Duchy karmiczne


Mądry człowiek otacza się mądrymi ludźmi, człowiek dumny tymi, którzy ranią jego dumę, by wciąż mogła się odbudowywać i unosić daną osobę ponad innych. Człowiek słaby szuka tych, którzy go wzniosą ponad jego słabość, a pyszny tych, którym może udowadniać, że jest zawsze ponad nich, wie więcej, jest mądrzejszy i nikt mu nie może podskoczyć.

Można by tak wymieniać bez końca, bo wciąż poszukujemy osób, które są nam w jakiś sposób bliskie karmicznie i w których wyczuwamy, że charakter danej osoby doskonale nadawałby się do odegrania dla nas określonej roli. Szukając dla siebie towarzysza zadań, nie zdajemy sobie sprawy, że to, co się dzieje odzwierciedla powrót do jakiegoś dawnego wspomnienia. Odbieramy zachowanie drugiej osoby emocjonalnie i reagujemy emocjonalnie, broniąc się lub atakując, wycofując lub pozwalając się zranić. I mało kiedy, ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to, co przeżywa, za każdym razem, gdy odgrywa się emocjonalna scena, jest testem jego mocy i świadomości.

Mając obok siebie osoby o charakterze, który wywołuje w nas silne emocje, takich, którzy mają za nic naszą wolę i pokazują nam nasze słabości, ciągle otoczeni jesteśmy lustrem, które za każdym razem ukazuje coraz wyraźniej mankamenty naszej duszy. I nie ważne, jakie mamy o sobie w tym momencie mniemanie, za każdym razem, gdy ktoś nas zdenerwuje, oznacza to, że ta osoba znalazła klucz do naszej słabości i skorzysta z każdej, nadarzającej się okazji, by nam ją wytknąć, bo takie jest zadanie duchów karmicznych.

Duch karmiczny, to osoba, która ma do nas mniej lub bardziej uzasadnione karmicznie pretensje. Łączy nas z nią bowiem specyficzna więź, oparta na wspomnieniach traumatycznych. Jej emocje w stosunku do nas są silniejsze niż u innych ludzi, którzy nie reagują na nas tak, jak te dusze. Podobnie dzieje się w drugą stronę. Jeśli spotkasz na swojej ścieżce ducha karmicznego niechybnie na niego zareagujesz i to najsilniejszymi emocjami, jakie możesz sobie wyobrazić. A, że dusze upierają się na owe spotkania, osób, które wywołują w nas większe niż zazwyczaj emocje spotykamy bardzo wiele, choć z łatwością można z nich wyselekcjonować prawdziwe perełki mające na nas szczególny wpływ emocjonalny.

Tak, jak inni są dla nas duchami karmicznymi, tak wyobraź sobie, że i ty możesz być czyimś duchem karmicznym. Oczywiście możesz się zarzekać, że to nie możliwe, byś mógł zrobić komuś w jakimś wcieleniu krzywdę, ale wystarczy przyjrzeć się Twojemu otoczeniu i zobaczyć o co inni mają do Ciebie pretensje, aby odgadnąć, co mogłeś im zrobić w innym wcieleniu. Im gorsze przewinienie, tym większy żal, ale najgorzej jest, gdy te dusze domagają się zadośćuczynienia, dbania o nich w bardziej szczególny sposób, ciągle czegoś od nas żądają i wiecznie mają za coś pretensje, a co najgorsze nie wiedzą kiedy przestać. Taki rodzaj dusz nazywa się ciągnącym za daną osobą orszakiem astralnym. Potrafią wiele wcieleń chodzić za nami, domagając się ciągle zadośćuczynienia za to samo przewinienie i nie ważne, ile im oddamy i jak żarliwie będziemy żałować, przepraszać, nie czują nasycenia i nie odpuszczą, bo nie chcą rezygnować z możliwości żerowania na duszy, która czuje się winna i chce spłacić swój karmiczny dług wobec kogoś. W takim przypadku dusze te stają się osobami o cechach wampirycznych. Ich głód przenosi się na kolejne dziedziny i ciągle sobie dokładają żalu do nas, by wciąż mieć powód do żerowania na naszym poczuciu winy.

Jak pracować z obecnością duchów karmicznych?

Najlepiej byłoby nauczyć się doceniać ich obecność, dostrzegać lustro emocjonalne tego, co nam pokazują, nauczyć się określać emocje, którymi opleciona jest taka relacja i nauczyć się docierać do przyczyny tego, co doprowadziło do wydarzeń, które połączyły dwie dusze, zazwyczaj na wiele wcieleń.

Nie wiem, które z tych zadań jest najtrudniejsze, bowiem na początku, gdy dana osoba jest w samym środku trwania emocjonalnej burzy wszystkie mogą jej się wydawać straszne i może nie rozumieć nawet sensu tych słów. Bo jak można docenić obecność kogoś, kto na nas żeruje, wykorzystuje, rani, jest wredny, kłóci się za nimi, oskarża a nawet zadaje rany fizyczne.

Wiem, że będzie to trudne co napiszę, ale większość z tego, co nas spotyka dzieje się w wyniku własnej prowokacji, własnej nieustępliwości i zawziętości. Niektóre osoby nie ustępują do końca swych sił. Ile ich tylko będą mieć, będą walczyć do samego końca, nie wyjdą z pomieszczenia, nie zrezygnują ze swojej postawy, bo nie odpuszczą i już, bo niby dlaczego miałby dać wygrać tej drugiej stronie i dać jej poczuć satysfakcje, że nas upokorzyła i postawiła na swoim.

Niestety taka postawa praktycznie wszystkich wpędza w wieloletnią walką, nie mówiąc o tym, że często jest kontynuowana ona przez wiele wcieleń. Największym zwycięzcą nie jest ten, kto ostatkiem sił pokonał rywala, ale ten, który potrafi pokornie schylić czoło, uśmiechnąć się do niedawnego rywala, podziękować za lekcję pokory i odejść wolnym. Niestety, jak zauważyłam na filmach, za bohatera uważa się tego, który walczy do ostatniego tchu.

Dlaczego warto zatem nauczyć się doceniać obecność dusz, które potrafią nas ranić jak nikt inny? Otóż, te dusze najmocniej wpływają na nasz rozwój i jak nikt inny potrafią zmotywować duszę do szukania wszelkich sposobów na samodoskonalenie. A stąd już prosta droga do poziomu, na którym następuje rozwój świadomości do takiego stopnia, że dusza zaczyna widzieć, w co się wplątała i ile poniosła przy okazji szkód.

Po to właśnie, warto nauczyć się je doceniać.