Różnica wibracji a wzajemne oczekiwania


Rzadko się zdarza, by dwie dusze, które okazują się być bliźniakami są na podobnym poziomie rozwoju. Najczęściej okazuje się, że jedno idzie bardzo szybko w rozwoju, dążąc do pewnej uniwersalności, drugie zaś rozwija się wolniej lub poświęca swój czas uwagę na rozwój jakiejś zdolności lub umiejętności.

Podobnie jest z kierunkami wyboru. Gdy jedno wybiera świat ducha, drugie skupia swoją uwagę na materii. Ich podejście do miłości także stanowi dużą ciekawostkę. Gdy jedno szuka miłości stałej, opartej na wzajemnym zaufaniu, cierpliwie rozwijając wokół niej świadomość, drugie żyje ,,pełnią” życia, bawi się, używa sobie dowoli.

Niestety, gdy spotykamy swoją drugą część duszy, w pierwszej chwili nie zawsze możemy okazać zrozumienie dla jej kierunku rozwoju, tempa lub tego, co wybrała na swe doświadczenia. Tu bym wręcz stwierdziła, że częściej nie będzie nam się to podobać niż podobać. I tu może wystąpić problem, bo jak tu zaakceptować taką odmienność, gdy w swym mniemaniu postępujemy jedynie i słusznie. Jak tu ustosunkować się do swej drugiej części, gdy widzimy, że leci na oślep, przewraca co chwilę lub obiera kurs kolizyjny z życiem. Nie jest to wcale łatwe, a przynajmniej nie tak, jakby się wydawało.

Trzeba ogromnej cierpliwości, samozaparcia i przebycia połowy świata błędnych przekonań, by w takich chwilach zmienić do swej połówki zdanie. Ale jest to jak najbardziej możliwe, wystarczy jedynie nie panikować i nie uciekać przed jej energią, co jest już trudniejszym wyzwaniem, bowiem, gdy tylko wyczuwamy, że nasza druga część jest na dużo niższym od nas poziomie wibracji, będziemy się wyrywać całym sobą, szarpać i miotać, byle nas tylko nie wciągnęła jej energia na swoje dno.

Zanim zapanujemy nad swoimi własnymi reakcjami, musimy jeszcze zapanować nad reakcjami drugiej strony, a wierzcie mi może to być upierdliwe do granic możliwości, denerwować nas i prowokować na każdym jednym poziomie. I jeszcze będzie to miało radość, gdy nas wkurzy, wzburzy nas energię lub doprowadzi do szału.

Nie dzieje się to jednak bez przyczyny. W ten sposób wyrównuje się energia między połówkami duszy. Oczywiście, nie jest to najmilszy sposób przekazania sobie nawzajem energii, ale, jeśli jedno ma za dużo ognia a drugie za dużo wody, wtedy coś trzeba podgrzać a coś zgasić w sobie nawzajem, by się w końcu dogadać. To zaś może trwać miesiącami. U nas to trwało dziewięć miesięcy, jakbyśmy przechodzili przez wszystkie fazy ciąży. A w międzyczasie zaliczaliśmy poszczególne etapy rozwoju duszy. I rzeczywiście, choć bywało burzliwie, nawet bardzo, w końcu narodziła nam się relacja, w której zapanował spokój i harmonia. Nie oznacza to, że indywidualnie utraciliśmy jakąś niezależność. Każde z nas dalej kroczy swoją indywidualną ścieżką, każde realizuje dalej swoje cele i zadania, ale jesteśmy obok siebie, świadomi swojego istnienia, pracujący nad relacją, pogłębiamy jej jakość, dzieląc się tym, co w nas najlepsze.

I o to właśnie chodzi, by podejść do tego świadomie, bez żadnych oczekiwań, bowiem te rodzą tylko żal i inne emocje, kiedy zaś podejdziemy do tego jak do pewnego rodzaju możliwości, wtedy, w końcu uda nam się opanować emocje i uczynić relacje na powrót harmonijną, doprowadzając ją do stanu jedności.