Przyjmowanie rzeczy takimi, jakimi są


Żadna ścieżka rozwoju nie jest łatwa, choć, w sumie, jak to mówią, jest to zależne od naszej postawy, a bardziej od gotowości i tym gotowym rzeczywiście, jak się okazuje, jest łatwiej. Reszta, bez względu na to, jak doskonałą zastosuje metodę, zmierzy się nie tylko ze swoim zwątpieniem, ale i własnym oportunizmem, lękami i innymi demonami, nie mówiąc o iluzji i wyobrażeniach o tym, jak to będzie wyglądać. A to największa pułapka umysłu, bo dążymy do wyobrażenia, nie widząc to, co się tak naprawdę w nas i wokół nas dzieje. Zaś o widzeniu rzeczy takimi, jakimi są w swojej istocie, a czasami prostocie, możemy w tym momencie zapomnieć. Co ciekawsze, my to, widzenie rzeczy takimi, jakimi są, na tej swojej wymyślonej (iluzyjnej) ścieżce rozwoju wręcz odrzucamy. Bo nie pasuje nam zwyczajnie do naszego wymyślonego wzorca. Bo wierzymy, że mistrz, to powinien być taki i taki, umieć to i to. 

I nawet nie widzimy, ile rzeczy przechodzi nam koło nosa, ile możliwości, przez tą naszą wybiorczość, zostaje pominiętych, a mogłyby być zastosowane do naszego rozwoju. Nie widzimy, że tak naprawdę, każda energia wokół nas, nas uczy, każda jest dla nas mistrzem. W każdej jest jakiś rozwinięty element, którego my wcześniej nie rozwinęliśmy. Z każdej zatem możemy czerpać inspirację, ale nie, to, co stoi przed nami, dla nas musi być niemalże doskonałe, inaczej, fe, inaczej, be. Odrzucimy. I odrzucamy, nawet nie wiedząc, jak wiele cennych rzeczy odrzucamy. I tylko dlatego, że wierzymy w jakąś bzdurę, że jak coś nie będzie jakieś, to my nie zrobimy, nie pójdziemy, nie wybaczymy, nie przyjmiemy. I nie przyjmujemy. A potem zdziwienie, bo choć pragniemy, nic nie dzieje się tak, jak to sobie wymyśliliśmy. 

Nie odrzucajcie tego, co staje na waszej drodze. Nie czyńcie tego wyższym od was ani niższym, bo nigdy nie wiesz, kto tak naprawdę stoi przed tobą.