Prawdziwi my


Czy bycie sobą w świecie, gdzie dominuje kult podporządkowania, jest rzeczywiście możliwe? Czy rzeczywiście potrafimy ukazywać swoje cechy, wartości, zdolności lub umiejętności bez strachu przed odrzuceniem? Czy raczej, owszem, staramy się, ale wystarczy jedna negująca reakcja naszego otoczenia, a już chowamy głowę do swojej skorupy, czekając bardziej przychylnych czasów. 
Niektórzy mówią - bądź sobą, wyrwij się spod wpływu społecznych norm, pokaż siebie, nie pozwalaj sobą rządzić, myśl twórczo, otwarcie, a my patrzymy na tę osobę, krzycząc, tak, od dziś będę sobą…czyli, kim? – Czyli, sobą, odpowiadają, zapytani. 
I tu można zamknąć dyskusję, bo my przecież wiemy, kim jesteśmy? Ale, czy na pewno? 
Naprawdę to wiesz, czujesz i pokazujesz bez skrępowania?
Przyjrzyj się zatem temu, jak cię ukształtowano, byś był twórczy, czy uległy? Byśmy kroczyli własną drogą, czy, raczej, byśmy przynosili chwałę swojemu otoczeniu, by inni byli z nas dumni. Naprawdę nagradzano cię, gdy w przypływie kreatywności zrobiłeś coś, w swoim mniemaniu twórczego, a, jak się później okazywało, niekoniecznie to takim wyglądało w oczach innych. Naprawdę pozwalano ci być sobą? Czy raczej, w systemie kar i nagród, które stosowano wobec ciebie, nauczono cię, że uległość jest fajna, bo rodzice tylko wtedy są w stanie okazać ci uczucia, reszta zaś podlega pod system kar, bo nikt nie chciał się z tobą użerać i z twoją potrzebą ruchu, wyładowywania nadmiaru swoich sił lub twórczą ekspresją. Jak myślisz zatem, czego się nauczyłeś? Naprawdę tego, jak być sobą? Czy raczej tego, jak chronić swoją wrażliwość i ukrywać przed innymi siebie? Że jesteś fajny? Inny? Bardziej kreatywny? 
To przyjrzyj się proszę sobie i temu, jak często, robiąc cokolwiek, myślisz rzeczywiście o sobie, a jak często nagradzasz się w myślach cudzymi pochwałami i brawami.
Jaki więc jesteś? I nie chodzi mi o twoją maskę, a o to, jaki jesteś naprawdę? 
A wierz mi, warto tam zajrzeć, bo gdy już się odważysz ją odrzucić, zdziwisz się, co pod nią odkryjesz. Jesteś gotów?