Test woli


Moment, w którym dusza doświadcza skrajności emocjonalnych może nieźle dać w kość, szczególnie, gdy zna się drogę do wyjścia a jednocześnie czyni się wszystko, by ją sobie utrudnić, łącznie z odebraniem sił i utratą woli. Potrafimy się wtedy szarpać, próbować zawracać, uciekać ze stanu, którego właśnie doświadczamy i na wszelkie sposoby go w sobie zablokować, sami sobie podstawiając nawet kamyk na drodze, aby się potknąć, choć nie wie jednocześnie dusza, że cokolwiek w takich chwilach czyni dla siebie tak naprawdę pomaga jej jedynie dotrzeć do prawdy.

Test woli jest bardzo trudnym momentem na ścieżce duchowych zadań, choć jednym z podstawowych, które przechodzi dusza i najczęstszych. Czasami jest jednak tak trudny, iż dusza potrafi do jednego podchodzić i wiele razy, cofając się, by nabrać więcej siły i znów mierzyć się z tym, co do tej pory tak skutecznie pokazywało jej, na jakim tak naprawdę poziomie znajduje sie jej wola.

Czasami taki test przechodzi się w grupie i warto się wtedy pomodlić, by choć jedna osoba w takiej grupie była świadoma, bo tylko ona będzie w stanie świecić światłem inspiracji nawet w najgłębszej ciemności, gdy wola walczyć będzie z chęcią ulegnięcia którejś z namiętności. A ulegać chce chętnie, przekornie ignorując ostrzeżenia, że już raz tego dokonała, że już raz uległa pokusie, że już raz zwiodły ją przekonania, iż nic złego się nie stanie i nie poniesie za to konsekwencji, gdy postąpi podobnie jak wtedy. Walkę, którą musi w takich chwilach stoczyć dusza, sama ze sobą, by wpłynąć na swoją wolę i wzmocnić ją w sobie do takiego stopnia, by przemóc chęć postąpienia w określony sposób, potrafi zamienić jej dzień w noc i wciągnąć w najgłębsze lęki, budząc przy okazji uśpione demony, które ustawiają się na jej ścieżce do wyjścia, próbując ją skutecznie wystraszyć i zawrócić.

Bywa niestety tak, w takich chwilach, że stojąc z boku możemy odczuć bezsilność wobec innych dusz, choć wydaje nam się, że wystarczy, iż przemówimy im do rozsądku lub je ostrzeżemy i one na pewno zrozumieją lub nas posłuchają, ale bywa też i tak, że sami musimy popchnąć kogoś w ciemność, by ta osoba szybciej dotarła na miejsce swego zadania i szybciej mogła podjąć próbę zmierzenia się z nim. Zadanie wykonują wtedy dwie strony, choć obserwatorowi wydaje się, że jest tylko obserwatorem i w sumie, to go nie dotyczy. Dotyczy, gdyż nawet obserwując możemy uczestniczyć w danym zdarzeniu i dana osoba nie musi nawet nic robić, by napełnić się energią tego, czego właśnie doświadczają inni. Obserwator wcale też nie ma łatwiej niż uczestnik, gdyż takie stanie z boku także jest testem woli, chęci ulegnięcia pokusie, by rzucać się i ratować dusze, gdy one sobie tego na przykład nie życzą. Czasami naprawdę warto pozwolić danej duszy, by dokonała tego sama i dzięki temu zbudowała w sobie własną świadomość, iż ma w sobie na tyle dużo własnej siły, by to przemóc. Zdarza się też, że dusza cofa się i odrzuca pomoc wybierając cierpienie i nie ważne, jak bardzo lubimy tę osobę, trzeba jej pozwolić pójść tą drogą, którą wybrała zostawiając jej jedynie światło swojej miłości lub innych uczuć, znak, który zawsze rozpozna, a który, jeśli nie teraz, to może kiedyś stanie się dla niej światłem latarni, który wskaże jej drogę do wyjścia.

Wędrując po różnych poziomach, dusza tylko przez chwilę może cieszyć się danym stanem, choć czasami chciałaby, by niektóre stany trwały wiecznie, a innych nie doznawało się nigdy. Zdarza się też, że dusza uparcie powraca do niektórych wspomnień, szukając tego, co wydaje jej się, że w tym miejscu pozostawiła kiedyś, ale, nawet jeśli odnajdzie dane wspomnienie, to jednak nie jest w stanie wskrzesić dawnych chwil i sprawić, by przeszłość stała się teraźniejszością, oraz, by Ci, których darzyła wtedy miłością, nawet jeśli je pamiętają, to mogą żyć już innymi wspomnieniami i pragnieniami.

Nie zawsze pojmuje dusza, iż przeszłość istnieje w jej wspomnieniach po to, by mogła odnaleźć tam to, czego wtedy nie pojęła i wrócić do tego, niczym lekcji, której pamięć odnawia tylko po to, by móc w końcu ruszyć z miejsca, w którym się obecnie znalazła, dalej. Niektóre dusze wolą jednak tkwić w przeszłości, szukając wszelkich sposobów na wskrzeszanie i utrzymywanie dawnej pamięci ile się da, choć wszystko im już mówi, zostaw to, czas iść dalej, czas już o tym zapomnieć. Wielkiej woli musi użyć w takich chwilach dusza, by nawet wobec przeszłości zrobić krok dalej i dojść do pierwotnych intencji, które ukażą jej, po co się wtedy, w danej sytuacji znalazła. I tu znów ją czeka test, bo nie chce widzieć najczęściej dusza swoich prawdziwych intencji i woli tkwić w iluzji, którą oplotła wspomnienia idealizując je czasem na wyrost. Musi wtedy drogę przejść i kilka razy, jeszcze raz doświadczyć wszystkich stanów, wzmacniając doznania do tego stopnia, by straciła wszelkie skrupuły i w końcu obdarła się z iluzji, która zasłaniała jej drogę wyjścia.

Bolesnym jest to czasami, ale im silniejsze przywiązanie duszy do innych dusz i sytuacji, które wciąż we wspomnieniach trzyma, tym trudniej jej, je stamtąd wypuścić, a wypuścić je musi, bowiem sama czuje, iż dalej iść musi do przodu, zaś to, co w niej tkwi niczym drzazga, czas w końcu wyjąć i nawet na ból się narazić, aby ranę oczyścić. Na szczęście w chwili, gdy podejmuje się już ostatecznego rozliczenia, dusza ma na tyle już rozwiniętą świadomość i silną wolę, iż szybko odnajduje prawdę, jak i intencje, które nią wtedy kierowały i wzdychając ciężko, iż tak błaha rzecz mogła ją zatrzymać w tym miejscu odpuszcza wyrażając świadomie wolę powrotu. Nie jest to jednak jeszcze ostateczne przejawienie jej świadomości i zdarza się, że w tym samym punkcie i historii utknęły i inne cząstki jej duszy, zupełnie inne intencje pielęgnując, nawet wobec tych samych dusz, którym właśnie wolność zwróciły. Nie nastawiać się zatem trzeba na nic ostatecznego, by nie poczuć później żalu, że jakaś praca poszła na marne. Dusza dokładnie wiedziała bowiem, co robi kreując doświadczenie tak silne, iż by mogło objąć spory zakres jej częstotliwości wewnętrznej. Zresztą, po co miałaby się rozdrabniać, skoro raz a dobrze może zadać sobie cios w serce i to w okolicznościach, których dramatyzm pozwoli jej niemalże od razu, w kolejnych wcieleniach rozpoznać sprawców jej bólu i cierpienia.

Test woli, zarówno ten indywidualny, jak i grupowy to ważny punkt w rozwoju duszy, choć nie najważniejszy, bowiem, nawet po jego przejściu dusza nadal musi rozwijać świadomość i ogarniać nią kolejne warstwy różnych częstotliwości, nie raz pewnie przyjdzie jej stanąć w miejscu, które nie tylko dobrze zna, ale i pamięta z różnych prób wyplątywania się z historii w nim utkniętych. Nie raz też pewnie spotka na swej drodze dusze, z którymi podejmowała się prób rozwiązywania karmy, choć zadać sobie będzie musiała teraz jeszcze trud i to czasami ten najważniejszy, by tym razem nie ulec pokusie, nie ważne jaka by nie była i czego by nie dotyczyła. I jeśli dotrze do niej, że to ona ma zrozumieć zadanie i to ona ma je przejść, może odpuścić zawczasu, a dzięki temu nie wpląta się znów w historię, która by jej nową karmę stworzyła, ale czy tego rzeczywiście chce... to już inna historia.