Presja własnych i cudzych wyobrażeń


Różne tkwią w nas wyobrażenia o sobie samym, nie mówiąc już o tym, jak dziwne potrafi mieć wyobrażenia o nas nasze otoczenie, projektując je na nas bez skrępowania, oczekując przy tym, byśmy stali się dokładnie tacy, jak te wyobrażenia.

Gdy sami od siebie oczekujemy, wyobrażając sobie często, jak osiągamy wyznaczony pułap, oczekiwanie potrafi przemienić się w motywację, choć częściej zamienia się w presję, którą wywieramy na siebie bez skrępowania, szczególnie, gdy mamy o sobie dobre mniemanie i o tym, iż dany pułap możemy jak najbardziej osiągnąć, bo czemu nie? Gorzej jest, gdy oczekuje od nas otoczenie, co nie zawsze nam się podoba, wywierając często tak ogromną presję, iż załamujemy się pod jej ciężarem, mając poczucie, iż jej nie sprostamy tak wygórowanym oczekiwaniom.

W zasadzie, to nie wiadomo, co gorsze, bicz, który sami na siebie ukręcamy, oczekując od siebie rzeczy ponad nasze siły, czy to, jak bardzo pozwalamy innym nami kierować, dając sobie wmówić, iż mamy być ,,jacyś”, najczęściej, tak dopasowani do wyobrażeń innych, by innym było nam z nami wygodnie. I to działa. Zarówno nasze własne wyobrażenia, jak i bicz, jak i cudze wyobrażenia, do których się staramy dopasować. Niestety, działa, ale najczęściej negatywnie, bo choć czasami może wyniknąć z tego coś dobrego, najczęściej dochodzimy do granicy własnej wytrzymałości i pękamy. Może nie dosłownie, ale bywa, iż wybuchamy jakimś rodzajem mieszanki żalu i gniewu.

Dlaczego nas nie akceptujecie – krzyczymy wtedy. – Dlaczego sami siebie nie akceptujemy – krzyczymy w duszy. Co jest z nami nie tak? Czy naprawdę coś nas zawsze musi zmuszać do tego, byśmy się podporządkowali jakiejś wizji?

I tu pojawia się problem, bo co zrobić z własnymi oczekiwaniami? Na cudze można się jeszcze wypiąć. Co najwyżej ktoś się pogniewa. Ale, co zrobić z własnymi?

Macie jakiś pomysł? Jak zmieniacie własne wyobrażenia o sobie? I co zrobić z presją?

Wiem, że łatwo jest powiedzieć, to przestań ją na siebie wywierać. Ale, jak sami wiecie, takie gadanie można sobie najczęściej w kieszeń wsadzić. Bez uświadomienia, my będziemy gadać swoje, a intencje i tak zadziałają po swojemu.

To, co zatem robicie, by zmienić wyobrażenia? A co z presją?

A może bez niej już nic nam by się nie chciało? Może ona jest nam właśnie potrzebna czasami, bo coś musi w końcu równoważyć lenistwo.

Do rozważenia.