Niwelowanie wstydu


...kontynuując.

No dobrze, mleko się rozlało, jakie te przodkinie były takie były, jednak, co się dziewczyny wybawiły, to ich. Czasami mogły odrobinę powściągnąć emocje i popęd, ale dobrze, że to one nie ja, a one wybrały tamten czas. Mogły mnie jednak aż tak mocno swoimi cechami nie obdarzać, poradziłabym sobie bez nich:), ale skoro wybrały takie ścieżki i bawiły się, gdzie się da i w co się da, wczuwając się w ich historie w sobie, czasami uśmiecham się, choć i zazdrość potrafi zakłóć, że więcej z duchowo-przewodniej części wzięłam, a tak by teraz, czasami człowiek zaszalał...ech...

Powracając jednak do tematu. Odnajdując w sobie kolejne tożsamości swoich karmicznych przodków, których cząstki duszy złożyliśmy we własną całość, wobec każdej z nich trzeba przejawić zrozumienie, zobaczyć, jak daleko się posunęła w swoich poczynaniach, jakie zdolności zabrała na tamto wcielenie, czym lub kim się stała dzięki nim i co ją obudziło w chwili, gdy zaczęła widzieć, że dotarła do końca tamtej drogi. Można to wtedy przełożyć na czas obecny i samego siebie sprawdzając, co mi po tamtym jej wcieleniu pozostało, czy mam ochotę pójść podobną drogą, czy tylko wystarczy mi powielić kilka podobnych zdarzeń, bym chciała posłuchać jej historii dalej i zacząć się przemieniać.

Znając już tożsamość każdej z części mojej duszy, znając już tożsamość ich, w ich rolach ziemskich, z tego punktu łatwo jest przyjrzeć się całemu własnemu życiu i odnaleźć cechy każdej z nich, działające w określonych postawach lub zachowaniach. Zmienność tych cech bywała czasami zadziwiająca, gdy przypominało mi się, jak cudnie zawstydzona spuszczałam oczka, gdy ktoś mi się podobał i jaka tygrysica budziła się we mnie po chwili, by ofiarę upolować, sekundę później przemieniając się w królową, no bo nie można pokazywać, że tak łatwo wszystko poszło, jakąś dumę trzeba zachować:)

Zmienność własnych nastrojów bywa czasami naprawdę zadziwiająca, a już huśtawka zachowań wobec płci przeciwnej, od świętej po ladacznicę...od królowej, po wściekłą wiedźmę, od niewinnej panienki, po obojętną metresę. Ech... czasami, te cechy moich przodkiń, mogły by słabiej brzmieć, za mocno się dziewczyny w swoich wcieleniach starały...

Na szczęście dziewczyny licznymi talentami się obdarzały, więc wiele im można wybaczyć i co ciekawsze, każda zabrała na własne wcielenie część obdarzoną duchowymi zdolnościami. Każda więc zostawia sobie furtkę wyjścia ze stanów, w które wpadały, nawet z tego najgorszego, który jedną z nich w ciemności uwięził.

Jeśli chcesz odnaleźć swoich własnych duchowych przodków, nie musisz szukać ich daleko, wystarczy, że przyjrzysz się sobie, swoim cechom i zachowaniom, a sam będziesz mógł określić, ile w Tobie z króla, a ile z wojownika, ile z wiedźmy, a ile z mnicha. Ról jest wiele, wszystkie grane są wciąż na nowo, wystarczy zatem rozejrzeć sie dookoła, by mieć dobre lustro. Do niektórych ról, jak sam zobaczysz poczujesz się wręcz przywiązany, innych będziesz się w sobie wstydzić, przez inne czuć winny, a jeszcze inne będą Cię wręcz napawać obrzydzeniem lub strachem. Jakąkolwiek jednak w sobie tożsamość odkryjesz z każdą spróbuj się utożsamić, poczuć ją w sobie, ale zrób to świadomie, przecież Ty żyjesz tu i teraz i jesteś tym, kim jesteś teraz. I choć złożony z wielu części swoich wspomnień, to niech każda z tych części znajdzie po prostu w Tobie swoje miejsce, każdą z nich w sobie oswój i każdej daj czas, by opowiedziała Ci swoją historię. Zrozumiesz wtedy siebie, zrozumiesz, Kim jesteś, kim się stawałeś w wyniku wybierania przez jakąś część twojej duszy określonej drogi i kim jesteś, jako złożoność tych wszystkich energii w sobie. Poczuj się z nimi całością i jako całość wędruj już własną ścieżką, tak, jak robiłeś to do tej pory, dokonując w sobie każdej przemiany, prowadzącej Cię przez zrozumienie i świadomość do jedności. Zrozumiesz wtedy, w jaki sposób każda z tych cząstek, stała się częścią twojego Wyższego Ja.