Piękno wewnętrzne


To, w czym oko widzi piękno, dusza widzi harmonię. I choć dla wielu z nas piękno to rzecz umowna, dla tego, który widzi, ciało jest czymś więcej, jest tylko zewnętrznym wyrazem wewnętrznej jedności z duszą. 

No dobrze, to tyle od strony duchowej. Zanim jednak dochodzimy do poziomu, na którym ową jedność jesteśmy w stanie uzewnętrznić bez żadnych zakłóceń, przechodzimy przez swoisty proces tworzenia substytutów piękna. I choć sami tego nie lubimy u innych, u siebie trudniej jest nam to zobaczyć i ocenić, ale u innych tak, jak najbardziej widzimy wszelkie niedoskonałości i przeróbki. Ale, żeby nie było tak, że tylko my kobiety u siebie nawzajem coś widzimy lub staramy się nie widzieć, by nie zazdrościć, między płciami wcale nie jest lepiej. Bowiem, co my, kobiety, nazywamy delikatnym upiększaniem, wy, panowie, potraficie nazwać tak dziwnie roboczo, tapetowaniem lub szpachlowaniem albo jeszcze gorzej, choć nazw mi teraz zabrakło. Ja tam nie mówię zaraz o operacjach plastycznych, bo i takie sposoby uzyskania piękna są powszechne, ale o drobnych zabiegach, by je ukazać, a lubimy je ukazywać, wy zresztą także. Wszak, każdy z nas jest wrażliwy na piękno, czyż nie? Mamy to przecież wpisane w genach. A jakąż nam to potrafi sprawić przyjemność, gdy patrzymy na piękno wyrażane zewnętrznie i wewnętrznie. I jakąż trudność, gdy nasze mniemanie o sobie, nie pokrywa się z naszym poczuciem własnej wartości, zaś temu, co wyrażamy na zewnątrz, jakoś tak daleko od tego, co byśmy chcieli wyrażać. A jeszcze inni nam to wytykają, my zresztą im także, ale to już inna sprawa, bo nam przecież wolno. My wszak tylko prawdę widzimy, nieprawdaż?!

Podsumowując, a może jednak nie będę podsumowywać, wszak wszyscy przecież jesteśmy piękni, na swój sposób, ale jednak. Jak nie wierzycie, zapytajcie fotografów, malarzy, pisarzy, poetów, oni wiedzą, jak je z was wydobyć. No…to skończyłam na dziś i idę sobie teraz strzelić tapetę;) Miłego dnia kochani. Z tapetą na buzi lub nie i tak was kocham.