Być tu i teraz


Praktykując duchowość, nie odsuwaj się od świata materialnego, choć ucieczka w stany duchowe może wydać bardzo atrakcyjna, gdy chcesz się oderwać po prostu od rzeczywistości i trudów dnia codziennego. Uciekając od problemów nie rozwiążesz ich, ale możesz zastosować wszystkie duchowe praktyki do przemiany swego stosunku do tego, co wpędziło cię w kłopoty i stworzyło poczucie ugrzęźnięcia w jakiejś sytuacji.

Jeśli, w moim życiu pojawia się jakiś problem, jest to raczej sygnał, że coś źle funkcjonuje w moim umyśle i muszę poszukać tego, co jest nie tak w moim sposobie rozumowania, że tak wszystko sobie skomplikowałam. Niestety, większość z tego, co dzieje się w teraźniejszości zapoczątkowałam dawno temu, gdy świadomość dopiero u mnie kiełkowała. Obserwując, w teraźniejszości skutki dawnych wyborów, mogę jedynie przyjąć do wiadomości, że kiedyś, wiedziona negatywną intencją uczyniłam moje życie złym i wypełniłam je wieloma, negatywnymi doświadczeniami.

Gdy zaczęłam rozwijać się duchowo i nagle zaczęłam stykać się z wieloma praktykami i metodami pracy nad sobą, potraktowałam to jak możliwość, poprawy jakości mojego życia. Nie zamierzałam uciekać od życia nawet na moment, wręcz przeciwnie chciałam za pomocą duchowych metod naprawić moje, błędne myślenie. Poczułam się tak, jakby ktoś otworzył dla mnie wiele drzwi, a każda z możliwości oferowała inny zakres przestrzeni, który mogę za pomocą tych metod uzdrowić.

Niestety, dość szybko zorientowałam się, że to, co robią inni niekoniecznie jest dobre dla mnie. Ktoś mówił, rób to, a na pewno wszystko się w Twoim życiu uzdrowi. Ktoś inny mówił, nie, nie stosuj tej metody, musisz robić coś innego.

Musiałam, dopiero zbuntować się sama, przeciwko swojej naiwności, by wyzwolić się spod przekonania, że inni zawsze wiedzą ode mnie lepiej. To był początek i przełom w mojej duchowej podróży. W końcu, niepokorna wobec tego, co narzucał mi wolę mogłam poczuć się sobą i podążyć za głosem mojej intuicji. To pozwoliło mi pójść własną ścieżką i zrozumieć, o co mi tak naprawdę chodzi, jaki jest mój cel i który etap musze osiągnąć jako pierwszy, by wrócić do jedności.

Pracując z ludźmi, często jestem pytana, co dalej, co dana osoba ma teraz zrobić?

Nie mam ani takiej wiedzy, ani takich kompetencji, by wyznaczać komuś drogę, którą musi przejść, aby coś zrozumieć. Każdy najlepiej wie, co go interesuje, co ciekawi i czym nie zainteresuje się, choćbym mu to, niewiadomo jak zachwalała. Nie wiem, ani jakie książki zainteresują daną osobę, ani, jakie zdolności ma rozwijać najpierw. Mogę być tylko inspiracją, dzieląc się tym, co sama zrozumiałam i to robię, ciesząc się, że moja inspiracja dotarła do czyjejś duszy i obudziła choć cząstkę pragnienia, by chcieć podążać do zrozumienia.
Wiem, że na początku potrzebne jest wsparcie, ale samodzielność wzmaga większą determinację i człowiek sam się motywuję do tego, by otworzyć się wewnętrznie na inspirację. Gdy potrzebuję informacji, po prostu szukam ich, weryfikując, czy to, co do mnie dociera jest ty, czego szukałam. Rozumiem, że chcielibyście nie marnować czasu na czytanie książek, które nic nie wniosą do waszego rozwoju, ale sam proces, uczenia się rozróżniania, której informacji potrzebujecie, jest równie ważny jak i moment, gdy zaczniecie bardziej świadomie dokonywać wyboru.