Moment przebudzenia


Przyczyn blokowania się na własny wzrost duchowy może być bardzo wiele. Jedną z nich jest niechęć wobec poszukiwań motywacji, zarówno w przestrzeni wewnętrznej, jak i w świecie zewnętrznym. Zamiast tego wolimy się zniechęcać, szukać milion wymówek i negować wszystko, bez względu na daną wartość tego, co mogłoby nam pomóc w naszym wzroście lub w procesie kształtowania jakiegoś rodzaju świadomości. Co ciekawsze, czasami, nawet gdy już potrafimy dostrzegać energię motywującą zdając sobie doskonale sprawę z tego, że to jest właśnie to, z czego moglibyśmy skorzystać i co by nam mogło pomóc w zrozumieniu jakiegoś problemu, wolimy tego nie widzieć lub udawać, że tego nie ma, by nie musieć mierzyć się z tym, co nas ogranicza. Bywa i tak, że przyjmujemy daną motywację i nawet zabieramy się za rozwiązanie jakiegoś problemu, ale zamiast tego zaczynamy się nagle ociągać, kręcić, kombinować, zbywając prawdę, która może poprowadzić nas do wyjścia, a nawet udawać, że jej nie ma lub wręcz zarzucając jej kłamstwo, byle tylko nie móc mierz się z problemem.

Przyglądając się czasami życiu można wręcz uznać, że w czym jak czym, ale w kręceniu, udawaniu i kombinowaniu jesteśmy wręcz mistrzami, nie mówiąc już o tym, jakimi argumentami potrafimy zbyć samych siebie, gdy już obudzi się w nas chęć do działania, by zwyczajnie nie chcieć go podjąć. A nawet wtedy, gdy już się go podejmujemy robimy często wszystko, by go spowolnić lub cofnąć się do etapu, gdy mogliśmy użyć jakiejś wymówki, byle tylko nie musieć mierzyć się z konsekwencją tego, co podjęliśmy jako zadanie.

Oczywiście, łatwo podejmować działania, wyznaczać sobie cele i konsekwentnie je realizować, gdy ma się oczyszczony umysł, wola jest silna, a świadomość na tyle wysoka, iż nawet to, co może wydawać się negatywne może być skierowane w stronę realizacji celu, wzmacniając naszą wewnętrzna wolę. Ale, po to jest właśnie rozwój, by z tego korzystać i tak pracować nad własną wolą, by każde działanie stało się świadome. Czy jest to trudne do osiągnięcia? I tak i nie. Wszystko zależy od śmietnika w głowie i od tego, jaką mamy gotowość do wewnętrznej przemiany, co jest niezwykle ważne i jest podstawową rzeczą, której trzeba dokonać, by wprowadzić swoją energie na wyższy poziom świadomości.

Czasami wydaje nam się, że to, co się dzieje w naszym życiu jest pod naszą ścisłą kontrolą. I wydawać nam się tak może bardzo długo, aż przychodzi moment, gdy wszystko się rozsypuje, gdy nasze przekonanie o własnej mocy i kontroli tego, co się dzieje, staje przed prawdą, a my nie wiemy, co mamy zrobić, by pozbierać rozsypane elementy naszego życia i ułożyć je w jedną całość. Taki moment jest bardzo ważny w życiu, gdyż wtedy właśnie możemy zobaczyć, jaką tak naprawdę iluzją przesłoniliśmy prawdę o nas samych, naszych relacjach, celach i działaniach, jak i o tym, czym się tak naprawdę otoczyliśmy i jaki świat zbudowaliśmy z tego, co w nas funkcjonowało na podświadomym poziomie. Można jeszcze wtedy próbować kombinować i zatrzymać prawdę, ale prawdy nie da się długo tłumić, gdyż podświadomość i zawarte w niej programy szybko zaczynają działać tak, iż nawet się nie orientujemy kiedy, a już nowe sytuacje ukazują nam ją w bolesny i jeszcze bardziej bezpośredni sposób.

Co wtedy należy zrobić?

Najlepiej by było, gdybyśmy się z nią zmierzyli, pozwalając sobie zarówno na przeżywanie tego, co się dzieje, jak i obserwację procesów, które ulegają w nas przemianie, inicjując w sposób świadomy ten proces, ale to zbyt wymarzony scenariusz. Najczęściej, gdy dotyka nas dana sytuacja, poddajemy się wpływowi wszelkich częstotliwości, które wywołują w nas silny rezonans i wprowadzają w stan tak dużego rozbicia wewnętrznego i to do tego stopnia, iż często potrafimy nie panować nawet nad własnym ciałem, doznając w nim bólu i cierpienia, porównywalnego ze stanem choroby. Zdarza się też, że naprawdę zaczynamy chorować pod wpływem tego, co nas spotyka, tak silnie potrafimy być przesiąknięci energią danego zdarzenia, a im niższa jest jego częstotliwość wibracyjna, tym cięższego potrafimy doznawać stanu bólu i cierpienia. Co ciekawsze, często nawet tego ze sobą nie kojarzymy, oddzielając nasz stan fizyczny od emocjonalnego. Wydaje nam się wtedy, że choroba przytrafiła się nam się przypadkiem, a tylko czasem kojarzymy nasz stan z tym, w jakim środowisku żyjemy na co dzień i, w jaki sposób to środowisko, co ciekawsze, przez nas przecież wybrane i stworzone, wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie. I nie chodzi tu tylko o środowisko naturalne, ale przede wszystkim o ludzi, którymi się otaczamy. Dlatego też, gdy przychodzi gotowość, czasami mamy do uprzątnięcia tyle bałaganu, iż możemy potrzebować wsparcia i szczęśliwy ten, kto go rzeczywiście w takiej chwili otrzyma, gdyż zdarza się, że zostajemy w tym wszystko sami, a wtedy, cóż wtedy tylko siły wyższe nas chronią, choć i to potrafi być przez nas odrzucone. Jednakże, jeśli się otworzymy i złożymy zapotrzebowanie, pojawi się ktoś, kto stanie się naszą siłą, wsparciem i i poczujemy się gotowi na dokonanie nawet największej przemiany w swoim życiu.