Stwórca samego siebie


Ułożenie własnego, wewnętrznego świata nie jest trudne, trudności dostarcza jedynie opór przed zmianami i przekonanie, że to, co nastąpi później będzie gorszej jakości niż to, czego doświadczamy w chwili obecnej.

Niektórym osobom trudno jest sobie wyobrazić, co nastąpi po zmianie. Gdzieś w duszy może tlić się, oczywiście nadzieja, że będzie dobrze, a nawet lepiej niż dobrze, ale spychając obraz do przestrzeni marzeń tworzymy z niego złudzenie, które wydaje się wprost nierealne, by stało możliwym w urzeczywistnieniu. To znów sprawia, że nie dopuszczamy danej możliwości do procesu realizacji i spełnienia.

Lęk, którego wtedy doświadczamy, przed zmianami i nieznanym bywa dla niektórych tak przerażający, iż wolą tkwić w starych przekonaniach, wręcz dbając o to, by nic się nie zmieniło i nie ważne, że to, czego doświadczają w chwili obecnej przynosi im często ból i cierpienie, dla osób, które uległy przyzwyczajeniom, nowe, zawsze wydaje się dużo gorsze niż stare.

Mając świadomość swoich celów można łatwo stworzyć wizję lub obraz stanu, do którego dążymy, tworząc cel. Im większa jest świadomość osoby tworzącej swój cel, tym więcej szczegółów jest w stanie nakreślić tego, w jakiej formie chce, by dokonała się realizacja jego celów. Dla takiej osoby liczy się nie tylko każdy szczegół, ale zwraca ona także uwagę i na drogę, dojścia do celu, czerpiąc z niej często większą przyjemność aniżeli z samego osiągnięcia celu. Twórcy, praca nad jakimś dziełem daje często więcej przyjemności, aniżeli efekt finalny. Można delektować się każdym szczegółem, rozsmakowywać w formie, uruchamiać każdy ze zmysłów, by czerpać ze swojej pracy jak najwięcej.

O ile jednak łatwiej jest stworzyć dzieło z myślą o innych, a tyle, bycie twórcą samego siebie przychodzi nam dużo trudniej. A to się właśnie dzieje każdego dnia. W każdej jednej chwili stwarzamy samych siebie, odbudowując swój własny obraz z miliardów cząsteczek, które formujemy nadając im kształt.

Codziennie wypełniamy się energią czerpaną z pożywienia, wraz z którym dostarczamy sami sobie materiały do stworzenia swego nowego obrazu. Nieświadomość tego procesu sprawia, że kierujemy się najczęściej przekonaniem, iż ciało potrzebuje jedynie jedzenia i picia, by funkcjonować, ale, już jakiej jest ono jakości, mało kogo obchodzi. Odkrywszy przyjemność jako główne źródło podążania, chcemy czerpać z możliwości bycia stwórcą w jak najszerszym zakresie, w zasadzie, prawie wszystko podporządkowując temu, by wraz z procesem dostarczania ciału paliwa i budulca, dostarczyć mu też przyjemności, czerpiąc ją na każdym z etapów przyswajania, przetwarzania i wydalania. Efektem tego jest przeciążenie, szczególnie, gdy nie potrafimy się nasycić jakimś rodzajem przyjemności.

Człowiek szybko przechodzi od konsumpcji do obżarstwa. Szalę przesycenia nie jest trudno przechylić w którąś ze stron. Po jednej mamy anoreksję po drugiej obżarstwo, a obok głód, wynikły z sytuacji ekonomicznej, choć ludzie wolą wyrzucać jedzenie, aniżeli podzielić je tak, by było racjonalniej wykorzystane.

Każdy ze stanów, który doświadcza człowiek dzięki obżarstwu, zapamiętany jest jedynie po stopniu cierpienia lub przyjemności. Ciekawe, że tylko te smaki pamiętamy, które dostarczyły nam najwięcej przyjemności i te momenty, które przyniosły najwięcej bólu i cierpienia. Na inne nawet nie zwracamy uwagi.

Budując swą wewnętrzną świadomość, w pewnej chwili dochodzi sie do poziomu, w którym chciał, nie chciał trzeba zmierzyć się z prawda o sobie samym, swoim każdym nawyku i świadomości tego, jakim siebie się uczyniło lub, do jakiego stadium degradacji doprowadziliśmy sami siebie.

Im boleśniejszą odnajdziemy wtedy prawdę, tym więcej wysiłku włożymy w to, by ją od siebie odsunąć. I, co ciekawsze, na to nie będziemy szczędzić sił. Krótki, choć ostry ból, wywołany przez prawdę, jest trudniejszy do zniesienia, niż długie szarpanie i ból, który wywołujemy, starając się ją ukryć.

Wolimy zwyczajnie, by nas bolało dłużej, obżerając się nawet wtedy, gdy już wiemy, że nam nie wolno, by jeszcze choć przez chwilę móc czerpać z tego przyjemności, aniżeli zrezygnować jeszcze wtedy, gdy nie jest za późno.

Dochodząc do coraz wyższego poziomu świadomości, naturalnym się staje, że dbanie o siebie, o swoje ciało, regularne go oczyszczanie, szukanie dla niego jak najlepszej jakości pożywienia, dieta, budowana o świadomość jego potrzeb i możliwości trawiennych zawsze współgra z pogłębianą świadomością wewnętrzną. Nic nie jest wtedy wymuszane, by zacząć dbać o sobie, bo trzeba ratować swoje życie. Dbanie o swe ciało i duszę staje się czynnością codzienną, jak mycie zębów, czy poranna toaleta.

Zwykle, gdy ktoś w otoczeniu dochodzi do tego poziomu, że jego sposób traktowania swojego ciała i duszy zmienia się diametralnie, nie jest on zwykle, szczególnie na początku, miło traktowany przez bliskich, dla których staje się niewygodnym kompanem, nie powielającym już starych nawyków, nie kultywującym wspólnych, rodzinnych przyzwyczajeń. Trzeba wtedy dużej, własnej woli i szczypty humoru, by nie ulec wpływowi i presji otoczenia, ale to tylko na początku, z czasem, gdy świadomość wzrasta a wraz z nią wola, otoczenie zaczyna traktować taką jednostkę jak anomalię, na tyle jednak nieszkodliwą, że można obok niej nadal ulegać swym przyjemnościom, ciesząc się jeszcze, że więcej będzie dla reszty.

Gdy odzwyczaisz już ciało od zachcianek, przekonasz się, że szybciej zapomni o tym rodzaju przyjemności niż by się mogło wydawać. Po jakimś czasie dziwnym wręcz będzie myśleć o tym, że kiedyś się temu ulegało, a po okresie karencji i wyzbywania się z wszelkich form uzależnień i iluzji, całą uwagę skoncentrujesz na odnalezieniu każdej możliwości stworzenia siebie a nowo.

To poziom, do którego dążysz.

...

Jam Jest gotowością na wewnętrzną przemianę, która dokonuje się we mnie, na każdym poziomie, w każdym obszarze mojego ciała i duszy, a którą inicjuję świadomie, tworząc w sobie stan równowagi.

Jam Jest wewnętrzną przemianą, każdym procesem, który zachodzi we mnie, podczas równoważenia w sobie każdego ze stanów.

Jam Jest inicjacją każdego procesu, który doprowadza moje ciało do stanu równowagi wewnętrznej.

Jam Jest Stanem równowagi, do którego doprowadzam samą siebie, inicjując proces, który mnie do tego doprowadza.

Jam Jest każdym etapem świadomości, który przechodzę, dochodząc do stanu równowagi wewnętrznej.

Jam Jest przejawem stanu doskonałego zdrowia, który odzwierciedla mój stan wewnętrznej świadomości.

Jam Jest przejawem doskonałej harmonii, każdego układu energii, która odnajduje we mnie możliwość idealnego zrównoważenia.

Jam Jest świadomością samej siebie, tego, kim jestem i kim siebie uczyniłam.

Jam Jest świadomością istoty, którą się staję i stanu, do którego dążę, by się przejawić w mojej esencji.

Jam Jest tym, czym jestem w swojej wewnętrznej i zewnętrznej świadomości.

Ja Jestem.