Nieomylność


Jakikolwiek nie postawiłbyś sobie przed sobą cel, jeśli nie usuniesz przeszkód, nie dotrzesz do niego, bez względu na to, jak sprytne są twoje posunięcia. Podobnie jest z twoimi zdolnościami lub umiejętnościami, jeśli nie okażesz choć odrobiny pokory, wydawać ci się będzie, że wiesz już wszystko i nic już nie musisz. Nie musisz się uczyć, ćwiczyć, nie musisz się już nikim ani niczym inspirować. Prędzej zaprzeczysz wszystkiemu, wymyślisz milion wymówek, ale nie przyznasz, że czegoś nie wiesz. Bo przecież w Twoim umyśle, to takie proste, wystarczy chcieć. Bez wysiłku, bez problemów. Wystarczy tylko wyrazić pragnienie, a samo się stanie. I wyrażasz je i nic się nie dzieje. Lub dzieje się, ale nie to, co chciałeś. Czasami dzieje się to, ale nie tak, jak byśmy chcieli i wtedy to dopiero mamy powód do frustracji. Nie ma bowiem dla nas większego nieszczęścia niż brak świadomości, jakimi możliwościami tak naprawdę dysponujemy. A dysponujemy. I kiedy już je widzimy, dopiero wtedy dziwnym nam się wydaje, że ich nie widzieliśmy wcześniej. A przecież to takim prostym wydaje się, gdy widzimy je wszystkie. Wystarczy zrobić to i to i już to mamy. Wystarczy ominąć tę przeszkodę i już możemy prosto zmierzać do celu lub nie robić czegoś konkretnego. 

To dla tego są tak ważne, dlatego tyle uwagi im poświęcamy i wciąż chcemy je odkrywać, wciąż widzimy, że jest ich dużo więcej. 

Szczęśliwy zatem ten, kto potrafi dostrzec ich wystarczająco dużo, by odkryć, jaką tak naprawdę ma kroczyć drogą, by dotrzeć prosto do swojego celu. Ślepiec zawsze będzie kluczyć, błądzić w swoim umyśle, przeświadczony, że idzie dobrą droga i nigdy nie spojrzy na nikogo, by o nią zapytać. Może też unieść ją wysoko, gdy ktoś mu wskaże błąd, bo choć popełni błąd, w jego mniemaniu to bez znaczenia. Tak ślepe są bowiem w nas przekonania o swej nieomylności. I jakże surowym nauczycielem jest wtedy czas, gdy nie da się już uciec od konsekwencji.