Samoocena krok po kroku


Przez wiele lat ścieżka mojego osobistego rozwoju (wewnętrzna) przebiegała równolegle do ścieżki zewnętrznej, gdzie znajdowałam doskonałe lustro, mogąc przeglądać się w reakcjach uczestników warsztatów, które prowadziłam. Było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie, gdyż nic tak dobrze, jak bezpośrednie zetknięcie z reakcją na stan, który wydawało mi się, że już przejawia, nie ukazywało mi błędów mojego myślenia.

Uspokoję tu od razu, co poniektórych. Błędne myślenie jest częścią procesu uczenia się i nie bójcie się błędnie myśleć, ani odkrywać i stwierdzać, że tak właśnie robicie. Nie bójcie się też korygować swoje błędne myślenie i mówić o tym, bo, to, to jest właśnie podstawą budowania w sobie poczucia własnej wartości.

Gdy świat zewnętrzny buduje w was przekonania, co wolno, a czego nie wolno, co wypada, a czego nie wypada, można wpaść w paranoję. Człowiek w pewnej chwili już nie wie, co mu rzeczywiście wolno a czego nie. Wykonujemy jakiś ruch i patrzymy się na reakcję otoczenia, ocenią nas dobrze czy źle? A…,dobrze, możemy dalej, mamy przyzwolenie a kolejny ruch.  

Gorzej jest, gdy chcemy iść obraną drogą, zaś reakcja otoczenia jest negatywna. Robimy ruch i od razu stop, zderzenie ze ścianą lub brakiem akceptacji, a nawet agresją wobec nas, że chcemy robić coś nie po myśli innych.

Jeśli nasza samoocena jest niska, wtedy się poddajemy, robimy krok w tył i korygujemy nasze postępowanie do takiego, którego już się nauczyliśmy wcześniej, doświadczając akceptacji bądź odrzucenia od naszego otoczenia. Może być i tak, że się buntujemy i robimy coś na przekór wszystkim dokoła, ale, choć zachowanie jest odmienne, tak naprawdę chodzi nam dalej o akceptację, tyle, że teraz się jej domagamy, może bardziej bezczelniej i brutalniej, jednakże pragnienia wcale się w nas nie zmieniły. Dalej szukamy akceptacji, bez której nasze działanie często jest sparaliżowane.

Przyznanie się do błędnego myślenia, może być zatem początkiem ważnych zmian, których możemy w sobie dokonać, nie oceniając siebie za to, że w ogóle błędnie myślimy, bo każdy w jakimś obszarze popełnia na tym poziomie błędy, a skoro jest to tak powszechnie doświadczalne, jest to zatem część procesu uczenia się.

Zresztą, nie jest wcale trudno uznać, że się błędnie myśli, gorzej, gdy jesteśmy łapani na błędnym myśleniu, jak na gorącym uczynku. I to nie tylko przez innych, ale przede wszystkim przez samych siebie. Oznacza to bowiem, że się oddzieliliśmy od tej części siebie, która doświadcza i uznajemy ją za gorszy element samych siebie. Jeśli zaś tak czynimy, a czynimy bardzo często, mamy problem, bo takich cząstek, które popełniają błędny, jest w nas wiele. Trzeba je zatem gdzieś w sobie schować, bo, kto by z nas chciał od razu się przyznać do tego, że ma głupszą część? Jeszcze by ktoś to wykorzystał przeciwko nam, a wtedy nasza samoocena naprawdę poszybowałaby w dół. I tak się najczęściej dzieje.

Jak widzicie więc, praca nad poczuciem własnej wartości nie jest łatwa. Tyle rzeczy trzeba uznać i się im przeciwstawić. Nie jest jednak aż tak trudna, by nie móc także uczynić z niej ścieżki swojego życia i zając się nią należycie.

Czy uda mi się was do tego zainspirować, zobaczymy?

Na razie pozostawiam temat do zastanowienia.