Gra zwana życiem


Gra zwana życiem, albo inaczej, przejściem przez świat materialny, dzięki ciału i zmysłom widzialny i odczuwalny, jest dla duszy bardzo ciekawym etapem tej gry. Zrozumienie kształtuje na dziewięciu płaszczyznach, prowadzi ją przy tym natura, która jej podpowiada, że, aby przejść ten świat musisz dokładnie poznać zasady, które go określają. Zasady są proste, wczuj się w mój rytm, popatrz jak i co we mnie następuje, będziesz to nie tylko mogła obserwować, ale i czuć poprzez część mnie, ciało, które daję Ci w darze. Masz jedynie dostroić samą siebie do tego rytmu, dzięki temu doznasz zrozumienia tego, co i jak we mnie wchodzi ze sobą w harmonię, a to Ci prostą drogę ukaże.

Pomyślała dusza pomyślała, na ciało kruche popatrzyła, prychnęła oburzona, że ma się do czegoś dostosowywać i pognała myśląc, że droga każda jest prosta, wszystko sobie tu podporządkuje, ciało...tam ciało, go zignoruje, bo przecież wyższą istotą się czuje. Lecz nawet do zakrętu dojść nie potrafi, histerię najczęściej czyni, że coś jej ścieżki skręca, złośliwie na nich przeszkody ustawia i w dodatku jej nie pomaga, gdy się zagubi. Bieży więc dusza do celu, gna pragnieniami wiedziona, w popłochu czmycha przed wszystkim, wobec czego się w lęk uzbroiła i nie widzi jedynie, że zbroi jej tylko przybywa, a droga dłuższa się zdaje. I tylko czasem dusza przystaje, gdy iść już dalej nie może, choć odłożyć już dawno by mogła, co jej ciąży. Dalej jednak uparta, rytmu za nic nie posłucha, no bo przecież wie lepiej, taka z niej uparciucha.