Konflikt z czasem


Czasami, choć bardzo się staramy trudno jest nam pogodzić obowiązki z chwilą, gdy możemy poświęcić czas tylko i wyłącznie sobie. Dzieje się to najczęściej wtedy, gdy do codziennego dnia nieświadomie dokładamy sobie zajęć, myśląc, że ze wszystkim zdążymy i w pewnej chwili nasz dzień zamienia się w jeden długi ciąg pracy, a my sami zastanawiamy się zazwyczaj na koniec, kiedy w zasadzie minął, co może doprowadzić do małego konfliktu wewnętrznego, a nawet zewnętrznego, gdy nasz nawyk dokładania sobie zajęć zaczyna doprowadzać do tego, iż nie mamy gdzie upchnąć tego, co jeszcze chcielibyśmy zrobić i wtedy pojawia się problem.

Zorganizowana osoba pewnie powie, cóż za problem, poukładana wewnętrznie uśmiechnie się i odnajdzie w ciągu dnie wiele chwil, gdy poświęca czas nie tylko sobie, ale ma także czas, by wyrobić się ze wszystkich zadań, nie mówiąc o chwilach na relaks, medytację, spacer a nawet ciekawą lekturę. Jednakże takich jest bardzo mało, a większość z ludzi żyje w stresie, gdy zapętleni pomiędzy tym, co muszą zrobić starają się zrobić coś dla siebie, co także potrafi zamienić się w obowiązek, gdy po pracy biegniemy, by odebrać dziecko ze szkoły lub z przedszkola, myślimy z zawrotną prędkością, co ugotować na obiad, a później równie zdesperowani próbujemy dotrzeć na zajęcia fitness. Pisząc to specjalnie nie używam formy żeńskiej, bowiem zaczęło to dotyczyć obojga płci.

Tu pewnie single się uśmiechną, bo mają lepiej pod tym względem, bo i więcej czasu dla siebie i o nikogo nie muszą się troszczyć oprócz siebie lub zwierzątko, ale to kwestia wyboru i nikt do nikogo nie ma pretensji… no może czasami, gdy ci niezobowiązani patrzą zdziwieni, gdy nie docieramy na czas na umówione spotkanie, bo po drodze trzeba jeszcze załatwić milion spraw a im się wydaje, że to przecież jedynie kwestia dobrej organizacji. I mają rację, ale zanim dusza dotrze do poziomu, gdy świadomie zacznie organizować sobie życie wypełnia go najczęściej bałaganem, który później odbija się na wszystkim, od życia rodzinnego aż po zawodowe, nie wiedząc nawet, że jest to droga do nikąd, choć nam się najczęściej wydaje, że damy radę, byle tylko sił wystarczyło. A tych potrafi zabraknąć i to nagle, i wtedy klops, potrafi zawalić nam się nie tylko cały świat, który zbudowaliśmy na bałaganie, ale i także nasze zdrowie, które potrafi powiedzieć dość, doszedłeś już do granicy swego przekonania i czas się zatrzymać, przemyśleć życie, zobaczyć, gdzie tkwi błąd w założeniu, że dasz radę lub, że nigdy nie zabraknie ci sił.

Odnaleźć przyczynę naszego braku organizacji nie jest trudno, wymagać to będzie jednak skupienia, bowiem, o co już jest trudniej, szczególnie, gdy przyzwyczajeni jesteśmy do tego, iż ciągle nas coś rozprasza i to ten stan wydaje nam się bardziej naturalny niż ten, gdy bywamy skupieni i to tak rzadko, że proste ćwiczenie sprawdzające nasze skupienie może zamienić się w wyzwanie, równe zdobyciu jakiegoś szczytu, gdy przychodzi nam, np. usiąść z dzieckiem i pomóc mu w lekcjach. Wiem, że tu też pojawią się głosy, iż wszystko zależy od dobrej organizacji, wyćwiczeniu dziecka lub samego dziecka i dobrych relacji z rodzicami, no ale nie odnosimy się do sytuacji normalnych, a do tych, które stają się problemami w naszym życiu, dlatego Ci zorganizowani i poukładani niech będą dobrym przykładem, ci zaś, co mają problem niech czerpią z tych pierwszych inspirację, o ile w ogóle zwrócą na nich uwagę, ewentualnie popatrzą ukradkiem z zazdrością, choć pewnie nigdy by nie zamienili swojego życia na inne.

Powracając do niezorganizowanych lub tych ze skłonnością do konfliktowania się z czasem warto, szczególnie, gdy już rzeczywiście podejmiemy pracę nad sobą zwrócić uwagę na mały szczegół, który mógł zawarzyć na powstaniu bałaganu a mianowicie, na to, czy ktoś was w życiu wcześniej poganiał do czegoś lub wykazywał np. niecierpliwości wobec was i było to dla was na tyle istotne, że stało się przyczyną stresu. Ewentualnie, czy ktoś kiedyś nie stał nad wami, a wy staraliście się skupić, ale w głowie panował jeden wielki chaos, co przecież przydarzyć może się każdemu, jednakże jeśli od tej sytuacji zależało np. wiele w waszym życiu lub osoba, która was poganiała była dla was kimś ważnym, wtedy w duszy powstaje konflikt, który prowadzi do tego, że z jednej strony chcemy uciec i schować się jak najgłębiej w sobie, a z drugiej strony co w nas chce walczyć i przeciwstawić się sobie lub tej osobie, by dała nam więcej luzu lub więcej czasu na wykonanie danego zadania, ewentualnie nie wymagała od nas czegoś ponad nasze siły i możliwości.

Zastanów się zatem, czy to Ty sam wymagasz od siebie za dużo i Ty sam narzucasz sobie rygor, tworząc z życia reżim, czy też nie mając zaufania do siebie podświadomie prosisz o to innych i wtedy, to inni przejmują w Twoim życiu rolę nadzorcy, który pilnuje, byś się choć odrobinie skupił i w końcu wykonał jakieś zadanie, bowiem Twój stan rozproszenia lub uciekania w marzenia może zagrażać zarówno Tobie samemu jak i otoczeniu, gdy wiele od ciebie zależy.

Łatwo tu stworzyć sobie analogię, bowiem, im więcej od nas zależy tym większej potrzebujemy dyscypliny, ale też więcej potrafimy od siebie i od innych wymagać. Podobnie się dzieje, gdy wiele od siebie wymagamy i wtedy wysyłamy nieświadomie informację do otoczenia, iż z nami trzeba postępować jedynie w określony sposób, zasadniczy, nie pozwalając nam na żadne ustępstwa, aby nie obniżyć jakości, co prowadzi do pułapki, bowiem im bardziej jesteśmy rygorystyczni, tym więcej od siebie wymagamy, a im więcej od siebie wymagamy, tym większy stres, że coś pójdzie nie tak i nie uda nam się wykonać danej rzeczy poprawnie lub na poziomie, na którym sami siebie umieściliśmy.

I wcale nie chodzi tu tylko o ludzi żyjących w stresie, perfekcjonistów, którzy drżą o wszystko, cokolwiek robią bojąc się, że zostanie to źle ocenione, ale też o osoby z poziomu duszy dojrzałe, kształtujące świadomość na poziomie mistrzowskim, czy też rozwijające się na innych poziomach, bowiem nie ważne, co robisz, ważna jest postawa, którą wtedy przyjmujesz. Im mniej jest świadoma, tym większy rygor, a co za tym idzie większy stres i większa presja, którą możesz wywierać na siebie lub innych. Inni zaś czują na jakim jesteś poziomie mogą chcieć Ci pomagać przyjmując role, które i im samym pomogą coś zrozumieć.

Cokolwiek jednak robimy lub na jakim poziomie kształtujemy swoją świadomość, gdy kroczymy drogą, która prowadzi nas do ściany, każde zdarzenie w życiu, które jesteśmy w stanie wychwycić może pokazać nam, jak bardzo jesteśmy zawziętymi duszami i jak bardzo dużo potrafimy wymagać od siebie doprowadzając swoje życie i zdrowie do ruiny i wszystko po to, by móc poczuć…no właśnie, co…satysfakcję?