Prawda


Możesz patrzeć i nie dostrzegać, możesz zerkać wiele razy, zastanawiać się, po co dana rzecz dzieje się w moim życiu i nie widzieć jej. Prawda, choć bywa bolesna i potrafi w okrutny sposób obnażyć iluzję jest jedynym poziomem, które prowadzi do wyzwolenia z danego stanu, w którym utknęliśmy.

Zwykle nie chcemy jej dostrzegać, bo bywa niewygodna, potrafi kłuć w oczy, wywoływać stan zmieszania i zawstydzenia. Nie jest zbyt miła w odczuciu, ale jest bardzo potrzebna, bo inaczej tkwilibyśmy w danym stanie bez końca, a tak, gdy zakłuje to i odskoczyć trzeba, a to już jest ruch. Nawet przeciwstawianie się jej jest wtedy podjęciem jakiegoś działania, bowiem dzięki temu, że uciekamy zużyć możemy odrobinę energii, którą do tej pory wykorzystywaliśmy do budowania iluzji.

Niektórzy jednak i wszystkie siły potrafią rzucić na szalę, by się przed nią obronić, tak piękna wydaje im się iluzja, którą sobie stworzyli. A czy to ważne, że gdzieś nam coś przecieka, że tracimy czas na ciągłe ustawianie wieży, choć wciąż się rozsypuje? Iluzja nie po to jest budowana, by być praktyczna, ona ma być atrakcyjna, ma spełniać nasze nierealne marzenia. Jest zatem równie mocno potrzeba duszy jak i prawda. Dzięki niej znajdujemy w sobie chęć do życia, gdy wszystko dookoła potrafi się walić, dzięki niej tkwimy w czymś bardzo długo łudząc się, że w końcu się to zmieni. To ona tak naprawdę zatrzymuje nas w tej grze i zmusza do podejmowania kolejnych wyzwań, by ją utrzymać, bo jest równie przemijająca jak czas, ale na tyle potrafi być atrakcyjna, że biegniemy za nią co tchu, aby jej złudnego obrazu nie stracić z oczu. Aż w pewnej chwili docieramy do prawdy, a ta już miła być nie potrafi, obrazów złudny nie da się z niej stworzyć, otwiera nas wewnętrznie i mówi patrz, tym było to, w co tak mocno wierzyłeś, tym uczyniłeś samego siebie i swój świat, przejrzyj na oczy...

I odziera ze złudzeń, obnaża wszystkie słabości, a gdy już nadzy przed nią stajemy...cóż...tu już każdy swoje własne oblicze zobaczy.