Inspiracja cieniem malowana


Nie każda osoba, którą przyciągamy do swojego życia jest w nim mile widziana, ale każda, którą przyciągamy ma w sobie coś, z czego możemy skorzystać na poziomie inspiracji.

Osobną oczywiście sprawą pozostaje to czy w ogóle z tego dobrodziejstwa skorzystamy, częściej bowiem chcemy pozbyć się intruza z naszego życia nie dostrzegając, iż jego obecność może być dla nas ważnym testem dla sprawdzenia stopnia naszej naiwności, tego, na co przyzwalamy innym lub głupoty, gdy dajemy się tej osobie namówić na robienie rzeczy negatywnych.

Aby dostrzec inspirację w drugiej osobie nie wystarczy jedynie połączyć się w tej osobie z tym, co dobre, pomodlić za nią lub w kontrataku wypełnić ją miłością (ewentualnie czymś podobnym), a niech ma i pozna naszą dobroć, co jej będziemy żałować. Czasami właśnie to, co złe w zachowaniu innych jest tym, na co mamy zwrócić największą uwagę, to w tym mamy dostrzec inspiracje, bez względu na to, jaką rolę pełni w naszym życiu dana osoba.

Nie oznacza od razu, że mamy tej osobie pozwalać na wszystko, ale, jeśli pozwalaliśmy do tej pory na dużo więcej niż mieliśmy ochotę, jest to najcenniejszą informacją, jaką mogliśmy otrzymać, pokazało nam to bowiem stopień naszej naiwności. I tu dopiero może wystąpić trudność, bowiem, o ile jeszcze łatwo jest nam dostrzegać problem w innych o tyle jest już trudniej dostrzec w sobie przyczynę…no bo inni.

Mało kiedy przyjmujemy do wiadomości, gdy słyszymy, że coś mogło wynikać z naszej własnej chęci i przyznać, że z niej rzeczywiście wynikało, nie mówiąc już o przyznaniu się do posiadania jakiś negatywnych intencji. W nas miałby tkwić jakieś negatywne intencje? A w życiu!  Innych tak, przecież to widać  gołym okiem, w każdym ich złym zachowaniu, nieszczerości, obłudzie, fałszywym spojrzeniu, każdej postawie i wszystkim innym, ale w nas?

Czasami tak bardzo mocno temu zaprzeczamy, iż potrafimy na taki argument zareagować agresją lub krzykiem; tak, oczywiście, ja jestem ten zły, wszystko moja wina! Inni są dobrzy, a ja jeden jestem zły. Najlepiej mnie osądź, skaż i ogłoś publicznie, jaki ze mnie drań!

Strach, który pojawia się często w naszej reakcji na taki zarzut, potrafi zdradzić więcej niż nam się wydaje. Zresztą, już sama reakcja zaprzeczająca mówi, iż coś jest na rzeczy. A im bardziej ekspresyjna, tym większy widać lęk przed winą i osądzeniem. Nie zdajemy sobie oczywiście z tego sprawy, jak bardzo zdradzają nas nasze reakcje, myśląc, iż samo podniesienie głosu powstrzyma proces obnażania prawdy, nie wiemy jednak, iż każdą taką reakcją w zasadzie się pogrążamy, choć lepiej byłoby tu użyć określenia, iż właśnie wtedy ukazujemy prawdę bardziej, niż nam się wydaje.

Przyciągając do swego życia osoby, które wypełniają je światłem, pozytywną motywacją ukazujemy sobie stopień naszej otwartości na rozwój i dobrze, jednakże, przyciągając osoby o trudniejszej osobowości, możemy pokazać sobie, jak duża jest nasza otwartość na to, by dokonywać bardziej skomplikowanych procesów rozwojowych. Nie to, bowiem nas rozwija co łatwe, a to, co wymaga od nas zaangażowania większej ilości sił i uważności. Pamiętajcie o tym.