Chciejstwo a rzeczywistość


Zawsze, gdy spodziewamy się czegoś innego, świat zdaje się coraz bardziej nas zaskakiwać. I rzeczywiście nas zaskakuje, ale tylko wtedy, gdy spodziewamy się czegoś bardziej zgodnego z naszymi pragnieniami niż tym, co się rzeczywiście może zdarzyć. 

Gdy dochodzi już do konkretnej sytuacji, okazuje się, że wszystko przebiega zupełnie inaczej niż w naszej głowie. A im silniejsze kierują nami pragnienia, by coś przebiegło zgodnie z nimi, tym większego potrafimy doświadczyć rozczarowania. My zaś nie umiemy tego często pojąć, bo jak to, dlaczego nie może być tak, jak my chcemy? Dlaczego nic nie idzie zgodnie, po naszej myśli? Dlaczego ten świat jedynie chce nas karać, odbierając szansę na szczęście? 

Pytań można postawić oczywiście więcej, ale, zastanówmy się, czy świat rzeczywiście musi spełniać nasze zachcianki i czy zawsze musi być tak, jak to sobie zaplanowaliśmy? A może to, co się dzieje, jest jedynie lustrem i pokazuje nam, jak niska jest nasza świadomość, a poprzez to, jak niski mamy wpływ na owe zdarzenia. Zobaczcie, co się z nami dzieje, gdy nie dzieje się tak, jak byśmy sobie tego życzyli, jak ogromnej frustracji potrafimy wtedy doświadczyć, z rzucaniem przedmiotami włącznie. Jak silną wtedy wyzwalamy chęć zniszczenia czegoś, rozbicia jakiejś struktury. Jak silne targają nami wtedy emocje. Bo musi być po naszemu i już, bo jak, nie, to…tu już samo sobie dopiszcie, co wtedy robicie. Ale, skoro po burzy potrafi wyjść słońce i przyjść spokój, w nas także dokonuje się podobne zjawisko.

Na to także zwróćcie uwagę, na moment, gdy do was samych zaczyna docierać świadomość i zaczynacie zadawać sobie pytanie, po co się tym tak mocno przejmuję? Dlaczego mnie to tak frustruje? Naprawdę nie przyjmę niczego, co nie jest zgodne z moim widzimisię? Naprawdę wszystko musi być po mojemu?

No właśnie…musi?