O inspiracji, która wolą kierowała


Można i chcieć i wyrażać swą wolę, ale jak tu chcieć rzeczy dla siebie właściwej, która nie ściągnie w niskie poziomi wibracji, nie obudzi nadmiernie namiętności, a myśli czyste pozostawi. Jak tu rozum objawić, gdy pragnienie siłą swą potrafi tak bardzo zmylić, zwieść z prostej drogi i ukazać słabość do rzeczy, których brak obecności potrafi tak mocno zaboleć, jakby samo ich posiadanie spokój czyniło, choć tylko przyjemność sprawiają i żadnego uzasadnienia dla chęci ich posiadania znaleźć w sobie sensownego nie można.

Pragnienie bywa bardzo zwodnicze, bo bardzo często jedynie przyjemność zmysłową ma zaspokoić, a ta znów, nadmiernie zaspakajana, władzę nad duszą objąć potrafi i żądać posłuszeństwa, by dla jej wygody dusza życiem swoim tak kierowała, iż samymi przyjemnościami wypełnione było. Warto wtedy od przyjemności duszę na chwilę oddalić, zabrać jej to, co tę przyjemność nadmiernie w jej życie wkładało, aby ta, sama mogła zobaczyć, jak mocno od niej była uzależniona i w jaki stan jej brak ją wpędzał, lękiem od razu otaczając, że bez jej obecności, życie straci wręcz dla niej sens.

Warto duszę wyzwalać z tych stanów, które władzę nad nią za mocną roztaczając, stają się wiezieniem, wyszukując dla niej każdy argument dla którego warto pozostać tam, gdzie jest wygodnie, gdzie dusza tylko jedno ma to czynić, przyjemności mu dostarczając i, na sposoby często nie patrząc, sprawiać, by ta chciała całym swym światem je uczynić i dla ich doświadczania nich żyć.

Warto dusze wyzwalać z tych stanów, które złudnym światłem ją wabiąc, tak naprawdę ciemność wokół niej roztaczają, a ta wierząc, że bezpieczną jest, nosa poza dany stan wytknąć ze strachu nie chce, jakby wolność była dla niej bardziej przerażająca niż pobyt w ograniczeniu.

Warto duszę samemu prowadzić, za przewodnika siebie samego stawiając, by tworzyć z samym sobą więź, światłem splecioną. Warto tę więź wzmacniać, z każdym ciałem szukać jedności, by nawet to, co bezwartościowym w duszy się być zdawało, wartość dla nas swą objawiło.

Warto inspirację w duszy przyjmować, każdej drodze dziękując z osobna, że ścieżką dla nas na chwilę stać się zechciała i każdej duszy się kłaniać, która czas w sobie warząc, na ścieżce naszej stanęła i go dla nas poświeciła, wdzięczność wobec niej objawiając w swojej postawie. Pokorna dusza ujmy honoru nie ujrzy, że komuś ukłonić się musi, wdzięczność nisko schyli jej głowę, a ta się w najczystsze barwy przyoblecze, im niżej się głowa pochyli. I choć rozum może odrzucić, w polemikę z duszą się wdając, że schylać się nie zamierza, niechaj wola świadomością wspierana drogę duszy ukaże, inspiracją wiedziona.