Perspektywa wobec własnego życia


Niekiedy nasze życie jest tak rozpędzone, iż musi zdarzyć się coś nieoczekiwanego, byśmy się zatrzymali w miejscu i zastanowili, czy aby zmierzamy we właściwym kierunku? Zwykle nie lubimy takich chwil, przypominają bowiem zderzenie z murem, a im bardziej jesteśmy rozpędzeni, tym boleśniejsze bywa zderzenie. Mało kiedy też tworzymy wystarczającą perspektywę wobec własnego życia, by móc dostrzec, jak wiele kolizyjnych kursów obraliśmy i choć czasami przeczuwamy, że to, co robimy może zakończyć się źle, mało kiedy jesteśmy w stanie przeciwstawić się samym sobie, by zmienić własne myślenie, Ci zaś, którzy tego dokonali lub właśnie w tym momencie dokonują doskonale wiedzą, jak trudno jest powiedzieć sobie STOP, a jeszcze trudniej nadać sobie właściwy kierunek, bez strachu, iż będzie on podobny do poprzedniego.

Co zatem wami kieruje? Ufacie, wierzycie, a może świadomie wyznaczacie sobie cel i do niego zmierzacie. A co wtedy, gdy zderzenie następuje pomimo wiary? Intuicja zawiodła, siły wyższe nie znalazły do was dostępu? Czy to w sobie zawsze widzicie problem.

Czym się kierujecie w życiu?