Momenty, które odmieniają życie


Nazywam je chorągiewkami zdarzeń, czyli punktami, w których nasze życie może odwrócić się o sto osiemdziesiąt stopni, a których każdy z nas doświadcza przynajmniej kilka razy w swoim życiu.

Niektóre z nich są pojedynczymi wydarzeniami, ale zdarza się, że czasami mijamy wręcz cały zakręt i wtedy, w naszym życiu dzieje się rewolucja, przemiany zaś doświadczamy na każdym jednym poziomie życia. I choć możemy się przed tym bronić, krzyczeć: ja nie chcę, nie unikniemy zmian. Jednakże, gdy spojrzymy na to, co się dzieje z trochę innego poziomu, możemy dostrzec plusy i zauważyć to, co naprawdę doprowadziło nas do tego momentu. Nie oznacza to od razu, że coś z tym zrobimy, zmienimy swoje intencje lub dokona się w nas przemiana duchowa. Nie jest to oczywiście wykluczone, ale zdarza się to niezwykle rzadko. Na pewno jednak sytuacja da nam do myślenia i choćby na trochę a zatrzyma nas w miejscu, byśmy zastanowili się nad sobą, swoim postępowaniem i nad dalszym życiem.

Zdarza się też, że zamiast się zastanowić nad sobą, idziemy na żywioł. Krzyczymy, szarpiemy się z sobą, otoczeniem lub przenosimy na kogoś złość, obwiniając tę osobę o to, co się dzieje w naszym życiu.

Jest to dla nas trudny moment, ale nie ważne, jaki jest udział w tych wydarzeniach osób trzecich, w każdym jednym przypadku, zgoda popłynęła od nas. Nie ważne też, że wyraziliśmy ją nieświadomie. To nas nie usprawiedliwia. Stało się. Obwinianie innych też nic nie da, może co najwyżej pomóc nam rozładować złość, wypłakać się, wyżalić i tyle.

Trudne momenty zdarzają się i raczej nie ma osób, które ich nie doświadczają. To część życia i trzeba się do nich przyzwyczaić, choć przecież nie to ważne, co się dzieje, a to, jak my sami do tego podchodzimy. A im mądrzej i rozsądniej do tego podchodzimy, tym większa pewność, że wstaniemy, otrzepiemy się, wyciągniemy z tego, co się wydarzyło wnioski i pójdziemy dalej, doceniając nie tylko swoją postawę, ale i samo doświadczenie, jako coś, co uczyniło nas mądrzejszymi.