Serce kontra rozum


Czasami największy konflikt nie dzieje się wcale w naszym życiu, a pomiędzy tym, co wiemy a tym, co czujemy. Serce i rozum. Jedno mówi, przestań, co ty wyprawiasz, drugie krzyczy, ale ja chcę, ja muszę, bo inaczej nie wytrzymam. Jedno mówi, nie widzisz prawdy? Nie widzisz, co się dzieje? Nie widzisz, co wyprawiasz? Drugie krzyczy, widzę, ale muszę to mieć, bo bez tego oszaleję. I szalejemy. Rozum uspakaja, przywraca trzeźwość, duszy o mało nie rozerwie, tak silne potrafią targać nami namiętności. 

Jak wielki potrafi być głód duszy, która pragnie zaspokojenia równie mocno, co nasze ciało, wiedzą tylko ci, którzy stanęli oko w oko z szaleństwem. Głód ciała potrafi pozbawić wszelkich oporów, skłonić do czynów wręcz heroicznych, niestety, głód duszy wcale nie jest gorszy w swym okrucieństwie, potrafi zniżyć nas do poziomu, gdzie nawet instynkt nie jest w stanie sprawić, byśmy w porę się wycofali. I nie ważne, że nam to szkodzi, że widzimy, jak nas zatruwa pragnienie, którego nie potrafimy zaspokoić. Nie zauważamy też momentów, gdy dla zaspokojenia głodu duszy, zaczynamy zaniedbywać kolejne obszary naszego życia, zachowując się, jakbyśmy byli narkomanami, żyjącymi od zażycia działki do zażycia działki. Różnica jest niewielka, w świecie materii mamy substancje, które przyjmujemy w materialnej postaci. W świecie ducha o zaspokojenie proszą pragnienia. Ale, jako że światy się przenikają, namiętnością oplatamy rzeczy materialne i w nich szukamy zaspokojenia duchowych potrzeb, zastępując nimi to, co szuka w nas głębszego spełnienia. Czasami są to ludzie, do których się przywiązujemy a czasami sama przyjemność, czerpana z danej czynności. Czymkolwiek by to nie było, to, co oplatamy namiętnością, po jakimś czasie wypełni nas trucizną do tego stopnia, iż nawet nie poznamy przyczyny swej śmierci.

To tak optymistycznie na dziś i oczywiście z pozdrowieniami dla tych, którzy się jej wyzbywają;)