Opór przed wewnętrzną przemianą


Nikt nie lubi się zmieniać, szczególnie, gdy jest to jedynym warunkiem, by coś się zmieniło w życiu na lepsze. Nikt nie lubi też ustępować, przyznawać innym racji, nie znosimy przyznawać się do błędów, a prawdy unikamy jak ognia i wody.

Trzymanie się starych przekonań jest bardzo wygodne. W sumie to, co tak długo wypracowywaliśmy w swojej postawie wydaje nam się atrakcyjniejsze, aniżeli pokazywanie swojego prawdziwego oblicza. Modnym wręcz się stało, by przybierać te same pozy, które przez jakiś moment stały się tak modne i popularne w przestrzeni publicznej, by kopiować jeden styl, sposób chodzenia, wdzięczenia się do obiektywu, udawania, że jest się szczęśliwym, młodym, pomimo wieku, zakochanym, patrząc w inną stronę, niż w oczy ukochanego, bogatym, choć ubrania są wypożyczone. Staliśmy się modni, obwieszeni gadżetami i sztuczni, choć sami pragniemy naturalności i tak bardzo wytykamy jej brak innym, gdy nasz uśmiech jest bardziej pokerowy, niż by się wydawało.

Nie chcemy, by inni znali prawdę o nas, by dostrzegali nasze cierpienie, zauważali momenty niepowodzeń, błędne decyzje, ponoszone straty i rozczarowania. Nie chcemy uchodzić za nieudaczników życiowych, więc robimy wszystko, by to ukryć w nadziei, że nikt tego nie dostrzeże, nikt nam tego nie wypomni i nie zostanie nam to zapisane jako część naszej słabości. Słabość jest bowiem traktowana w dzisiejszych czasach jako coś, co czyni gorszym, spycha w niższe warstwy społeczne, coś, czym się gardzi. A takimi nie chcemy się stać, więc tworzymy złudzenie, mając nadzieję, że nikt nie zauważy prawdy, a tak naprawdę, to my sami nie chcemy jej widzieć.

Tworzenie wokół siebie iluzji stało się bardzo modne w ostatnich latach, bo jak się okazuje, iluzję łatwo jest sprzedać. Trudniej jest jednak ją podtrzymywać i sprawiać, by inni nie chcieli poznać tajemnicy tego, który ją stworzył. To jest właśnie nasz pogoń za szczęściem. Naśladujemy tych, których iluzja jest najpiękniejsza i najbardziej skuteczna w oddziaływaniu na innych, aby tworzyć na tej podstawie własne marzenia.

Kochamy marzyć i marzenia są niezwykle ważne dla wewnętrznego rozwoju, bo łączą duszę z rzeczywistościami innych dusz. Otwierają też na inne wymiary, a tym samym pozwalają duszy na swobodny kontakt z wyższymi i niższymi częstotliwościami. Dzięki temu dusza może swobodnie kontaktować się w sobie zarówno z pamięcią osiadłą w niższych częstotliwościach, jak i z pamięcią swoich marzeń osiadłych najczęściej, w częstotliwościach wyższych.

Podążając za iluzją osób, które tak bardzo chciałby stworzyć w sobie jakiś rodzaj piękna, które byłoby podziwiane przez innych, łatwo można dotrzeć do ich tęsknoty za podziwem, a idąc dalej można dotknąć pragnienia sławy, bogactwa, prestiżu, co, znów daje wyraźny obraz ich intencji, by wyrwać się z rzeczywistości, w której przyszło im żyć.

Pycha, wierna jak zawsze przyjaciółka, zbiera dość duże żniwo wszędzie tam, gdzie iluzja tworzy obraz idealności, inności, oryginalności. Pod jej przewodnictwem dusza łatwo wpada w przekonanie o swej wyjątkowości i jest to ostatnia przestrzeń, z której chciałby wyjść, bowiem, dopóki, choć odrobinę może poczuć, że ktoś jej zazdrości, do tego momentu będzie grać, udawać, tworzyć kolejne złudzenia.

Chcąc dokonać zmiany w przestrzeni swoich przekonań, najpierw trzeba zobaczyć obraz każdej iluzji, którą stworzyliśmy za pomocą własnych przekonań. To będzie trudne, bowiem, zanim dotrzemy do prawdy, która obnaży cały obraz pycha stoczy z nami walkę o każdy skrawek naszej naiwnej wiary w to, że jest w nas coś jednak wyjątkowego, że mamy jakąś tam moc, że nie jesteśmy tacy, jak cała reszta dusz.

Obraz dusz, które są w blasku fleszy jest bardzo łatwy do zdefiniowania, jako ofiar własnych pragnień. Łatwo jest też obserwować ich walkę o utrzymanie się na topie. Jednakże to, co tak łatwo widoczne u innych, dzieje się też w nas samych. Wcale nie mamy gorszych pragnień od nich. Dusza w naturalny sposób nakierowana jest na piękno, bo poprzez piękno odnajduje łączność z uczuciami. Naturalnie będzie do tego dążyć w sobie, szukać tego w otoczeniu i u innych, bo na to jest nastrojona, na piękno zawsze pozostajemy wrażliwsi i to jego wszędzie szukamy, chcąc choć przez chwilę poczuć płynące przez nie światło.

Czy jest czymś złym, że ktoś marzy, że stara się dążyć do jakiegoś ideału piękna?

Absolutnie nie. Marzenia są równie ważne, co iluzja, tak samo prawda równie ważna, co kłamstwo, bo to dwa bieguny tego samego pragnienia.

Możliwe, że drażni nas widok wdzięczących się na ściankach sztucznych spojrzeń, miny, które stanowią ogromny wysiłek dla osoby, która próbuje się uśmiechnąć, ale nie może, póz, które stały się synonimem powabu i wdzięku, a które są kopiowane i powielane niemalże powszechnie, ale tamten świat, choć tak bardzo obnażający się w swym złudzeniu jest w jakiś sposób odpowiedzią na nasze pragnienia, bo to my na nich patrzymy, denerwujemy się, że nie ma w nich nic naturalnego, choć tak bardzo się starają. Ten świat jest po prostu drugim biegunem naturalności i tylko razem z nią stanowi pewną całość, a odniesienie do niego pomaga rozpoznać, co jest w nas prawdziwe. I o to właśnie chodzi. Ten świat jest również potrzebny w tej rzeczywistości, byś mógł dotrzeć do prawdy.

...

Jam Jest otwartością na dostrzeżenie we mnie prawdy.

Jam Jest gotowością na dojście we mnie do stanu, który ukaże mi prawdę o iluzje tego, czemu ulegam.

Jam Jest świadomością, poprzez którą dostrzegam każdy rodzaj iluzji i prawdy.

Jam Jest prawdą, która wyzwala mnie z każdego rodzaju iluzji, któremu uległam.

Jam Jest świadomością energii iluzji, tego, po co istnieje, jakie zawiera w sobie elementy i po co służy.

Jam Jest moją drogą do prawdy.

Jam Jest każdym procesem przemiany, który musze w sobie dokonać, aby do niej dotrzeć.

Jam Jest stanem wyzwolenia, który się we mnie dokonuje poprzez prawdę.