Kształtowanie własnej rzeczywistości


Patrząc na rzeczywistość od strony duszy mało kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że patrzymy z jej strony na to, co dzieje się w nas lub dookoła nas, nie mówiąc już o tym, że w najczęściej, w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, iż patrzymy od jakiejś strony na rzeczywistość, bowiem to, na co patrzymy i na co zwracamy najczęściej uwagę potrafi rozproszyć nas tak bardzo, iż zapominamy nawet o własnym istnieniu. Ale, aby było jeszcze ciekawiej część z nas w ogóle o tym nawet nie myśli na co dzień, przyjmując to, co widzi jako coś oczywistego, że to jest. W podobny sposób też postrzegamy siebie, jako element rzeczywistości. Jesteśmy tu i już. Kto by się zastanawiał nad tym, kim jest w tej przeczystości, albo, czym jest rzeczywistość, a, czym ja sama w niej? I nawet wtedy, gdy ktoś nam zwróci na to uwagę lub gdzieś o tym przeczytamy nie jesteśmy nawet w stanie pomyśleć o tym, czy jest w nas owo istnienie, tak bardzo potrafi być oddaleni od samych siebie.

Umiejętność kształtowania uważności wymaga od duszy dość dużej woli, a w obecnych czasach, gdy jest ona rozpraszana przez niezliczoną ilość bodźców jest to już naprawdę dużym wyzwaniem, gdyż przełamać ciekawość względem, aż tylu dziejących się zjawisk jest niemal rzeczą nadludzką. Dodając do tego fakt, że dusze najczęściej nie chcą kształtować uważności, bowiem wiedzą gdzieś w duszy, że to by oznaczało, iż ujawni się prawda na temat ich własnych intencji, wolą skupiać się na zjawiskach zewnętrznych i czerpać z nich jak najwięcej przyjemności tłumacząc sobie swoje decyzje tym, iż życie mają najczęściej jedno i nie chcą odchodzić nie nasyciwszy się nim do granic możliwości.

Oddalając się od świata zewnętrznego, gdy dusza zaczyna dostrzegać samą siebie(własne istnienie), w pewnej chwili naturalnym staje się dla niej, że zaczyna dostrzegać substancję, w której skupia za pomocą ego wszystkie elementy, które składają się na jej duchową indywidualność, by poprzez nią dostrzec każde z subtelnych ciał, których substancja otacza jej własną substancję jaki i własny wpływ na ich energię. Podobnie dzieje się wobec ciała materialnego, jak i rzeczywistości, która skupia się wokół jej wszystkich ciał, za pomocą jej uważności. Niestety, zanim wypracuje taki sposób patrzenia, niejednokrotnie zmierzy się z siłami, których wyładowania okażą się dla niej o wiele ciekawsze i co ciekawsze, ważniejsze niż uważność i chęć obserwowania własnej substancji duszy, nie mówiąc o tym, co się dzieje w obszarach jej woli.

Nie mając najczęściej świadomości tego, co się dzieje, nie mówiąc o sobie samej dusza wchodzi w kontakt z innymi energiami, przyjmując bezkrytycznie z ich płaszczyzny energię, którą się nieświadomie i bardzo otwarcie wypełnia, nie wiedząc nawet, że to, co przyjmuje wywoła w niej samej za chwilę szereg różnych reakcji, niekoniecznie pozytywnych. Mówiąc bardziej po ludzku i bardziej obrazowo, dzięki nieświadomości przyjmujemy do siebie wiele energii, nie rozróżniając nawet jakiej jest jakości wibracyjnej, co bardzo ładnie ktoś ujął odnosząc się do tego, czym się żywimy i jaka energię przyjmujemy do swej przestrzeni w ten sposób.

Jesteś tym, co jesz, albo tym, co czytasz, oglądasz lub tym, na czym skupiasz swoją uwagę. I nie ważne, czy odstawisz to po chwili, wyplujesz, czy stwierdzisz, że już więcej nie będziesz. Stało się, zaobserwowałeś zjawisko, wszedłeś z nim w kontakt, a to, że nie byłeś na przykład świadomy wartości energetycznej tego, co się dzieje nie sprawiedliwa ani ciebie, ani tego, co Tobą kierowało.

Tu niestety, ale trzeba dotknąć bardzo bolesnego miejsca w duszy, jakim jest prawda o jej własnych intencjach, których najczęściej nie tylko, nie chce dostrzec, ale też, które potrafi tak zakamuflować, by samej nawet nie wiedzieć, o co jej tak naprawdę chodziło. I nawet, gdy już coś tam dostrzeże, w życiu się dusza nie przyzna, że ona sama tego chciała, że to ona zwróciła na to uwagę lub pozwoliła innej energii się do siebie zbliżyć, wejść z sobą w kontakt, nie wiedząc jednocześnie, że najlepszym dowodem na to jest dokładnie to, co się dzieje w niej i dookoła niej. Nie ma lepszego obnażenia prawdy o intencjach duszy niż jej własne zachowanie lub to, czego doświadcza w życiu. Trzeba tylko chcieć w tym dostrzec prawdę, ale to już inna historia.

Co się dzieje później z duszą, którą pokierowała ciekawskość? Najczęściej płacze, gdy się oparzy lub zaboli ją odpowiedź świata zewnętrznego na jej wewnętrzne intencje. Jej samej może się wydawać cały czas, że chciała dobrze, jednak nie rozumie, że to, co ją spotyka nie dzieje się, bo chciała dobrze, ale dlatego, że chciała źle i nawet tego nie wie. I nie ważne, jak bardzo będzie się czuła dusza pokrzywdzona, nieszczęśliwa, odtrącona przez świat i ludzi, stało się, jej intencje zadziałały i teraz doświadcza ich skutków.

Przełączając swoje postrzeganie z zewnętrznego na wewnętrzne, przed duszą otwiera się szereg nowych możliwości, gdzie wiele intencji może dostrzec już w zalążku tam, gdzie istnieje ich przyczynowość i na tym poziomie dokonać zmiany, bez problemu przełączając percepcję do świata zewnętrznego, by dostrzec w nim, w jaki sposób przejawia się dana energia, co przełoży się później na zmianę jej sposobu postrzegania energii wewnątrz siebie, jaki to, w jaki sposób sama zacznie ją postrzegać w swojej rzeczywistości. To znów sprawi, że zaczynie sama w sobie tworzyć świadomość, swego wpływu na swą wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość i jeśli skupi dość długo uwagę na tym, co dzieje się w jej wnętrzu, będzie nie tylko mogła dostrzec, jak wiele zjawisk zachodzi na poziomie jej substancji, ale też, jak wiele z nich przenosi się do świata zewnętrznego manifestując się w jej życiu dokładnie tym, czego doświadcza i co sobie sama kreuje, do czego jeszcze wrócę w kolejnych postach.