Gra zwana życiem


Jeśli stworzysz odpowiednie warunki dla swojego rozwoju, Twój rozwój zakwitnie. Jeśli będziesz o niego odpowiednio dbać, wyda owoc. Tu praca jednak się nie kończy, owoc musi dojrzeć.

Jeśli zerwiesz go za szybko poczujesz jego kwaśny smak, będziesz wiedział, że esencja nie ukazała się jeszcze w pełnej postaci. Jeśli będziesz czekać zbyt długo, owoc zgnije i nigdy nie posmakujesz jego esencji, nie połączysz się z jego istotą, nie zrozumiesz tego, co chce Ci poprzez swoją konsystencję i smak przekazać.

Na wszystko przychodzi czas, tylko, to my sami nie mamy już cierpliwości, by czekać. Śpieszy się nam, chcemy już kosztować tego, co jeszcze nie dojrzało. Dzielimy się owocami, których smak jest jeszcze cierpki i mówimy, to jest mój owoc, nie dziwcie się jednak, że jest tak cierpki, nikt mi nie pozwala dojrzeć, nikt nie stwarza dla mnie odpowiednich warunków do mojego rozwoju. Otoczenie jest nieprzyjazne, wszyscy wszystkim wszystkiego zazdroszczą, są zawistni. Jak mam dojrzeć?

W bardzo łatwy sposób, spychamy odpowiedzialność za swój rozwój, na nasze otoczenie. Sami też nie robimy nic, by oczyścić swoją przestrzeń z chwastów, z kamieni i gruzu, z toksycznych ludzi, iluzji, którą się karmimy, blokujących nas przekonań i jeszcze dziwniejszych poglądów, a chcemy na tej mało urodzajnej glebie wzrastać. Nie czynimy nic, by ją użyźnić, by pozwolić temu, co zalega w naszej pamięci, umyśle, by obumarło i stało się wspaniałym materiałem dla naszego wzrostu. Przedzieramy się przez świat cudzych przekonań, na siłę próbując go zmusić do zaakceptowania naszego prawa, do rozwoju.

Bądź sobą! - krzyczą zewsząd liczne hasła. Ale jak? – odpowiada dusza. – Jak mam być sobą? Nie potrafię. Nie umiem skłonić innych do tego, by mi pozwolili na to. Gdy jestem sobą, inni się ze mnie śmieją, wykorzystują mnie i ranią. Nikomu na mnie nie zależy, nikomu nie jestem potrzebna. Muszę być jak reszta, by mnie zaakceptowano, bo, gdy będę potrzebować pomocy, nikt mi jej nie udzieli, jeśli będę sobą. Powiedzą wtedy: jesteś inna, jesteś autsajderem, radź sobie sama. Nie jesteś taka, jak my.

I jeśli masz odwagę działasz wbrew wszystkim i wszystkiemu, potykasz się, ale idziesz do przodu zyskując pewność obranej drogi. Stajesz się wolna, możesz podejmować decyzje, nie licząc na nikogo. Powoli nabierasz siły i zaczynasz dostrzegać, że twoje źródło siły wcale nie pochodzi od innych, ono bije w Tobie. I wtedy dzieje się coś niepojętego, to inni zaczynają szukać twojego wsparcia. To inni pytają, jak to zrobiłeś? To inni zaczynają inspirować się Tobą, chcąc się wyrwać z podobnej zależności, z której się wcześniej sam wyrwałeś.

Patrzysz wtedy na swoją drogę, na to, co zrobiłeś i widzisz sens. Widzisz też, jaką cenę płaciłeś wcześniej za to, że poddawałeś się woli i wpływowi innych, myśląc, że to od nich, wszystko zależy w Twoim życiu. Teraz to inni chcą być zależni od Ciebie, chcą czerpać z Ciebie energię, chcą się inspirować twoją drogą. Ty jednak idź dalej. Nie zatrzymuj się nawet wtedy, gdy poczujesz w sobie chęć, by komuś pomóc, by ta osoba za Tobą nadążyła. Nie nadąży. Po drodze zatrzyma ja mnóstwo jej własnych spraw, a jeśli pozwolisz jej się na sobie uwiesić, będziesz szedł obciążony ciężarem.

Otrzep się z cudzej energii. Idź ze świadomością, że i tak podąża się zawsze samemu, że każda osoba, którą spotykasz w swoim życiu, dzielić może z Tobą jedynie jakąś chwilę. Bądź niekonwencjonalny w swoich działaniach, rób wszystko po swojemu, nawet, gdy mówią Ci, że masz coś robić zgodnie z instrukcją. Nikt Ci jednak nie zabroni, byś wykonał wcześniej jakieś gesty, które chcesz wykonać. Byś się uśmiechnął podczas wykonywania jakiejś czynności. To, właśnie sprawia, że to, co robisz, robisz po swojemu. Że jesteś wtedy sobą, nawet, jeśli robisz coś w sposób, który się innym nie podoba, ale zrobiłeś to, jak chciałeś. I nawet, jeśli jakaś część ciebie robi to na przekór innym, w pewnej chwili możesz uśmiechnąć się sam do siebie i zmienić swoje intencje.

Twórz, działaj i użyźniaj cały czas swoje życie. Sprawdzaj, co działa, a czego warto się pozbyć. Twórz dla siebie żyzną przestrzeń i bądź żyznym dla innych. A gdy już zakwitniesz, gdy owoc w Tobie dojrzeje spożyj go, byś wiedział, co poprawić. Możesz też dać go do spróbowania innym. Po ich uśmiechu i tym, co zakwitnie na ich twarzach rozpoznasz, jak piękną rzecz wyhodowałeś ze swojej energii. Będą Cię zachęcać, byś wydał więcej owoców, będą chcieli spożywać energię twojego dzieła. Ty jednak idź dalej. Nie zatrzymuj się, aż dotrzesz do punktu, w którym zaczniesz oddawać swoją wiedzę innym, by i oni stali się dobrymi ogrodnikami. Wtedy też, lżejszy o bagaż ziemskich doświadczeń pozwolisz, by ta ścieżka dobiegła końca, usuniesz się w cień, by już tylko obserwować, jak toczy się gra wokół ciebie. To jednak nie koniec. Zaliczyłeś tylko poziom podstawowy, gra toczy się dalej, do czego także musisz stać się gotowy, by wyruszyć w dalszą podróż.