Duma


Tylko dumna istota uniesie się honorem, ilekroć uzna, że coś jest wymierzone się przeciwko niej. Tylko duszę, przepełnioną tą energią razić będzie każde słowo, w każdym będzie doszukiwać się drugiego dna i ataku na siebie. Ale też, tylko osoba nią wypełniona, wstanie po przegranej bitwie, otrzepie sie i posłucha głosu w głowie, by się nie poddawała i walczyła dalej.

Pozostając w niskich wibracjach, bardzo łatwo jest się na nią natknąć. Wystarczy spojrzeć w lustro, przyjrzeć się zachowaniu bliskich, znajomych, swojego otoczenia oracz ludzi, którzy żyją życiem publicznym. Nie trudno jest też ją dostrzec i rozpoznać. Jej podstawową właściwością jest unosić energię ponad innych. Dlatego osoba dumna zawsze unosi się honorem, czasami nawet stawia się ponad wszystko, ale wtedy nie jest sama, bo do dumy dołącza zarozumiałość, która jest już jedną z właściwości pychy.

Jej obecność w przestrzeni duszy jest wskaźnikiem małej świadomości wewnętrznej lub inaczej, niskiego poczucia własnej wartości. Stanowi wręcz przeciwwagę dla poczucia własnej wartości i zmienia się wprost proporcjonalnie do wzrostu samooceny. Im wyższa samoocena, tym mniejsza potrzeba unoszenia się w chwilach, gdy jakaś, przykra energia, wypowiedziana przez kogoś w słowach, czy też przekazana poprzez złośliwe i niemiłe zachowanie, dotknie duszy. Reakcja na zachowania innych, jest wręcz namacalnym dowodem jej obecności wewnątrz duszy, szczególnie ta negatywna. Niektórym to nie przeszkadza, ale najczęściej dlatego, że nie potrafią odróżnić własnego głosu od jej podpowiedzi.

Rozpoznać jej głos nie jest trudno, jej podpowiedzi zachęcają zazwyczaj do walki, każe się też nie poddawać i walczyć do samego końca, tylko, czy walka do utraty sił jest rzeczywiście tym, czego chce dusza. Czy naprawdę chodzi wam o to, by odpuścić dopiero wtedy, gdy padacie z wyczerpania? Czy, jedynie to, że ktoś jest tak uparty, że walczy do końca pomimo odniesionych ran, świadczy o jego męstwie? Na tym polega właśnie jej spryt, potrafi podpowiadać tak, byście myśleli, że to wasze pragnienie.

Jeśli chcecie zapanować nad nią, przestańcie wierzyć jej podpowiedziom, chce waszego jedynie posłuszeństwa i tylko o to jej chodzi. I choć jej obecność pozwoli wam przetrwać najtrudniejsze chwile, zażąda za swoją obecność i podpowiedzi dużej ceny. Zamknie waszą duszę na odczuwanie uczuć, otoczy ją lękiem przed ponownym zranieniem, wypełni nieufnością, w szczególności przed sobą samym. Jako wierna towarzyszka trudnych chwil, nie lubi się dzielić bohaterstwem, ale na koniec zostaniecie tylko z nią, dumni, niepokonani i samotni.

Jedną z cech dumy jest też obrażalstwo. Nigdy nie wiadomo za co i kiedy obrazi się ktoś, kto jest nią przesiąknięty. Im dumniejsza jest dana osoba, tym łatwiej jest ją urazić. Powód może być błahy, dlatego też osoby, które się obrażają, często nawet nie chcą powiedzieć, za co się obraziły, aby druga strona nie zrobiła wielkich oczu, że tylko, za to i nie zechciała ich zbyt szybko przeprosić, a i to potrafi nie zadziałać, bo zdarza się, że przepraszać trzeba wiele razy, by duma opadła.

Osoby, które często się unoszą honorem, obrażają, nie dostrzegają, że ich zachowanie szkodzi przede wszystkim im samym. Wydaje im się, że innym tak bardzo zależy na nich, że staną na głowie, by znów zyskać ich przychylność. Swoją chęć podtrzymywania dumy tłumaczą często tym, że zranienie było tak silne iż, nie mogą tak łatwo odpuścić, bo znów daliby szansę, by druga strona ich zraniła. Gdy druga strona nie odpowiada na ich sygnał, czują się jeszcze bardziej urażeni, bo wtedy pojawia się strach, iż tym samym mogli doprowadzić do rozpadu relacji.

Osoby dumne, bardzo często zamykają się w sobie, odcinają od świata i ludzi. W ten sposób sygnalizują światu i otoczeniu: nie pozwolę wam wejść do mojego wnętrza, nikt mnie więcej nie zrani, nikt mnie więcej nie wykorzysta, wolę być sam, niż szarpać się z innymi. Niestety, to prosta ścieżka, przez samotność do poczucia osamotnienia, opuszczenia, bycia porzuconym i niechcianym. I nie ważne, jak bardzo cierpi osoba dumna, nie przemoże się i nie otworzy, bo by musiała przyznać, że dawała się ranić z własnej naiwności i braku świadomości tego, na ile pozwala innym wejść sobie na głowę.

Poczucie zranienia, to jawny sygnał, że wiara w to, że nikt nas nie zrani, a już na pewno nie ten, wobec kogo uważamy, że jesteśmy dobrzy, przejęła władzę nad świadomością i ją zablokowała. Aby powstała taka wiara, dana osoba najpierw musi stworzyć sobie przekonanie, że jeśli będzie dobra dla innych, czyli w jej nieświadomym przekonaniu naiwna, wtedy druga strona odwdzięczy jej się tym samym. Nie bierze pod uwagę zmienności nastrojów drugiej strony, według niej, jeśli była raz dobra, druga strona ma zawsze to pamiętać. Stąd, osoby rozżalone, często wyrzucają drugiej stronie, że ich nie doceniała, gdy tymczasem oni sami, prawie serce podali tej osobie na tacy.

Oczywiście, naiwnością jest wierzyć, że inni będą pamiętać to, co my uznajemy, że było dobre w naszej postawie wobec nich. Bo tak na zdrowy rozum, dlaczego mieliby to pamiętać? To, co nam wydaje się dobre, innym może wydawać się infantylne. To, co w naszym przekonaniu wymaga słowa dziękuję, inni mogą przyjmować jako coś, co im się zwyczajnie należy. Oczekiwanie na to, że inni nam podziękują za naszą dobroć, jest tylko przejawem naiwności, jak i oczekiwanie na dorosłe zachowanie u kogoś, kto nas rani i nie widzi swojego, niedojrzałego zachowania.

W społeczeństwie, wciąż ceniona jest bezinteresowność, choć coraz mniej jest osób, które naprawdę nie chcą nic w zamian za swoją pomoc. Uczciwiej jest zamienić ją w jakąś formę pracy, czy to o charakterze charytatywnym, czy innym, to jednak opłata za własną pracę będzie wyrównaniem energii, która oferuje się jako pomoc. Jeśli ktoś chce bawić się w wolontariat, to także jest to jakaś forma sprawdzenia, na ile jesteśmy w stanie zaangażować swój czas, środki i siły, by pomagać innym, ale nie ważne, co ktoś mówi, oczekujemy za swą pracę choćby słowa dziękuję, inaczej tworzy się w duszy poczucie pustki, wobec braku możliwości wyrównania energii.

Brak docenienia wysiłku, który wkładamy w pomoc innym bardzo szybko staje się pożywką dla dumy, która od razu wyczuwa okazję, by podpowiedzieć: nie ważne, nie docenili cię, nie pomożemy im drugi raz, niech się przekonają, co stracili. A, co dzieje się dalej, oczywiście następuje uniesienie się honorem, spada samoocena, bo jednak mieliśmy nadzieję, że ktoś nas doceni i dowartościuje, mówiąc, jak wspaniałą pacę wykonaliśmy. I koło się zamyka.

Jak pracować z dumą?

Duma jest energią, która działa w swej częstotliwości w obszarze kształtowania woli. Nic więc łatwiejszego, zawsze wtedy, gdy uniesiemy się honorem, trzeba przełamać dumę wolą i wykonać pierwszy gest. Pewnie wyda się wam niewykonalne i to prawda, czasami trzeba włożyć w to naprawdę wiele wysiłku, bo koleżanka duma nigdy nie poddaje się jako pierwsza.