Poszukiwanie ideału


Aby zbudować zdrową, dobrą relację, potrzebujemy nie tylko uczuć, ale przede wszystkim świadomości i to tej wewnętrznej, która nam w pierwszej kolejności pozwoli zrozumieć siebie. Dlatego tak często usłyszycie słowa, zacznij od siebie, zmień siebie, dokonaj w sobie przemiany, zmień swoje intencje, jeśli chcesz zmienić swoje życie. 
Gdy spotykamy na swojej drodze kogoś, kto nam się podoba, w pierwszej kolejności budzą się nasze pragnienia. Ach, krzyczymy w duszy, w końcu pojawił się ktoś ciekawy, w końcu da mi to, czego tak bardzo pragnę. W końcu ktoś o takiej urodzie, która mi odpowiada, idealnie zadbany, elokwentny, szarmancki....i reszty już nie chcemy widzieć. A tymczasem, to właśnie ta reszta zadecyduje o jakości relacji, którą z tą osobą zbudujemy. Tylko, co nam po tej reszcie, skoro możemy w końcu nasycić się tym, co uznajemy w tej osobie za najcudowniejsze. Reszty można przecież umiejętnie nie dostrzegać, możemy częściowo założyć różowe okulary lub oślepnąć częściowo. Najważniejszy, by skupić się na tym, co nam w tej osobie sprawia przyjemność. I się skupiamy, pozwalając z czasem tej drugiej stronie na coraz więcej, by dostać choć odrobinę od niej uczuć lub uwagi, a tymczasem nie widzimy, jak u boku rośnie nam pasożyt lub bachor, który wyczuł naszą naiwność i zamiast się choć odrobinę odwdzięczyć, sam ciągle domaga się coraz większej uwagi. 
Czasami długo potrafimy wytrzymać w takiej relacji, ale przychodzi chwila, gdy i w nas coś pęka, ale nawet wtedy, gdy coś w nas pęka i zaczynamy odważnie wyrażać swoje niezadowolenie, ta druga może popatrzeć na nas zdziwiona, pytając, o co ci tak naparwdę chodzi, przecież chciałaś MNIE, więc masz MNIE i teraz MNIE podziwiaj, dbaj o MNIE. Przecież jestem. 
Trudno jest nam czasami zrozumieć, że to my sami dokonaliśmy takiego wyboru. Jeszcze trudniej dostrzec własne intencje, pragnienia. A już najtrudniej nam zrozumieć, że ta osoba nie chce NAS, nie chce zadbać o NASZE potrzeby, że jesteśmy dla niej tak naprawdę mało ważni, że jedynie wyczuła naszą naiwność i nas zwyczajnie wykorzystała i to za naszym własnym przyzwoleniem.
Jak bardzo potrafimy być naiwni w naszych relacjach, najlepiej pokazuje nam własne życie. Ale, czy to wystarczy, by nabrać rozumu? Cóż, tu już bywa różnie, czasami i tuzin pocałowanych żab nie uczy nas, by w końcu zmienić intencje i poszukać prawdziwego faceta, bo przecież w którymś musi być ten prawdziwy książę. Zresztą, w drugą stronę jest podobnie, nie liczcie więc panowie, że naiwnymi jesteśmy tylko my, panie. Wśród nas też jest wiele księżniczek i żab. Tylko... za którą tu się uznać;)