O modlitwie, która się prawie spełniła


Zna je każdy z nas, wypowiadamy je każdego dnia, modląc się o zdrowie dla siebie, dla swoich bliskich, o powodzenie w życiu lub jakiejś sprawie, o szczęście, miłość i wiele innych rzeczy, czasami nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że ją w ogóle wypowiadamy.

Modlimy się mając nadzieję, że się spełni i choć często nie doświadczamy jej spełnienia, wiara w nas nie ustaje, jakby samo wzmocnienie siły woli, którego wtedy doświadczamy wystarczyło nam za odpowiedź.

Mało jednak kiedy zadajemy sobie pytanie, czym jest tak naprawdę modlitwa i w jaki sposób działa? A jest ona niezwykle ważnym elementem naszego rozwoju, formą bezpośredniego kontaktu z własnym Wyższym Ja, który bardzo często nazywamy absolutem lub Bogiem, pozwalającym nie tylko odczuć obecność wyższych form energii, ale i na to, by połączyć się z własnym obszarem mocy, co naprawdę potrafi napełnić siłą i wiarą w to, że to, o co prosimy, kiedyś spełni. Choć nie zawsze, tak naprawdę chodzi nam o spełnienie, a czasami jedynie o to, by coś nas podniosło na duchu i tu modlitwa znajduje swoje największe spełnienie.

Jej podstawową formą jest prośba. A jak wiecie prosić potrafimy dosłownie o wszystko, od rzeczy dobrych po te najgorsze, zwracając się oczywiście do tego samego Boga.

Cel, jak widać nie jest wtedy dla nas aż tak ważny, jak pragnienie, które kieruje naszymi intencjami, co objawia się w żarliwości, z która wypowiadamy słowa modlitwy, a modlić potrafimy się naprawdę żarliwie. Czasami nawet żarliwiej o to, by komuś (naszemu wrogowi) przytrafiło się jakieś nieszczęście, aniżeli o to, by komuś powiodło się w życiu, miłości lub interesach. Łatwiej jest przecież ukarać winnego aniżeli przyznać komuś rację. A, że to my w tym momencie jesteśmy sędziami, to i kara musi być odpowiednia, na nagrodę przecież zawsze można poczekać. Kara zaś musi być wykonana natychmiast, co sprawia, że modląc się o te najgorsze dla innych rzeczy, naprawdę potrafimy napełnić nasze słowa energią, która by mogła zgładzić nie jeden mur. Choć w naszym podświadomym mniemaniu, ma tylko wyrównać rachunki i pozwolić nam poczuć, że sprawiedliwość jednak istnieje, przynajmniej ta boska. A kto by tam sprawdzał czy to rzeczywiście Bóg wymierzył karę, ważne, że zadziałało. Liczy się przecież satysfakcja.  

Modląc się o pozytywne rzeczy, zdarza się, że mniej wierzymy w sens i powodzenie tego, o co prosimy w modlitwie. W wielu przypadkach potrafimy wręcz modlić się, otaczając własne słowa niepewnością i zwątpieniem, bo przecież tyle razy prosiliśmy o te samą rzecz i nam się nie spełniło. To rzeczywiście może załamać wewnętrznie i poddać w wątpliwość sens własnej wiary, jednakże jesteśmy już tak mocno przyzwyczajeni do tego, by modlić się bez względu na to czy nam się spełni, czy nie, że staje się to codziennością. I dobrze, gdyż nawet w zakresie modlitwy musi dokonać się odpowiedni proces rozwoju w naszej duszy, co oznacza, że im niższa jest nasza świadomość i wola, tym mniejsze szanse na jej spełnienie. Tu niestety, ale sama wiara nie wystarczy, no chyba, że jest tak silna, iż przebija w nas wszelkie blokady, podświadomy opór i strach, który gdzieś tam może się kryć w zakamarkach naszej duszy. Wtedy tak, nie tylko ma szansę się spełnić, ale i wzmocnić nas wewnętrznie do stopnia, że pozwoli nam to na dalsze podejmowanie działań w naszym życiu.

Co ciekawsze, łatwiej jest nam się modlić za innych, szczególnie drogie jest nam w tym względzie zdrowie naszych bliskich, gorzej już jest, gdy chodzi o sprawy materialne, ale pamiętajcie, co życzysz innym, życzysz też samemu sobie. Warto więc modlić się nie tylko o pokój na świecie, ale też i o zdrowie dla naszych bliskich, powodzenie, szczęście, miłość i bogactwo dla nich, jeśli i sami tego pragną, bo to też jest ważne. Zdarza się bowiem, że nasze intencje mogą się różnic od intencji innych osób, dlatego też, jeśli już się modlimy o coś dla innych, to warto modlić się o to, by spełniło się to, czego ta osoba sama pragnie i tu też może być kłopot, bowiem, co w przypadku, gdy my tu jej dobrze życzymy i wzmacniamy jej wolę, a ona tak naprawdę źle nam życzy i nieświadomie wzmacniamy jej złe życzenia wobec nas? No właśnie, trzeba uważać, dlatego tez najlepiej wykonywać modlitwę w chwili, gdy jesteśmy najbardziej neutralni w swojej postawie, zarówno wobec siebie, jak i innych. Przynajmniej mamy wtedy gwarancję, że nic w nas nie trafi.

Miłego dnia kochani.