Prze-błysk świadomości


Nabierając świadomości własnej przestrzeni wewnętrznej, w pewnej chwili dusza zaczyna zwracać uwagę na to, które elementy jej własnej substancji zaczynają błyszczeć w jej wewnętrznym świetle, pozostając jednocześnie świadoma obecności innych elementów, choć na początku nie potrafi ich wyraźnie dostrzec, jakby pozostawały poza zasięgiem jej uważności. Obdarzona naturalną ciekawością, kieruje nieświadomie całą swoje uwagę w stronę tego, co błyszczy, wobec czego zaczyna w dalszej kolejności wyrażać wolę poznania i przyjęcia ładunku energii z punktu, który ją poruszył. To bardzo ważny moment dla duszy, gdyż w tym momencie zaczyna kształtować wewnętrzną jaźń, rozwijając świadomość jej trzech aspektów. Ten proces trwać będzie przez cały jej rozwój, aż do chwili gdy przejawi pełnię świadomości wobec każdego aspektu swej jaźni, jak i wszystkiego, co za jego pomocą będzie mogła poznać, dotknąć i zrozumieć.

Nie jest to łatwy proces, ale jest on tak ułożony w swej prawidłowości, by dusza na początku mogła jedynie oświetlić i dostrzec te elementy siebie, które są najłatwiejsze w zrozumieniu i nie przenikają ich jeszcze częstotliwości, w obrębie których mogą występować dość skomplikowane wzory różnych zjawisk.

Nie mając świadomości tego, czym są owe elementy dusza przenosi swoją uwagę w przestrzeń, gdzie w obrębie swej uważności dostrzega proste formy, przyzwyczajając się tym samym do ich obecności, dzięki czemu uczy się kształtować świadomość w obrębie każdego aspektu jaźni, choć dzieje się to jeszcze na poziomie podstawowym. To sprawia, że bardzo szybko napełnia się ładunkami energii prostych form, kierując swoją uwagę w stronę coraz bardziej skomplikowanych układów energii, co doprowadza ją do niższych stanów wibracyjnych, wprowadzając stopniowo do materii, by już na tej płaszczyźnie mogła zobaczyć pełne ich przejawienie.

Oswoiwszy się z materią, co następuje u niej bardzo powoli i najczęściej w dość oporny sposób, nabrawszy przy okazji świadomości wobec tego, co się dzieje w duszy zaczyna proces uświadamiania, w obrębie tych częstotliwości, których zjawiska wydały jej się do tej pory najbardziej skomplikowane. To także potrafi iść jej opornie, gdyż najczęściej zaczyna uświadomienie od samego środka zdarzeń, pozostając wciąż pod ich negatywnym wpływem. W ten sposób zamiast sobie cokolwiek uświadamiać zaplątuje się coraz bardziej w zdarzenie, nie dostrzegając tych elementów, które mogą jej wskazać drogę do pełnego zrozumienia. Elementy, które pomagają duszy nakierować się na zrozumienie, a tym samym wyjście z przestrzeni danego zdarzenia nazywane są najczęściej możliwościami. Dla każdego zdarzenia istnieje nieskończenie wiele form różnych możliwości, gdzie sama ich forma jest tak pomyślana, by zawierała w sobie element, który kiedyś stanowił dla duszy siłę, która przyciągnęła jej uwagę do danego zdarzenia. W ten sposób to, co ją wciągnęło w zdarzenie może ją z niego wyprowadzić, co także z czasem dotrze do jej świadomości i zacznie wtedy dostrzegać możliwości wyjścia z coraz bardziej skomplikowanych strukturze form zdarzeń.

Rozwijanie świadomości wcale nie jest skomplikowanym procesem, choć dla duszy nawet proste zdarzenie może wydawać się tak skomplikowane, gdy utknie w jakimś jego punkcie, że, choć ma przed sobą wyjście(bramę), będzie próbowała przeciskać się przez najmniejszy otwór wmawiając sobie, że inaczej się nie da. Co ciekawsze dusza potrafi sobie skomplikować dane zdarzenie do tego stopnia, że sama zamknie jeszcze bramę wyjścia, zasłaniając ją iluzją lub stawiając przed wyjściem jakiś lęk, demonizując samą możliwość wyjścia, no bo to przecież nie może być aż tak łatwe. Niestety, im ambitniejsza dusza, tym silniejszego potrafi stworzyć wtedy demona i zasłonić sobie wyjście wszystkim, co tylko uzna do tego zdolne.

Niektóre dusze bywają tak pomysłowe, iż negują w sobie sam proces wyjścia z problemu, wmawiając sobie, że danego problemu zwyczajnie nie da się rozwiązać. Inne znów wymyślają sobie, że zahaczą się o inną duszę i ta ich na pewno wyciągnie z ich stanu, gdy tymczasem wcale nie chcą stamtąd wyjść, choć krzyczą, że już nie chcą cierpieć i mają już dość miejsca, w którym utknęły.

Trudno jest wtedy dotrzeć do rozumu danej duszy(nie jest to jednak niemożliwe) i na tyle rozjaśnić w niej te elementy, które uruchomia w niej proces uświadamiania, umożliwiając jej tym samym jego rozwiązanie. W praktyce, pisząc prostszym językiem wystarczy odpowiednio komuś wytłumaczyć, o co tak naprawdę chodzi w problemie, który sobie dana osoba stworzyła i wspomóc komunikację wewnętrzną w jej duszy, udrażniając jej własny kontakt z poziomem mądrości, by już sama mogła pokierować dalej swoim procesem wychodzenia z problemu.

Czy możemy sobie zatem sami pomóc?

Jak najbardziej, wymagać to jednak będzie od nas zejścia na poziom podstawowy swej świadomości i na nowo poukładanie tego, co już wiemy i co już rozumiemy. To zaś wymaga odrobiny cierpliwości i dystansu wobec siebie, gdyż dusza najczęściej nie chce wracać na ten poziom, bo nie po to tyle się rozwijała i kombinowała, by teraz coś zaczynać od nowa. A poza tym jest w swym mniemaniu już tak najczęściej uduchowiona i rozwinięta, że nie musi tego robić i na pewno jest jakiś inny sposób na to, by wykonać to zadanie. Co można zrobić wtedy z taką duszą, ano najlepiej życzyć jej powodzenia, choć, jeśli to jakaś część nas samych, wtedy jest trudniej, bo jak przekonać głupszą część siebie do tego, by zechciała użyć rozumu? A tak się niestety, najczęściej dzieje i choć rozumiemy już dużo na poziomie świadomym, to jednak wciąż potrafi dochodzić w nas do głosu jakaś część, która kompletnie nie potrafi używać rozumu, szkodząc nam czasami do takiego stopnia, iż długo zbieramy się po laniu, jakie serwuje nam na otrzeźwienie życie.

Nauka rozumu to dość bolesna dla duszy lekcja i ledwie ja znosimy, gdy czyni to za nas świat zewnętrzny, ale jest to niczym w porównaniu do uczenia rozumu samego siebie, to czasami droga przez mękę. Tu pewnie każdy mógłby pochwalić się jakąś sytuacją, gdy próbował przemawiać do siebie, budzić w sobie rozum, a i tak po chwili coś przeważało wolę i robił głupotę, mając przy tym świadomość, że ją robi. Dlatego też ważnym jest, by przeważyć wolę wobec pragnień i udać się, w sobie na poziom podstawowy każdej z wartości, którą chcielibyśmy, by stanowiła część naszej siły i rozumu i stąd już powoli, stopniowo, rozciągając świadomość na kolejne warstwy swych duchowych ciał budując swą wewnętrzną siłę, która pomoże nam później rozwiązywać coraz bardziej skomplikowane problemy i to nie tylko w sobie, ale i na zewnątrz.