Kształtowanie poczucia WŁASNEJ wartości


Łatwo jest się uczepić w sobie jakiegoś mniemania o sobie i tkwić w tym, budując sobie, w oparciu o, owe przekonanie wyobrażenia o swej wyjątkowości, jeszcze łatwiej jest go w sobie wznieść na piedestał i stworzyć wokół niego cały świat przekonań, iż jest to jedyna wartościowa w nas rzecz, której trzeba chronić przed całym światem. Dlatego też, choć w tym życiu żyjemy jako MY, gdzie nasze imię i to, co wokół niego tworzymy w swej świadomości, jest prawdziwym odbiciem naszej wartości, to wciąż do głosu dochodzi w nas dawna wielkość, dawne role, które nie pozwalają nam poczuć samych siebie.

Tych ról może pojawić się w życiu bardzo wiele, ale ta, która buduje naszą wartość w czasie teraźniejszym jest jedna, tą rolą jest obecne życie, własna tożsamość, imię, które wybraliśmy na obecne wcielenie, które wypowiadamy za każdym razem, gdy mówimy we własnym imieniu.

Łatwo jest zauważyć mur wokół własnej samooceny, gdy zwróci się uwagę na sposób traktowania swojego imienia i sposób jego wypowiadania przez daną osobę. O ile jedni w ogóle nie zwracają na to zupełnej uwagi, jakby sami dla siebie nie istnieli o tyle innych irytuje ich własne imię i najchętniej by je zmienili, czując na przykład, że nie odzwierciedla ono tej wartości, którą noszą w swoim mniemaniu o sobie.

Jest to bardzo trudne dla duszy, która nie czuje swojej własnej wartości, by utożsamiać się w sobie, z samym sobą. Dlatego wiele dusz woli marzyć o byciu kimś innym, budować całe światy, odzwierciedlające ich marzenia, wcielać się w różne postacie, jakby przeszłość nie chciała w nich zgasnąć, a oni, pamiętając o dawnej chwale i przygodach nie chcieli się przestawić na obecne życie i jego zwyczajność. Oczywiście, ktoś może teraz krzyknąć, że w marzeniach nie ma coś złego, ale pomyślcie, dlaczego wolimy żyć swoją przeszłością, zamiast budować swą wartość w teraźniejszości. Dlaczego Ania nie chce stać się ANNĄ, pewną i świadomą swej wartości tylko tęskni za byciem elfem i ukochanym nieokreślonej płci. Dlaczego Wioletka nie chce być WIOLETTĄ(zbieżność imion przypadkowa;)), prowadzić swojej własnej firmy, robić rzeczy, które naprawdę kocha i na ich płaszczyźnie dojść do mistrzostwa, tylko męczy się w korporacji. Dlaczego Artur(zbieżność imion już naprawdę przypadkowa;)) boi się zostać prezydentem, choć ukochał politykę ponad wszystko.

Poczucie własnej wartości konkretnie wskazuje na siebie, w teraźniejszości. To w teraźniejszości żyjemy i to, tu mamy budować świadomość samych siebie. Tamte wcielenia już się skończyły, tymi postaciami byliśmy wtedy, a teraz, każdy z nas jest Anną, Marią, Kasią, Wioletką, Arturem, Robertem, Krzysztofem... i każdy ma dojść do mistrzostwa, jako Kasia lub ktokolwiek inny, podejmując rozwój w obszarze, który może być tylko pasją, marzeniem, ale to jest właśnie ścieżka duszy do mistrzostwa tego życia. Nie bój się stać mistrzem tu i teraz, jako TY.

(Przepraszam, jeśli kogoś pominęłam, cel niezamierzony)