Ja, mój przewodnik


Gdy odwracają się od ciebie obcy ci ludzie, przez chwilę może zwrócić to twoją uwagę, ale…skrzywisz się, może nawet się zastanowisz, o co chodzi i pójdziesz dalej.

Gdy odwracają się od ciebie znajomi, daje ci to już do myślenia. Zastanawiasz się, co jest nie tak, może jestem mało sympatyczną osobą, może powinienem się więcej śmiać, być bardziej otwarty. Pomyślisz, pomyślisz, jak coś wykalkulujesz, jest dobrze, może i nawet to naprawisz, albo zmienisz towarzystwo, co też może być naprawcze, ale idziesz dalej.

Gdy odwracają się od ciebie przyjaciele, ból staje się znacznie większy, bo przecież otworzyłeś serce, dałeś tyle z siebie a oni chcą już zmiany, chcą już iść dalej, Ty zaś chcesz, by wciąż było tak samo. Tu, czasami, nawet nie wiesz, co zrobić, bo więź została zerwana i albo idziesz dalej, albo szukasz sposobu, by to naprawić. I jedna i druga droga na pewno coś ci pokaże.

Gdy odwraca się od ciebie rodzina, czasami wręcz się cieszysz, że masz ich już z głowy, a czasami to boli bardziej niż cokolwiek innego. Walka może trwać latami a nawet przenosić się na kolejne pokolenia, nie mówiąc o wcieleniach. I nie rozumiesz i starasz się to sobie jakoś wytłumaczyć, i się poddajesz, i w końcu idziesz dalej, bo co innego możesz czasami zrobić?

Gdy odwraca się od ciebie ukochany/ukochana, wtedy wali się cały Twój świat. Nic nie ma sensu, dusza aż wyje czasami z bólu, bo nie rozumie, dlaczego ją to spotkało, dlaczego nie może czuć tego nadal? Ale, jak to z bólem bywa, poboli, poboli i albo wyrwiesz z korzeniem, albo wstawiasz nowy, czyli, zakochujesz się w nowym partnerze i znów wierzysz, że będzie to trwać wiecznie. 

Najgorzej jest jednak, gdy to my odwracamy się sami od siebie, gdy zaczynamy sobą gardzić, gdy mamy do siebie żal, wstydzimy się siebie, gdy nijak nie potrafimy okazać sobie uczuć. Gdy nie wyciągamy sami do siebie pomocnej dłoni, pozostawiając swoją duszę zamkniętą na cztery spusty pilnując, by nic nie wypłynęło z niej i nic do nas nie dotarło.

Gdy zamykamy się sami na siebie, stajemy się sami sobie wrogami, wiecznie źli na swoje postępowanie, wiecznie niezadowoleni ze swojego wyglądu, z tego, co osiągnęliśmy. 

To dlatego tak ważnym jest, by przywrócić łączność samemu ze sobą, by otworzyć się na kontakt ze sobą, by się od siebie przestać w końcu odwracać, by wejść ze sobą w jedność, bowiem, skoro wszystko wiesz lepiej od siebie, to może, zamiast marudzić na swoje postępowanie, zwyczajnie je napraw, a jak nie wiesz, jak, sam sobie to pokaż.