Istnienie w mojej świadomości


Gdy czujesz własne istnienie, wszystko w Tobie cichnie, nie szukasz po omacku, nie czekasz, aż ktoś lub coś wyznaczy Ci drogę. Wypełnia Cię spokój, bo wiesz, że podążasz dokładnie tam, gdzie wiedzie Cię prosta droga, że nic Cię z niej nie ściąga, nic nie zakłóca twojego podążania, a wszystko to, co było w stanie Cię na chwilę z niej ściągnąć staje się częścią tego podążania.

Wędrujesz więc dalej spokojny, świadomie tworząc swoją rzeczywistość. I dzieje się to do chwili, aż znów jakaś kometa przetnie Twą drogę, myślenie lekko zakłóci, poruszy Cię swoją odwagą, a Ty popatrzysz na nią zdziwiony, wręcz zaskoczony odrobinę, że wkradła się w Twoją przestrzeń do drzwi nawet nie pukając, przez sień Ci przeleciała, ogon swój ciągnąc za sobą pozostawiła w każdym z pomieszczeń coś z siebie. I znów chwila zamętu, znów sprzątać trzeba pokoje, jednak teraz już nie w złości, ni w żalu, ale ożywczą Ci się zdała jej prędkość, bo już nie w ograniczeniu, ale świadomie na nią spojrzeć potrafisz, jak na ładunek świeżej energii, która Ci materiału dostarcza do tworzenia Twojego własnego świata.