DUSZA W NIEBIOSACH(Bolesław Leśmian)


Powieść zaczyna się wierszem Leśmiana. I nie jest to przypadkowo wybrany wiersz. 

Nie tylko bardzo go lubię, ale też ma w sobie coś, co zawsze mocno mnie poruszało, wywoływało wręcz mrowienie na ciele. Dodając go na poczatku powieści, chciałam oddac po prostu hołd mojemu ulubionemu poecie, jak powrócić na chwilę do czasów, gdy recytacja wierszy i udział w licznych konkursach recytatorskich, była moją codziennością.

DUSZA W NIEBIOSACH(Bolesław Leśmian)

Przybyła dusza na klęczkach do nieba w Bożą obczyznę. Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę. Nie chciała ulec weselu, ni nowym jaśnieć obliczem. Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.
I rozpuściła warkocze, i pomyślała w błękicie.
Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie. Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę. Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.
I trwała dla nich bezwolna, i tkwiła dla nich bezduszna.
I przezywała je – losem i była losom posłuszna.
A nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule.
Że nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle. Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba
Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba. Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną, Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!
I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie. Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy,
I zajrzy w oczy, i dawne niekochanie zobaczy.