Fundament własnej świadomości


Gdy przybywamy na dane wcielenie, nie zdajemy sobie najczęściej sprawy z tego, że powodów naszej inkarnacji jest znacznie więcej, aniżeli początkowo moglibyśmy przypuszczać. Najczęściej wydaje nam się, że wybieramy rodzinę, miejsce urodzenia, środowisko, kulturę tylko po to, by być jak najbliżej dusz, które we wcześniejszych wcieleniach darzyliśmy najsilniejszymi uczuciami lub które były dla nas dobre, ale to tylko część prawdy, bowiem powodów wyboru jest znacznie więcej.

Każdy wybór miejsca swojego wcielenia, w podstawowym założeniu ma pomóc duszy wzrosnąć do jak najwyższego poziomu duchowej świadomości. Z poziomu jej postrzegania, szczególnie, gdy sama znajduje się jeszcze na niskich etapach swojego rozwoju zejście na daną inkarnację postrzegane jest przez nią samą bardzo negatywnie, wręcz jako kara i przymus inkarnacji, wobec którego reaguje dosyć często silnym oporem, wybierając ciała lub miejsca gwarantujące szybką śmierć.

W okresie wczesnego kształtowania swojej świadomości dusza, schodząc do ciała, kieruje się najczęściej negatywnymi intencjami. Nie do końca zdaje sobie przy tym sprawę, że w większości swoich wyborów sama jest sobie winna, unosząc się honorem lub dumą, gdy jej centrum planowania nie proponuje jej miejsca narodzin zgodnego z jej pragnieniami. Dzieje się tak, gdy dusza upiera się na jakąś formę doświadczeń, która hamuje jej rozwój i wpędza na przykład zbyt mocno w lenistwo. Oczywiście miło jest wybrać wcielenie, gdy od początku żyjemy w kochającym, rozpieszczającym nas otoczeniu. Jednak z punktu rozwoju duszy, nie jest to dla niej żadne wyzwanie, a takie właśnie wyzwania, w początkowym okresie rozwoju, są najbardziej dla niej motywujące, by szukała jak największej ilości rozwiązań dla problemów i utrudnień, których doświadcza na co dzień. To sprawia, że musi się uczyć, zdobywać nowe doświadczenia, nabywać nowych umiejętności, uczyć się współpracy z innymi duszami i często korzystać z pomocy tych, których wcześniej, z różnych powodów odrzucała. To ma pomagać jej w przełamywaniu w sobie różnego rodzaju oporów i otwierać na nowe możliwości nauki i rozwoju.

Pierwszych umiejętności dusza nabywa, przebywając i obcując z członkami swojej rodziny. Nie zawsze zwraca na to uwagę, jak ważny jest to etap jej rozwoju i częstokroć te podstawowe umiejętności traktuje po macoszemu uważając je za mało istotne w swoim rozwoju, ale nie wie, że w późniejszym życiu, to one będą stanowić fundament tego, kim się stajnie w ciągu dalszego życia i w jaki sposób będzie podchodzić do wielu spraw. A to właśnie sposób podejścia do problemów mówi o duszy najwięcej i o jej poziomie rozwoju.

Świadomość można rozpoznać zawsze po naturalności. Tam, gdzie dusza przejawia ją w najwyższym stopniu, tam jej postawa będzie jak najbardziej naturalna a sposób bycia swobodny, co wyraźnie można dostrzec w gracji jej ruchów, odzwierciedlających stan relaksu, odprężenia i przyjemności przebywania samej ze sobą, jak i swobody przebywania wśród innych dusz. Niska świadomość zawsze opleciona jest emocjami i negatywnym stosunkiem, wyrażanym w podobny sposób, na każdym poziomie doświadczeń w stosunku do siebie i innych, tak ją można rozpoznać.

W pierwszym etapie kształtowania świadomości dusza, przebywająca w ciele dziecka bardzo szybko uczy się mówić nie, wyczuwając, że jest to doskonały sposób, by zademonstrować własną niezależność, jak i sprawdzić, jak dużą posiada wolę i wpływ na otoczenie. W oparciu o pamięć tych doświadczeń będzie później kształtować swoje relacje społeczne, nadużywając lub tłumiąc swoje prawo odmowy. To także wpłynie później na jej sposób traktowania swoich własnych dzieci lub tych, wobec których będzie odczuwać podobną potrzebę sprawdzania stanu swojej woli.

Świadomie podejmowane decyzje, okala pewność i wizja tego, dokąd mają nas doprowadzić, do jakiego stanu. Nie wiedząc, dokąd zmierzasz, Twoje decyzje będzie cechować niepewność i nadzieja, że jakoś to będzie lub, że będzie dobrze, choć, tak naprawdę gwarancji żadnej sobie nie dasz.

Docierając do pierwotnego założenia swoich intencji, możesz prześledzić ich wpływ na wszystkie swoje wybory i ustalić, co Ci w tym nie odpowiada. Mając dodatkowo odniesienie do tych samych stanów, przejawianych przez inne dusze, u których mogłeś wyczuć większą pewność siebie, możesz w tym momencie wytworzyć stan równowagi i stanąć w punkcie, gdzie świadomie odniesiesz się do każdego odejścia od tego stanu, w stronę, w którą Cię kierowały. Oczywiście, jeśli potrafisz odnaleźć te stany w sobie, zarówno z jednej strony odchylenia od punktu równowagi, w stronę misji, jak i w druga stronę, czyli w stronę walki, wtedy nie musisz korzystać z energii doświadczeń innych dusz i to by było najlepsze, ale nie musisz też samemu doświadczać całkowitego zejścia w stan misji, by móc się do tego stanu odnieść, wystarczy to, co dostrzeżesz u innych.

Świadomość buduje się w sobie stopniowo i wzrasta ona w nas, wprost proporcjonalnie do osiąganego stopnia rozwoju. Ten zaś jest określony tempem, przez wzrost ciała i wszystkimi jego formami przejścia, od wieku niemowlęcego do starości. Twoim zadanie jest dostosować tempo swojego rozwoju do tempa przemiany, która dokonuje się w ciele. Jest to doskonale widoczne u dusz, które idealnie zgrały swój poziom rozwoju z fazą przez którą przechodzi ciało. I tak, dusze dojrzałe, najlepiej czują się w swoim ciele, gdy wejdzie ono w etapu dojrzałości fizycznej. Tak samo dusze młode, wprost nie mogą się doczekać, gdy ich ciało będzie dokładnie w tym samym etapie wzrastania, co ich dusza.

Dusze też bardzo często robią wszystko, by pozostać na ulubionym etapie rozwoju, nie godząc się z przemianą, którą przechodzi ciało. Skutki tego bywają opłakane i czasami kończą sie śmiercią, szczególnie wtedy, gdy ktoś uparcie chce zachować młodość i posunie się do wszystkiego, byle tylko cofnąć wiek biologiczny. Okaleczone ciała, zdeformowane twarze, przybierające postać maski, a nawet śmierć w wyniku powikłań pooperacyjnych, gdy zabiegi na ciało przekraczają możliwości wytrzymałościowe organizmu, Tt chyba najbardziej widoczny objaw niezgodności wieku duszy z wiekiem ciała.

Podobnie jest, gdy w ciele dziecka rodzi się dusza stara. Takie małe-stare dziecko. Zbyt poważne jak na swój wiek i zachowujące się, jakby świat za nim nie nadążał, za jego powagą. Przebywanie z taką osobą też nie należy do najmilszych. Trzeba dużej świadomości duchowej i wiele cierpliwości, by wskazać takiej duszy zalety każdego wieku ciała, przez które już przeszła i przez które przejdzie. Niestety, u takich dusz stosunek do ciała nie zachęca ich do jakiejkolwiek formy aktywności fizycznej, a wręcz przeciwnie, takie osoby bywają niesamowitymi malkontentami, co oznacza, że bycie na etapach duszy starej wcale nie oznacza, bycie mądrym i w pełni świadomym swego poziomu i możliwości, które z tego wynikają.

Dusze, które przechodzą swą ścieżkę zgodnie z rytmem biologicznym swego ciała, z każdego etapu wyciągają jak najwięcej dla swego rozwoju. Poddają się możliwościom danego etapu, czerpiąc z danego stanu jak najwięcej przyjemności.

Z przyjemnością obserwuję moją córkę, która jest właśnie taką duszą. Każdy okres przechodzi, szukając jego pełni. Sama zadecydowała, kiedy chce, bym przestała karmić ją piersią i było to dokładnie zgodne z wiekiem jej duszy. Później zaczął się u niej etap dziecięcy i także go w pełni wykorzystała, samej decydując, kiedy jest gotowa, by wyjść spod moich skrzydeł i zacząć zwiedzać świat, poznawać otoczenie.

Ostatnio zapytała mnie, kiedy zaczyna się u niej wiek duszy młodej, bo zaczyna się do tego przygotowywać, czytając wszystko na temat tego etapu w ciele, czyli na temat dojrzewania, ciała, zmian, które wtedy w nim zachodzą. Przyznam, że, gdy sama byłam w jej wieku zupełnie mnie to nie interesowało, ona zaś pokazuje mi, jak to powinno przebiegać w prawidłowy sposób.

Gdy wczoraj podeszła do mnie i podała mi czasopismo medyczne, które pożyczyła od swojego taty i zaczęła opowiadać o temacie, który ją zainteresował, przeczytawszy w jednym z artykułów o wpływie muzyki na mózg, zapytała, czy muzyka może wpłynąć także na jej rozwój fizyczny i przyznam, że zdziwiła mnie bardziej niż bym przypuszczała. Uśmiechnęłam się i opowiedziałam jej o jej okresie prenatalnym, gdy zakładałam jej słuchawki na mój brzuch, by słuchała uspokajającej, medytacyjnej muzyki wraz ze mną. Odtworzyłam jej także moje ulubione nagranie ,,The Way of the Heart" Karunesha, które wysłuchała w tamtym okresie niezliczoną ilość razy, na dźwięk czego uśmiechnęła się i mówi, pamiętam tę muzykę, ale już mi jej nie puszczaj, potrzebuję czegoś bardziej rozbudzającego.

Obserwując własne dziecko można się bardzo wiele nauczyć o sobie, porównując własny sposób przejścia przez ten okres wieku, u siebie, z tym, jak przechodzi je nasze dziecko. Jeśli dziecko jest otwarte duchowo, można go zainspirować do spojrzenia na swój wiek w zupełnie inny sposób i sprawić, że nie będzie traktować go jak kary, przebywania w ciele, a raczej, jak możliwość wyniesienia z tego okresu jak największej ilości przyjemności, przy możliwości rozwoju wobec tego okresu jak największej świadomości.

Określając swój wiek duchowy i porównując go z aktualnym wiekiem biologicznym, możemy określić, czy podążamy w zgodzie z tempem jego rozwoju, czy też próbujemy wpływać na swój wiek biologiczny w każdą ze stron, postarzając się lub odmładzając na siłę. Każde bowiem siłowanie się z wiekiem biologicznym sprawia, że nie czerpiemy z tego okresu żadnych wartości i nie umiemy docenić możliwości, które ze sobą taki wiek niesie, a niesie i to sporo.

Wiem, że teraz część się oburzy, bo co może być fajnego w starości biologicznej. Tu odpowiedź może być zaskakująca, bo nie chodzi o to, by to było fajne, ale o to, by dostrzec sens w tym, dlaczego natura tak to wymyśliła, co dzięki temu umożliwia innym formom życia, kto na tym zyskuje, kto zaś musi stracić, jeśli chodzi o pasożytowanie.

Każdy wiek ciała coś umożliwia, otwiera inną dla nas przestrzeń poznawczo-rozwojową. I to o to chodzi, by to dostrzec, by w to wejść i doznać w tym okresie życia i rozwoju pełni, bo wtedy wędrujemy przez dalszą część życia mając poczucie spełnienia, w odniesieniu do określonego wieku życia. A to znów prowadzi nas do jedności samych ze sobą, a tego właśnie szukamy, jedności.

Powodzenia.