Gdy nienawidzisz sam siebie


Można sobą gardzić, mieć do siebie żal, pretensje, można złościć sie na siebie i kierować we własną stronę każdy rodzaj energii negatywnej choć częściej mówi się o tym, by kochać siebie, by posyłać sobie pozytywne uczucia, szanować i dbać o ciało, pielęgnować je, ale częściej bywa to życzeniem, aniżeli jest tą formą zachowań, którą rzeczywiście przyjmujemy w postawie na co dzień.

Świadomie wyrażany stosunek do siebie, jak i wszystko, co przejawia się przez świadomość oparte jest o stan równowagi. Wypracowanie takiego stosunku wymaga dość intensywnej pracy, gdyż, nawet dusza wysoko rozwinięta, inkarnująca w, powiedzmy, normalnej rodzinie, gdzie ten stosunek jest negatywny, nabierze choć w części, dzięki ciału i wychowaniu negatywnych skłonności do siebie samej. Różnicę będzie stanowić tylko to, co później z tym zrobi i jak szybkie obierze tempo pracy nad sobą, aby to przemienić i wrócić do swego naturalnego stanu wysokiej świadomości.

Podstawą negatywnego stosunku do siebie jest wstyd i to w nim powinniśmy szukać wszelkich negatywnych skłonności, zaś dotarcie do niego jest już prostą drogą do odkrycia pierwotnych intencji, które go w nas uwarunkowały.

Aby zejść na poziom wstydu, czasami trzeba przejść długą drogę, przedzierając się przez całą gamę lęków, gniew, poczucie winy lub żal lub inny rodzaj emocji, które je poprzedzają, zasłaniając go czasami tak skutecznie, że trudno się zorientować, że gdzieś w nas tkwi. Jest jednak krótsza droga, ale wymaga wypracowania umiejętności rozmawiania samemu ze sobą i zadawania celnych pytań. Umiejętność tę można sobie wypracować i nie bójcie się rozmawiania ze sobą. Nie bójcie się także odpowiadania na własne pytania, bo dialog wewnętrzny, prowadzony nawet na głos przyniesie wam szybciej odpowiedzi niż wtedy, gdy będziecie ich szukać na zewnątrz.

Rozpoznanie wstydu także nie jest trudne, bo wyrażany jest najczęściej przez złość na siebie i nienawiść skierowaną w stronę własnego braku mocy i odwagi, by się przełamać i zrobić to, co spełni na przykład nasze pragnienia. Ileż rzeczy mogłaby zrobić dusza, gdyby nie to, że się wstydzi. A wstydzimy się w zasadzie wszystkiego, choć najczęściej braku mocy, bo, gdy ją czujemy, naturalnym staje się dla nas podejmowanie działań, tworzenie nowych celów, spełnianie własnych marzeń, bez strachu przed krytyką lub wyśmianiem.

Praca nad wykorzenieniem wstydu to, powszechnie znana w rozwoju, praca nad rozwojem poczucia własnej wartości. Dlatego jest podstawą pracy nad sobą, jednakże dopiero świadomość tego, czego się wstydzimy, że w naszych własnych oczach, nasza wartość, aż tak mocno się zaniża, bo, to tam trzeba poszukać przyczyny, pozwala dotrzeć do pierwotnych chęci korzystania z jej energii, by tę wartość zaniżyć. Nie bójcie się zadać sobie tego pytania, odpowiedź może was naprawdę zaskoczyć:)

Czego się zatem wstydzisz, że aż jesteś na siebie wściekły?