Równowaga w sposobie traktowania


Zdarzyło się wam, iż sami na siebie wrzasnęliście, by się w końcu ocknąć, otrząsnąć z jakiegoś amoku. Penie nie raz. Od innych też pewnie nie raz usłyszeliście, rusz w końcu dupę, zrób coś, przestań tak siedzieć, jęczeć, narzekać.

Gdy słyszymy takie słowa od obcych, zwykle je ignorujemy, no chyba że to ktoś, kogo się boimy lub na kim na zależy. Czasami się zezłościmy na taką, czasami skulimy w sobie, narzekając na złe traktowanie. Najczęściej jednak czujemy żal, bo wydaje nam się, że inni powinni nas właśnie dobrze traktować. Bo na to zasługujemy, a tu okazuje się, że wciąż jednak kogoś potrafimy wykurzyć i to czasami naprawdę byle czym, przynajmniej w naszym mniemaniu. Choć w naszym mniemaniu, inni powinni być dla nas wyrozumiali, a przynajmniej tak nam się wydaje. A tu, okazuje się, iż czasami nasze zachowanie potrafi wyprowadzić innych z równowagi i to naprawdę mocno. My zaś patrzymy szeroko otwartymi oczami, pytając, ale o co chodzi?

Gdy sami denerwujemy się na innych, z naszej perspektywy wygląda to zgoła inaczej. Zależy nam przecież w jakiś sposób na, tych, na których się denerwujemy, gdy chodzi oczywiście, o bliskie nam osoby. Gdy chodzi o obcych, jest już trochę inaczej, wszystko zależy bowiem od tego jak mocno stoją nam na drodze do celu i jak wiele od nich zależy w naszym życiu, czy to zawodowym, czy też innym. Im także może wydawać się, że nie mamy racji lub przesadzamy. I coś w tym może być.

W trzecim przypadku, nasza złość, kierowana jest w naszą własną stronę i to przez nas samych. I myślicie, że sami siebie nie potrafimy zranić? Potrafimy i to jeszcze jak. Czasami tak bardzo potrafimy się na siebie wkurzyć, gdy zrobimy coś głupiego, iż dosłownie wióry lecą, gdy sami na siebie krzyczymy. Albo wtedy, gdy próbujemy się do czegoś zmotywować a nam nie wychodzi. Lub wtedy, gdy próbujemy zmienić jakiś zły nawyk, a wciąż i wciąż do niego wracamy.

Jak więc traktować taką złość? Nie denerwować się na innych, gdy przecież nam na nich zależy? Nie denerwować się na siebie, gdy nam coś nie wychodzi? Zachować spokój i zrobić to samemu, czy okazać cierpliwość i tłumaczyć aż do skutku. 

A jakie cechy wam pomagają w takich chwilach?