Odzieranie duszy z iluzji


Może się wydawać czasami, że wiemy już wszystko, a przynajmniej wiele, by nie podlegać ziemskim i ludzkim wpływom, ale ścieżka wiedzie do samego końca i nie kończy się w połowie drogi, a to oznacza, że trzeba przejść ją w całości i żaden cud nie sprawi, iż od dziś wszystko będzie pięknie, ani żadne postanowienie, gdy mówimy, iż od dziś nie pozwolimy się więcej skrzywdzić, ani wykorzystać.

Ścieżki duszy potrafią być bardzo zawiłe, a jej pragnienia prowadzić ją do miejsc, w których świadomie nigdy nie chciałaby się znaleźć, nie mówiąc już o stanach których nigdy nie chciałby doświadczyć. Ale, jak się często okazuje jej ciągle potrafi być mało i wchodzi nieszczęsna w relacje, które od samego początku wydają się być podejrzane, nawet dla niej samej, jednak jaki to ma znaczenie, gdy ulega własnemu wyobrażeniu o nadziei na szczęście i miłość, gdy gnana własnymi pragnieniami sama tworzy iluzję tego, gdzie ją dana relacja zaprowadzi.

I wierzy dusza w swe szczęście, ulęgając coraz silniejszym pragnieniom oraz chęci, by go w końcu doświadczyć, a gdy szczęście nie przychodzi frustruje się biedna i rozgląda nieszczęśliwie na boki, w otoczeniu szukając wsparcia i zrozumienia, jednocześnie stroniąc od prawdy na swój własny temat, bo ta zbyt boleśnie obnaża jej własne negatywne intencje.

Historii takich w naszym życiu czasami jest wiele i wiele by można opowiadać o nieszczęśliwej miłości, lub nadziei na nią, o oczekiwaniach i presji, gdy dopada nas strach przed samotnością i odrzuceniem, gdy w nadziei na szczęście pakujemy się w coś, czego później bardzo żałujemy lub wycofujemy, choć historia mogłaby się toczyć dalej i wcale nie jest powiedziane, że nie zakończyła by się czymś pozytywnym.

To, co nami czasami kieruje bywa irracjonalne, ale kto zrozumie duszę, która najczęściej sama siebie nie rozumie, choć wie doskonale, że chce miłości. Tylko..., problem ma ogromny, bo nie wie, co zrobić, aby jej w życiu doświadczyć. Wie jednak, że bardzo by chciała jej doznać i nawet jest gotowa wiele poświęcić, i czasu nie żałuje, ani słów pocieszenia, ani środków nie szczędzi, by drugiej duszy nieba uchylić.

Stara się dusza, stara, sił jej czasem brakuje, ale w cierpliwość się obleka, bo wierzy i ma nadzieję, że druga strona zrozumie w końcu, ile dla niej robi i jak bardzo się stara, by być zrozumianą i w jakiejś nikłej już nadziei miłością obdarzoną. Tylko, znów, czas mija, a dusza zaczyna dostrzegać, że na nic to, co robi, na nic jej starania i tak nie jest rozumiana i tak nikt jej nie akceptuje, jak tego pragnęła, nie rozumie jej problemów i nie kocha jej miłością, o jakiej marzyła, co wpycha ją w coraz głębszą rozpacz, żal ogromny w niej wyzwalając, bo nie rozumie dusza, dlaczego ją coś takiego spotyka i, że to ona źle złożyła zapotrzebowanie, zapominając się zastanowić, o co jej właściwie chodzi i po co jej miłość drugiej osoby. Wie tylko dusza, że pragnie miłości i wszystko jest gotowa dla niej uczynić, bo wierzy, iż ta ją wybawi z każdego nieszczęścia i uczyni zwyczajnie szczęśliwą.

Nie jest niczym złym, gdy pragniemy miłości, choć niestety, pragnienie najczęściej okazuje się zgubne, albo rozczarowujące, gdy to, co do siebie przyciągamy mija się z tym, czego się po drugiej osobie spodziewamy. Nie jest też niczym złym, gdy staramy się i szukamy, próbując otworzyć się na miłość lub, gdy w nadziei otwieramy swoje serce, by po chwili smutno spuścić głowę, gdy okazuje się, że to kolejna porażka, kolejne rozczarowanie. Jednak, jak często można zauważyć, dusza nigdy się nie poddaje i choć przez chwilę cierpi, to jednak szybko jej potrafi minąć, gdy na horyzoncie pojawi się znów ktoś, kogo chce obdarzyć głębszym zaufaniem i nadzieją. I znów przeżywa dusza katusze, gdy po jakimś czasie to, co do siebie przyciągnęła nijak nie zaspokaja jej pragnień, ani nie tworzy w niej stanu szczęścia. Na szczęście po każdej porażce potrafi się dusza dość dobrze otrzepać, dumnie unieść do góry głowę i powędrować dalej, szukając swojego szczęścia. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że wciąż te same błędy popełnia i wciąż tym samym pragnieniem się kieruje.

Tworząc wewnętrzną świadomość, warto jest w pewnej chwili zajrzeć do swojego obszaru pragnień i zobaczyć, czym, tak naprawdę się kierujemy podczas swoich poszukiwań partnera i co jesteśmy gotowi zrobić, aby swoje pragnienia zaspokoić i czy rzeczywiście chodzi nam zawsze o uczucia. Warto jest także zadać sobie pytanie o to, ile jesteśmy w stanie poświecić, aby swoje pragnienia spełnić i zapłacić, aby otrzymać to, co ma nam dać ich spełnienie.

Gdy mamy pieniądze, albo czas lub nadmiar tego, co poświęcamy dla drugiej osoby wtedy nie odczuwamy tak mocno tego, iż czasami druga strona nastawiona jest jedynie na czerpanie z naszej energii, ale gdy nie wraca do nas żadna jej postać oprócz emocjonalnej, wtedy coś się w nas potrafi zatrzymać, zamknąć i nagle powstaje zgrzyt, jak i przychodzi zastanowienie, czy tego rzeczywiście chcemy, czy to jest to, o co nam chodziło.

Takie chwile są niezwykle ważne dla duszy, gdyż to wtedy najmocniej odziera się iluzji i ma szansę zmierzyć się z prawdą o sobie i o tym, czym się kierowała względem drugiej osoby, jak i względem samej miłości. Nie musi to być najmilszy moment i zazwyczaj nie jest, jednakże, jeśli dana osoba dostrzeże jego wartość jak i to, iż dzięki temu wyzwoliła się z czegoś, co ją więziło w jej wyobrażeniach, wtedy będzie mogła powędrować dalej, wypełniając się wdzięcznością dla lekcji, którą przyjęła, jak i świadomością tego, co się dzieje, gdy ulega się jakiemuś rodzajowi pragnień.

Wolna od wyobrażeń, jest w stanie dusza tworzyć w końcu swoją przestrzeń, otaczając się świadomie energią, która nie tylko będzie z nią dążyć do stanu jedności, ale i także motywować ją do tego, by chciała zobaczyć, czym jest miłość i w jaki sposób dochodzi się do jej poziomu, w rzeczywistości, w której jak się okazuje nie wszystko jest takie proste i oczywiste, jak się wydaje.