Równowaga wewnętrzna


To, co potrafi nas jeszcze wyprowadzić z równowagi, bywa czasami równie szokujące dla naszego mniemania, jak i świadomość, że owe coś nam się w ogóle przydarzyło. A potrafi się przydarzyć i potrafi nieźle wytrącić z równowagi, pokazując, jak wiele jeszcze pozostało do przemiany, by stan równowagi pozostał w nas niezachwiany. Widać to najlepiej po tym, jak mocny przeżyliśmy w takim momencie stres i jak silnie to później odchorowaliśmy.

Czy da się w ogóle w takim momencie nie zareagować? Niestety, nie da i na nic tu nasza słaba wola i wszelkie stwierdzenia: już więcej na to nie pozwolę, na drugi raz inaczej postąpię, nie pójdę, nie zrobię, nie ulegnę, itd. W takich sytuacjach reagujemy po prostu, na poziomie podświadomym, a ten pozostaje poza naszą wolą, jeśli nie ogarnęliśmy go wcześniej swoją świadomością i nie uświadomiliśmy sobie, jakie procesy weń zachodzą.

Patrząc zatem od strony duszy, chwile, gdy coś nas pięknie testuje i wytrąca nas z równowagi, mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, wkurza nas, są dla duszy najcenniejsze, bo co, jak nie właśnie taka sytuacja, pokaże nam, nad czym jeszcze trzeba w sobie popracować, co pozostaje do uświadomienia i co trzeba jeszcze zrobić, by ów stan równowagi zachować lub wrócić do niego jak najszybciej po przebytym stresie. Dlatego też, choć stan zdenerwowania nie jest miłym w odbiorze odczuciem, potrafi pokazać duszy prawdę o niej samej i jej systemie pojmowania, i choć fizycznie będziemy się denerwować, z czasem, gdy już kurz opadnie, sami zauważycie, że to w duszy go docenicie najprędzej. A ciało? Cóż, ciało będzie musiało jeszcze ten stan odchorować. Zatem, temat na dziś: Czy potrafię docenić stres i cenne lekcje pokory, które ukazują mi prawdę o mnie samej?