Świadoma reakcja


Nie na wszystko znamy odpowiedź, nie potrafimy też przewidzieć wszystkiego. Wiele rzeczy dzieje się poza zasięgiem naszej woli i świadomości. A my nie mamy na nie wpływu. Możemy jedynie obserwować i reagować. I reagujemy. Najczęściej instynktownie, nie wiedząc nawet, dlaczego zareagowaliśmy w ten a nie inny sposób. Rozwijając swoją świadomość, z czasem zmieniamy układ proporcji i nasze reakcje nie wynikają już z zaskoczenia. Potrafimy się zdystansować do tego, co się dzieje, a nawet przewidzieć czyjąś reakcję. Zareagować na nią wcześniej, zanim się zadzieje i przygotować się, równoważąc w sobie wszelkie reakcje. Prościej rzecz ujmując, ustawić się w punkcie równowagi, by przyjąć neutralną pozycję. Tak się jednak dzieje dopiero wtedy, gdy stajemy się świadomi, świadomi samych siebie, swoich możliwych reakcji. 

Gdy poznajemy siebie, wiele rzeczy może nas, w nas zaskakiwać. Czasami możemy poczuć się wręcz zdziwieni, iż, jak to, my? My jeszcze polegamy tak dużej naiwności lub głupocie? To niemożliwe, przecież jesteśmy tak bystrzy, inteligentni, przezorni, sprytni, ostrożni. Jak to możliwe? A jednak. Ulegliśmy, zrobiliśmy głupotę, daliśmy się nabrać, zaskoczyć, wykorzystać, oberwaliśmy. I co teraz? Uciec, by nikt nie widział naszego potknięcia? Czy zostać i walczyć o swoje dobre imię lub zaprzeczać prawdzie, którą inni mogą nam wytknąć? Co zrobić?

Przy dużej świadomości uśmiechniemy się jedynie do siebie i tej części, która uległa głupocie i postaramy się naprawić błąd, ale to rzadkość. Częściej, gdy świadomość jest niska, stajemy po prostu do walki o własny honor i będziemy zaprzeczać, że, jak to, my jesteśmy czemuś winni? Jeszcze gorzej będzie się dziać przy jej braku, od razu damy komuś w ryj i jeszcze zwalimy winę na te drugą stronę, że nas ten ktoś sprowokował. Bo przecież nie my. Nieprawdaż?

Tylko, w sumie, co tu się rozwodzić, życie w końcu każdego nauczy rozumu. A czy to ważne, w którym wcieleniu?