Obserwator samego siebie


Im bardziej niespokojny jest nasz umysł, tym większą czujemy potrzebę robienia czegoś. Ciągle musimy się ruszać, wykonywać jakąś czynność, wstawać, chodzić, biegać, rozmawiać, otwierać komputer, zaglądać do telefonu, sprawdzać czy ktoś coś do nas napisał. I ciągle wydaje nam się, że o czymś zapomnieliśmy, czegoś nie dopilnowaliśmy, ciągle nas nosi, ciągle potrzebujemy biec, choćby w myślach.

Nie chodzi o to, iż mamy się nie ruszać, trwać w stanie medytacyjnym, nie robić nic. Chodzi o umysł, o jego potrzebę gnania, nawet w myślach. Gdy jesteś w stanie medytacji, wykonujesz wszystkie czynności, jak dawniej, w niczym Ci to nie przeszkadza, zmienia się jedynie to, w jaki sposób postrzegasz sam siebie i to, co cię otacza. Nie musisz nigdzie uciekać, by mieć chwilę spokoju, nie musisz przyjmować specjalnych pozycji. Spokój już jest w Tobie, czujesz go w każdej chwili, nawet, gdy otacza Cię tłum ludzi. Obserwujesz. Nie ekscytujesz się tym, o czym Ci ludzie rozmawiają, nie ma w Tobie żadnych emocji ani uczuć w stosunku do nich. Jesteś uważnym widzem. Obserwujesz tłum i widzisz energię poruszających się postaci, widzisz zjawiska, które między nimi zachodzą, interakcje, Ciebie to jednak nie dotyczy, nie bierzesz już udziału w ich grze, stałeś się widzem. Obserwujesz. Na początku z większą ciekawością, aż wyczerpie się i ta energia w Tobie, co powoduje, iż możesz spokojnie zmienić obiekt obserwacji, ale też przenieść swoją uważność dużo głębiej, by w końcu stać się tym, który obserwuje sam siebie.