Procesy wewnętrznej przemiany


Poruszając się w obrębie przestrzeni na którą rozciągamy (często nieświadomie) swoją świadomość, dusza w naturalny sposób zaczyna szukać wszystkiego, co pozostaje dla niej w danej przestrzeni niezrozumiałe, chcąc wypełnić zrozumieniem wszystko, co pozwoliłoby jej na pełną swobodę poruszania się w danej przestrzeni. Wyposażona w możliwość rozróżniania, szybko zaczyna weryfikować to, na co natrafia w życiu, przyciągając do niego jednocześnie elementy, którymi chce go wypełnić i odepchnąć z niego to, co jest dla niej nie tylko niezrozumiałe, ale i także niemiłe w odbiorze. W ten sposób wytwarza wibrację wypełniając daną przestrzeń swym wewnętrznym światłem, jak i każdym rodzajem energii, który naturalnie przez nią przepływa. To powoduje, że dana przestrzeń szybko nabiera jej cech, zaś to, co nie chce się z nią zintegrować jest przez nią eliminowane, czasami nawet w dość brutalny sposób.

Przekładając to na język poostrzy, w życiu codziennym często nie zauważamy, że przestrzeń, która nas otacza jest przestrzenią, którą specjalnie chcieliśmy poznać i zrozumieć. Specjalnie też szukamy energii, które chcemy w niej umieścić, jak i czasami robimy wszystko, by się pozbyć ze swojego życia pewnych ludzi, przedmiotów lub zapomnieć o pewnych o przykrych zdarzeniach lub osobach, które zrobiły nam jakąś krzywdę.

Trudno jest czasami patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, szczególnie tę najbliższą i nie zadać sobie pytania, czy ja naprawdę tego chciałem, właśnie tego, czego teraz doświadczam, czy to, tym chciałem wypełnić moje życie, czy chciałem współdziałać z tymi właśnie osobami, być otoczony tymi, konkretnymi duszami? Jeszcze trudniej jest spojrzeć na samego siebie i nie zadać sobie podobnego pytania, czy takim właśnie chciałem być, czy tym się chciałem stać, kim jestem teraz?

Wiele dusz najchętniej zapomniałoby o większej części przeżytego życia, szczególnie o chwilach, gdy podlegaliśmy jakimś negatywnym wpływom i robiliśmy rzeczy, których teraz wypada się wręcz wstydzić. Jeszcze częściej, wiele dusz najchętniej pozmieniałoby wszystko, wybrało inną rodziną, urodziło się w innym miejscu na Ziemi, w innym kraju lub innej kulturze. Inne zaś dusze najchętniej nie rodziłyby się wcale, tak trudnym i bezsensownym potrafi wydać im się życie i wszystko, czego w nim doświadczają. Jakąkolwiek jednak nie chcielibyśmy podjąć decyzję, żyjemy, posiadamy pamięć przeżytych doświadczeń, a nasze życie wypełnione jest wszystkim tym, co chcieliśmy w nim umieścić, choć nie wszystkiego byliśmy w chwili wyboru świadomi. W żaden jednak sposób nas to nie usprawiedliwia i nie ważne, czego pragniemy w chwili wyboru to, czym wypełniliśmy własną przestrzeń jest dokładnie tym, w zakresie czego ma się dokonać nasze uświadomienie.

Proces uświadomienia nie jest jakimś trudnym duchowo zadaniem. Potrafimy tego dokonywać wobec rzeczy prostych, a im wyżej wzrastamy duchowo, tym bardziej zawile potrafimy myśleć i bardziej zawiłe rozumieć sytuacje, jak i je rozwiązywać. To oznacza, że dokładnie takimi elementami wypełnione jest nasze życie, a jeśli coś nas w nim przerasta, oznacza to, że ma się dokonać proces naszego wzrostu duchowego do poziomu, z którego znacznie łatwiej będzie nam wpływać na to, co się dzieje w naszym życiu. Problemem pozostanie jedynie to, czy tego chcemy i co zrobimy, by się temu na przykład oprzeć.

Nie każdy chce zmian w swoim życiu i nie każdy czuje się na nie gotowy, ale życie nie będzie na nas czekać, aż dojrzejemy do zmiany. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, przyjrzeć naturze, by zauważyć, że w nim samym, przez cały czas dokonuje się jakaś przemiana, a że jesteśmy z materią połączeni wieloma elementami, siłą rzeczy podlegamy dokładnie tym samym procesom. To oznacza, że nie da się do czegoś na stałe przywiązać lub do kogoś, nie da się zatrzymać czasu i oprzeć przemianie. W końcu wydarzy się coś, co nas popchnie do przodu i tylko od nas zależy, czy zrobimy to dobrowolnie, czy zostaniemy do tego przymuszeni.

Lęk przed zmianami w życiu jest bardzo naturalny, szczególnie wtedy, gdy jesteśmy do czegoś mocno przyzwyczajeni i dobrze nam w naszym barłogu, a przynajmniej na tyle dobrze, że nie chcemy robić za wiele, aby coś nam zakłóciło istniejący stan rzeczy. I nie ważne, że często nie jest to zgodne z naszą wolą, że pragnęliśmy na początku czegoś zupełnie innego i inne rzeczy sobie obiecywaliśmy angażując się w daną relację lub przedsięwzięcie. Jeśli choć odrobinę zrobiło nam się przyjemnie w danej sytuacji, od razu wchodzimy w stan rozleniwienia i nie chcemy już więcej nic zmieniać, bo i po co coś zmieniać, jeśli dobrze jest, jak jest, jak myśli czasami dusza.

Niestety, choć rozleniwienie może być ogromne, a nasze wymoszczone gniazdko ciepłe, dusza, która raz doświadczyła świadomości, możliwości dokonania w swoim życiu świadomie jakiś zmian lub skorzystania z możliwości, świadomego polepszenia jakości swojego życia, nie zazna spokoju w stanie, do którego zdołała się już tak bardzo przyzwyczaić. W pewnej chwili wszystko wyda jej się bez sensu, zacznie widzieć rzeczy takimi jakimi są naprawdę i choćby nie wiadomo co robiła, nie ucieknie od tej prawdy, która zacznie dobijać się do niej poprzez każde wolne okienko, wychodzić w każdym zachowaniu jej bliskich lub każdej reakcji jej otoczenia.

Biedna i nieszczęśliwa jest dusza, która się stawia życiu i przemianom, nie płynie z jego nurtem i nie korzysta z możliwości, które niesie za sobą zmiana w życiu. Jej lęk może być w takiej chwili tak duży, iż zamknie się w swoim wewnętrznym świecie udając, że prawda do niej nie dociera, że to, czego doświadcza minie, wystarczy tylko przeczekać, a za chwilę wszystko wróci na swoje miejsce i znów będzie dobrze, a jej iluzja nadal będzie otaczać jej wewnętrzną świadomość, dając jej piękne złudzenie tego, jak by chciała, by było.

Proces, który musi wtedy przejść dusza jest dość skomplikowany, ale od tego ma świadomość, by korzystać z jej narzędzi i wykorzystywać cały zasób tego, co sobie uświadomiła do tej pory w odniesieniu do tego, co się dzieje teraz. Jeśli tego nie dokona lub zaniedbała wcześniej jakąś lekcję, będzie musiała cofnąć się do początku, by zweryfikować wszystko to, co wie, czego jest świadoma i uświadomić sobie w końcu, jakimi tak naprawdę narzędziami dysponuje do poprawy jakości swojego życia. Albo będzie kombinować, ale to już zupełnie inna historia, do której postaram się wrócić.