Bez-myślność


Jak często nam się po prostu wydaje? Myśleliśmy, że coś jest inaczej, a okazuje się być inaczej. Myśleliśmy, że ktoś nas lubi, a okazuje się, że ta osoba tylko chciała skorzystać z naszej energii. Myśleliśmy, że on/ona nas kocha, a okazało się, że tylko chciała nas ta osoba posiąść, zdobyć, zaliczyć (jak zwał tak zwał). Myśleliśmy, że dana rzecz, którą kupiliśmy, wybudowaliśmy, stworzyliśmy istnieć będzie wiecznie (no może dłużej niż przeciętnie), a okazuje się, że jest bardziej nietrwała, niż zakładaliśmy. 

Jak często, takie ,,myśleliśmy” potrafi nas rozczarować? Bo myśleliśmy, że będzie inaczej, że będzie lepiej, lżej, łatwiej, a prawda okazuje się być inna. Niestety, często dla nas nie tylko rozczarowująca, ale i bolesna. Bo przecież myśleliśmy…

No dobrze, tylko, o czym my w takich chwilach myślimy? Że jakoś to będzie, że się samo zrobi? Że wystarczy raz i więcej nic nie trzeba będzie robić? 

A może inaczej powinnam zadać pytanie? Czy my w ogóle w takich chwilach myślimy? Mamy nadzieję, to na pewno. Łudzimy się, to też już pewniejsze, ale…myślimy? O czym? I… co to za myśli, skoro ich skutkiem jest rozczarowanie, a nie rzadko i cierpienie. Aż strach pomyśleć, czym są w nas, owe myśli, tak naprawdę wypełnione. A może, to, w owym ,,masz pusto w głowie” tkwi odpowiedź? Wiem, młodzież ma na to swoje określenie. Tylko, co z tego, że ma. My, dorośli też mamy na to wiele określeń, a i tak…myśleliśmy, że…

Ech…życie…