I nie opuszczę Cię przez kolejne wcielenia…


Nie jest łatwo otworzyć się przed drugim człowiekiem, a jeszcze trudniej jest pozwolić, by inni zaglądali do naszego wnętrza, szczególnie, że najczęściej nie znamy ani własnych ani cudzych intencji.

Gdy poznajemy drugą osobę najczęściej przyjmujemy bardzo ostrożną postawę. Nie otwieramy się od razu. Nie wiemy przecież, z kim mamy do czynienia? Bywa oczywiście i tak, że otwieramy się od razu, choć nigdy nie do końca. Zawsze zostawiamy sobie cząstkę siebie, do której nigdy nie wpuścimy innych, jak i cząstki do których wpuszczamy jedynie najbardziej zaufane osoby.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż wszystko z powodu braku świadomości. Im mniejsza jest nasza świadomość, a na niższych poziomach rozwoju jest ona dość niska, tym większe prawdopodobieństwo, że w relacji doświadczymy emocji. Jest to jednak proces, który musi się zadziać, byśmy mogli zejść na poziom, z którego będziemy mogli rozciągnąć świadomość na ową relację, by móc w niej dokonać wszelkiej naprawy tego, co prowadziło do owych emocji.

Trudnie do zrozumienia? Nic bardziej mylnego.

Jeśli dobrze przyjrzycie się swojemu rozwojowi, zapewne zauważycie, iż w każdej jednej chwili doświadczamy innego stanu, niż przed momentem. Każda więc chwila różni się od siebie, ale nas interesują te chwile, gdy doświadczamy stanu zrozumienia.

Nie ważne, wobec czego doświadczamy owego zrozumienia, po prostu interesuje nas ten stan, moment, gdy dusza przechodzi przez punkt równowagi, co pozwala jej nagle dojrzeć całość i poczuć z nią jedność.

Na początku takich chwil doświadczamy niezbyt wielu. Nie jest to też niczym wyjątkowym, bowiem tempo podążania do danego punktu równowagi jest zależny od stopnia uświadomienia wszystkiego, co stoi nam na drodze do tego punktu. Ale, gdy już zdołamy sobie utorować drogę, nasz poziom świadomości wzrasta, co bardzo ułatwia dalszy rozwój.

Aby to lepiej zrozumieć wyobraźcie sobie, że stoicie w jednym punkcie. W dłoniach trzymacie cyrkiel i możecie nim na początku zakreślić bardzo mały okrąg, (to przestrzeń waszej świadomości) ale, gdy już poznacie wszystko, co znajduje się  w tej przestrzeni, staje się ona polem waszej świadomości możecie się w tej przestrzeni swobodnie poruszać. Dochodzicie więc do jej brzegu i z każdego już punktu na okręgu możecie zakreślić kolejny okrąg. W ten sposób nasza świadomość rozrasta się wraz z każdym kolejny wykonywanym krokiem w stronę zewnętrznej przestrzeni.

Teraz wyobraźcie sobie, że możecie to zrobić, ale w odwrotnym kierunku, w stronę wewnętrznej przestrzeni. Krok po kroku, rysując małe okręgi, które wyznacza odległość, kroku, który czujecie, że możecie wykonać.

Czy jest to trudne? Na pewno bywa trudne, gdyż po drodze możemy napotkać na wiele elementów, które trzeba poskładać w jedną całość, aby ogarnąć w ogóle to, co się w danej przestrzeni dzieje. Nie jest to jednak niemożliwe, bowiem, jeśli się dobrze przyjrzycie, zauważycie, że nie jesteście w tym sami, a wszystko dokoła wręcz czeka, by was w tym wspomóc, od tego bowiem zależy rozwój energii, które was otaczają.

Gdy wy się bowiem rozwiniecie, inne energie skorzystają z waszej energii niczym z narzędzi, za pomocą których będą mogły dokonać własnego uświadomienia.

To oczywiście scenariusz idealny, zdarza się jednak, że energie wokół nas wcale nie chcą dzielić się z nami swoją energią, ale z miłą chęcią chciałby korzystać z naszej energii. Powstaje wtedy konflikt i jedna strona może wręcz poczuć się wykorzystywana, druga zaś często nie rozumie, dlaczego nie może korzystać dowoli z energii pierwszej strony, przecież, do tej pory było jej to przyzwolone. I owszem, do póki nasza cierpliwość nie zostanie wystawiona na próbę, licząc na to, że druga strona przekaże nam coś w zamian, cokolwiek, z czego moglibyśmy skorzystać, by pomóc sobie w rozwoju świadomości, przyzwalamy na korzystanie z naszej energii. Jeśli jesteśmy przy okazji świadomi, wykorzystamy wszystko, do czego druga strona dała nam dostęp, by przejrzeć się w tym, jak w lustrze. W przeciwnym razie, szybko się zniechęcamy do drugiej strony i jeszcze szybciej nabieramy ochoty, by się jej zwyczajnie pozbyć z naszego życia.

Ale czy to się uda? Tu już bywa różnie, bo druga strona może wcale nie chcieć tak łatwo rezygnować z dostępu do naszej energii, co już może zrodzić poważniejszy konflikt, bowiem w takich sytuacjach bardzo często dochodzi do prób złamania naszej woli, nękania lub jakiejś innej formy dziwnych zachowań, które, choć bywają cenną lekcją, bywają czasami zbyt trudne, by je przepracować w jednym wcieleniu, o czym przekonujemy się na co dzień, wracając nieświadomie do relacji rozpoczętych dużo wcześniej niż obecne wcielenie.

I tu was niestety, ale nie pociesze, to życie wcale nie gwarantuje, że nie przeniesiemy konfliktu kolejne wcielenie. Wszystko jednak zależy od nas i naszej chęci, by przepracować dany temat, pytanie tylko czy chcemy, ale to już pozostawiam do indywidualnej oceny.