Chwile szczęścia


Nigdy tak naprawdę nie wiem, co zastanę w miejscu, w które się udaję, by fotografować. Nigdy nie wiem, jaki uda mi się osiągnąć efekt, ale to jest tak naprawdę najmniej istotne, istotnym jest stan ducha, w którym znajduję się, gdy jadę na miejsce, gdy wyjmuję aparat, gdy w jednej sekundzie rejestruję miliony ustawień, wypełniając się atmosferą panującą w danym miejscu.

Podobnie dzieje się podczas pisania. Zaczynając podróż, wiem jedynie, iż finalnym efektem będzie skończona książka, nie to jest jednak ważne, a podróż przez kolejne chwile, które staram się w niej uwiecznić. To droga mnie cieszy, przeżyte podczas tej podróży chwile, bo to jest właśnie moim szczęściem. Mój stan duszy, w którym się wtedy znajduję. Bo bez tego nie byłoby drogi, nie byłoby chęci, by cokolwiek w ogóle zrobić. To od mojego nastawienia zaczyna się przecież każda podróż. Szczęście zaś, nie jest wyczekiwanym finalnym efektem. Ono jest we mnie, zanim wyruszam w tę podróż. Jest w moim uśmiechu, gdy pakuję aparat do torby. Jest nawet tym małym szaleństwem, gdy staram się zdążyć wyszykować i zdążyć wyszykować rodzinę, gdy chcą ze mną w tym uczestniczyć. Cieszy nawet ich ziewanie, komentarze na temat własnego poświęcenia i szczęście w ich oczach, że jesteśmy tam razem. Reszta, natomiast, dzieje się już po prostu na miejscu.  

Niektórzy z nas tak wysoko stawiają sobie szczęście jako cel, iż dziwne, że w ogóle jest w ich głowach realne, by się tam dostać. Jedni mówią, jeśli nie będę mieć tyle a tyle pieniędzy, nigdy nie będę szczęśliwi, inni: jeśli nie pojawi się w moim życiu ten wymarzony mężczyzna lub kobieta, na pewno nie zaznam szczęścia, jeszcze inni dodają, mnie by uszczęśliwiła tylko jakaś prestiżowa wygrana, pokonanie kogoś, zdobycie szczytu lub coś bardzo drogiego w ich zbiorach. I jakże, są tacy, którzy się starają, którzy nie przestają marzyć o rzeczach wielkich, nie widząc, jak wiele wysiłku wkładają w pokonanie choćby jednego odcinka tej drogi. Nie cieszy ich jednak droga, w niej widzą jedynie trud. – Nie widzisz, jak wiele mnie to kosztowało – mówią, gdy ktoś zazdrości im sukcesu. To, gdzie tu jest miejsce na szczęście? Aż chciałoby się zapytać. Ci, co naprawdę cieszą się drogą, wierzcie mi, nie czują nawet grama zmęczenia, nie widzą upływu czasu, nie ma to dla nich najmniejszego znaczenia, ile go poświecili. Oni mierzą swoją drogę chwilami szczęścia i pełnią jego odczuwania, pozwalając światu brzmieć obok, innym zaś przeżywać swoje chwile szczęścia bądź smutku, na swój własny sposób.