Podróż z zaskakującym zakończeniem


Oczekiwanie od drugiej strony, że się zmieni bywa bardzo zwodniczym pragnieniem, które najczęściej kończy się rozczarowaniem, szczególnie wtedy, gdy druga strona nie wykazuje żadnej tendencji do zmian, a dodatkowo potrafi się jeszcze przy tym buntować, zarzucając nam niby jakieś tam wywieranie presji, zarzucając, iż niby stosujemy jakieś manipulacje, co w naszym niewinnym pojmowaniu siebie nijak się ma do rzeczywistości. No bo jak to, my? Jakieś manipulacje? Toż to potwarz. My tylko chcemy dobrze dla drugiej strony, a że się nas nie słucha i idzie własnym tempem rozwoju, no nic na to nie poradzimy, że my idziemy odrobinę szybciej, drugiej stronie nic się nie stanie, jeśli się do nas odrobinę dostosuje.

Niestety, w rzeczywistości taka postawa najczęściej kończy się wojną, próbą bronienia przez drugą stronę własnego terytorium, walką o prawo do popełniania błędów i oczekiwaniem, iż zaakceptujemy świat drugiej strony bez najmniejszego sprzeciwu. Tylko jak tu się nie sprzeciwiać, skoro wszelkie próby dostosowania się kończą się jazdą w trybie ciągłego hamowania. Nie da się. Niestety i w pewnej chwili trzeba dać zwyczajnie tej drugiej stronie wolność, wracając spokojnie do swojego świata.

Wiele osób marzy i tęskni za swoją drugą częścią duszy pytając mnie często, czy już wtedy będą szczęśliwi. Niestety, jeśli ktoś nie potrafi być szczęśliwy przed, na pewno nie będzie szczęśliwy po spotkaniu drugiej części duszy. Owszem, przez chwilę tak, gdy odczujecie stan jedności, poczucie idealnego dopasowania, ale będzie to trwać zaledwie chwilę, później, w naturalny sposób każde z was będzie chciało powrócić do swojego świata i zadań. To zaś spowoduje, iż zaczną się walki i szarpanie, gdy któreś z was będzie chciało zatrzymać tę drugą część przy sobie.

Nawet powrót do świata duchowego nie gwarantuje jeszcze wejścia w stan pełnej jedności, gdy dusza wybrała na oddzielny rozwój dwie różne trasy, choć tego się właśnie spodziewamy i rzeczywiście, na wczesnych etapach rozwoju tego się właśnie doświadcza. Jednakże, gdy w raz z kolejnymi zejściami do ciała osiągamy pełny etap rozwoju, wraz z nim pojawia się odczucie wolności i chęci zachowania owej wolności od tej drugiej części duszy, gdy zaczynamy się czuć jednością sami ze sobą. Nagle znika chęć, by za nią podążać, szukać jej i przywoływać. Stajemy się w pełni samodzielnymi energiami, odnajdującymi w sobie wszystko czego poszukiwaliśmy w tej drugiej części, gdy sami siebie odczuwaliśmy jeszcze jako część, która została oddzielona od całości. Już nie potrzebujemy jednoczyć się, by odczuć jedność. Jesteśmy jednością sami w sobie i ze sobą.

Moment, w którym to do nas dociera staje się momentem naszych ponownych narodzin, jako duszy w pełni rozwiniętej duchowo, doświadczającej pełni swoich własnych możliwości, świadomej każdego elementu własnej duszy, swojej woli i mocy oddziaływania na przestrzeń, zarówno tę wewnętrzną, jak i zewnętrzną.

Do tego jednak momentu, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w pełni rozwinięta wciąż możemy odczuwać tęsknotę za tą drugą częścią, co jest całkowicie naturalnym zjawiskiem, do tego bowiem momentu korzystamy ze wspólnego pola doświadczeń odczuwając jednocześnie potrzebę, by to pole cały czas się wzbogacało poprzez rozwój i przekształcanie dwóch stron. W pewnym jednak momencie, sami zauważymy, iż tęsknota nie tylko gaśnie, ale i to od nas wychodzi inwencja, by druga część duszy podążała już dalej samodzielnie. W tym momencie dajemy wolność nie tylko jej, ale przede wszystkim własnej energii i podążamy bez żalu dalej, odkrywając wszystko to, czego nie mogliśmy odkryć tkwiąc w ograniczeniu drugiej części duszy.

W tym momencie możecie powiedzieć sobie, witaj, ułożyć się wygodnie w punkcie obserwatora i już z innego poziomu obserwować rzeczywistość, której barwy, przeplatając się nawzajem w niezliczonej ilości form, toczą dalej taniec zwany życiem.

I ja wam w tym momencie mówię, witajcie, z punktu obserwatora, oraz miłej podróży.