Droga do wyższych poziomów świadomości


Wiele sytuacji, których doświadczamy w życiu sprawia, iż nasz poziom świadomości pozostaje wciąż w zasięgu oddziaływania sił, których nijak nie potrafimy w sobie przeważyć, by przejść na poziom, na którym chcielibyśmy się znaleźć. Czasami jest to tak trudne dla duszy, iż nie ważne, czym się motywuje, jej własna wewnętrzna wola pozostaje znacznie słabsza niż to, co na nią oddziałuje, co znów sprawia, że choć bardzo chce, częściej poddaje się, pomimo podejmowanych prób, powracając do starych przyzwyczajeń lub miejsc, gdzie zgromadzone tam energie miały na nią destrukcyjny wpływ.

Aby pokonać własne przyzwyczajenia czasami trzeba czegoś więcej niż tylko chęci, szczególnie tej wyrażonej jednorazowo, w dodatku przy dużym niezdecydowaniu, ewentualnie przy okraszaniu jej wątpliwościami, co staje się motywacją proporcjonalnie odwrotną do zamierzonego celu. Dodając tu jeszcze słabą wolę i lęk, którym może kierować się dusza mamy cały arsenał energii, które ustawiają się zawsze przed nią, gdy ta chce opuścić jakiś poziom przekonań, by przejawić np. stan wyższej świadomości. Nie jest to dla niej miły moment, zaś ona sama często ma wrażenie, iż wybudował się przed nią mur, który odcina ją od możliwości znalezienia drogi wyjścia, a wszystko za nią chce ściągać ją w dół tak, by nigdy nie wyszła ze świata własnych, negatywnych przekonań.

Dobrze jest, gdy potrafimy czerpać siłę z własnego wnętrza i wzmacniać się wewnętrznie tak, by z łatwością móc przeważać w sobie każdy stan słabości, ale dzieje się to dość rzadko i najczęściej potrzebujemy wsparcia z zewnątrz, od kogoś, u kogo wyczuwamy większą siłę wewnętrzna niż w sobie, jak i otwartość na to, by nas wesprzeć lub nam bezpośrednio pomóc. Nie zawsze trzeba wtedy zwracać się bezpośrednio do kogoś, od kogo czujemy, że możemy taką siłę uzyskać, czasami wystarczy myśl o kimś, kogo znamy, a kto dotarł w swym rozwoju na poziom wyższy i już płynie do nas energia wsparcia przez Wyższe Ja tej duszy, do wyższego Ja w nas i w dół do części nas samych, które tego potrzebują. Takie wsparcie możemy także uzyskiwać od wyższych sił, poprzez poziom nieświadomości, modląc się lub wyrażając na głos samą gotowość. Oczywiście warto mieć świadomość tego, co wzywamy na pomoc, ale gdy jej brakuje wystarczy wewnętrzna intencja, by coś nam pomogło, a zawsze zjawi się energia, gotowa by to uczynić. To, na ile z niej skorzystamy i na ile będziemy otwarci, by przyjąć jej wystarczająco dużo do tego, by wzmocnić swoją wolę, to już zależy od naszej determinacji i gotowości, by coś zmienić w sobie lub swoim życiu.

Czasami trener może i godzinę do nas przemawiać, motywować, a w naszych oczach pojawiać się będzie coraz większy strach i blokada przed działaniem. Nie będzie to świadczyło źle o jego umiejętnościach, tylko wskazywało na to, że jego siła wewnętrzna jest zbyt mała, by nam pomóc. Gorzej, gdy trafiamy na kogoś, kto chce nam pomóc, ale sam jest tak nisko osadzony w świadomości, iż jego działania przynoszą skutek odwrotny, zaś jego próby motywacyjne ściągają nas jeszcze bardziej w dół, w głębsze rejony ciemności. W takich chwilach, działanie systemu obronnego, czyli świadomość, że chcemy wyjść z tego poziomu a nie schodzić jeszcze niżej może nas uratować przed poddaniem się całkowicie zwątpieniu i uruchomić siłę np. poprzez gniew lub wściekłość, co bywa wyzwalające, ale przy okazji powoduje dość duże zniszczenia w naszej energetyce wewnętrznej.

Tylko dusze, które rozumieją głębiej proces przejęcia ścieżki duchowej będą wiedziały, że droga do wyjścia wiedzie właśnie w dół, choć osoba motywująca też tego może tego nie wiedzieć i sama może tam tkwić, ściągając osobę, którą motywuje na swój własny poziom. Tylko przewodnik znajdujący się na wyższym poziomie świadomości potrafi przeprowadzić przez wszystkie poziomy emocjonalne tak, by doprowadzić dusze do poziomu, gdzie już sama będzie mogła sobie poradzić dalej.

Nasza siła potrzebna jest innym duszom w minimalnym stopniu, tak jak i my sami szukamy najczęściej w innych tylko inspiracji, małej iskierki, jakiegoś słowa, czegoś co nas obudzi wewnętrznie, uruchomi w nas energię, zablokowaną gdzieś na poziomie, do którego nie potrafimy znaleźć dostępu lub z którego nie wiemy jak się wydostać. To niby bardzo mało, ale dla duszy jest jak objawienie jej własnej mocy, dlatego warto się dzielić słowem, pracować nad własnym rozwojem, by płynęło poprzez nas to, co w nas najwartościowsze, bo to, to właśnie buduje świadomość mocy własnego oddziaływania na siebie i otoczenie. I nie chodzi tu o to, by na siłę wciągać innych w swój system pojęć, nawracać, zmuszać do posłuchu, wywierać presję, czy straszyć. Dzieląc się sobą, własną energią dusza uczy się także czerpać z energii, która ją otacza. A jako, że lubimy sami zjeść smacznie i już coraz bardziej zdrowo, wzrasta w nas także zapotrzebowanie na coraz wyższej jakości energię inspiracyjną. I sokoro tak się dzieje, warto też zadbać o to, byśmy i my w swej inspiracji byli coraz smaczniejsi dla innych dusz, by czuły, że dzięki nam wzrastają bez strachu, iż coś je ściągnie nagle w dół, a każda ścieżka, którą taka dusza odbywa przy naszym wsparciu, wpływa także i wzrost naszej świadomości.

Stawanie się świadomym przewodnikiem dla siebie i innych dusz nie jest czymś trudnym, choć warto uczynić wszystko, byśmy nauczyli się prowadzić najpierw samych siebie korzystając w sobie z tego, co w nas najbardziej inspiracyjne, z własnej mądrości wewnętrznej. Czasami trzeba do tego zwyczajnie dorosnąć, a czasami trzeba nauczyć się od tego, kto już tą droga kroczy, ale to żadna ujma na honorze duszy, gdy będąc przewodnikiem dla innych sama także poddaje się przewodnictwu, bo tak jest to, tu pięknie układane i warto kroczyć tą ścieżką świadomie.