Tożsamość przodków


Rozwijając temat, który odrobinę żartobliwie potraktowałam w poście ,,Najdalsza podróż", chciałam wam opowiedzieć o tożsamości przodków, których ścieżki tak namiętnie potrafimy zgłębiać podczas wszelkich możliwych praktyk uruchamiających w nas pamięć poprzednich wcieleń.

Nie ważne, jak daleko potrafimy się cofnąć, jak bardzo umiemy obudzić tę pamięć. Ważnym jest zadanie, które się z tego wyłania a jest nim odnalezienie w sobie wszystkich cech, którymi obdarzyła nas postać, którą odnajdujemy w takiej karmicznej podróży. Bo co z tego, że twój karmiczny przodek był kiedyś królem, królową, carycą, cesarzem lub kimś innym sprawującym władzę, albo przeciwnie, żebrakiem, prostym chłopem, żołnierzem, czy też kapłanem. To było wtedy, Ty żyjesz w teraźniejszości i teraz jesteś tym, kim wybrałeś, by być i grasz rolę dokładnie przez siebie wybraną.

Jednakże, odkrywając jakieś wcielenie, jakąś z ról graną przez twojego karmicznego przodka, przenosząc uwagę na teraźniejszość nagle możesz odkryć, jak wiele jej cech w sobie posiadasz. Dzięki temu, że osobowość może składać się z bardzo wielu cech, każdy z twoich karmicznych przodków mógł w odpowiedniej proporcji, energii, z której złożyłeś się na to wcielenie, obdarzyć Cię odpowiednim zasobem własnych cech, byś już bez potrzeby tworzenia tej samej ścieżki, doświadczania tych samych zdarzeń, poczuć się nim. Oznacza to, że nie o jego doświadczenia do końca chodzi, choć są bardzo ważne, byś mógł zrozumieć, że już raz jakaś cześć twojej duszy ich doświadczyła i Ty nie musisz ich powtarzać, a możesz swobodnie korzystać z ich zasobu, na poziomie wspomnień, gdy ta pamięć, do czegoś ważnego może Ci posłużyć, a o cechy, które stały się częścią Twojej tożsamości i wciąż czynią Cię po trochu nim, pomimo, że już nie grasz tej roli bezpośrednio.

Niektóre role przodków karmicznych napawają nas od razu dumą, inne wstydem, gdy okazuje się, że któraś z ról sprowadziła część własnej duszy na poziom całkowitego upadku, stoczenia się i obnażenia tak dziwnych skłonności, że w głowie się może nie mieścić, iż własna część duszy była rzeczywiście do tego skłonna. Inne z granych przez części własnej duszy ról noszą w sobie pamięć zaborczości, jeszcze inne pamięć nawyków i skłonności do ćpania, czy używania życia w każdy możliwy sposób. Jednakże, cokolwiek w sobie odnajdziesz, jakąkolwiek pamięć, zadaniem twoim jest ją uznać w sobie i z pełna swobody gracja stwierdzić, tak, mam w sobie jego/jej cechy, jestem Nim/Nią. To bardzo trudny moment, bo wielu ról zwyczajnie się wyrzekliśmy, wstydzimy się czując, że rzeczywiście mogliśmy mieć kiedyś do jakiś rzeczy skłonność, bo czujemy je wciąż w sobie, że nas kuszą, bo objawiają się w naszych obecnych skłonnościach i nawykach.

Niestety tu Ci nie pomogę, bo sama także się z tym zmagałam, zastanawiając się czasami, jakim cudem, jakaś część mojej duszy mogła być wtedy aż tak głupia! Wstydząc się za nią, musiałam przełamywać wewnętrzny opór przed połączeniem się z jej energią w sobie, a przecież wzięłam jej część duszy, dołączając do zabranej całości, jest więc częścią mojej duchowej i karmicznej tożsamości. Tylko, jak ją uznać w sobie, skoro... tak z deka...no tak lekko wstydem napawa posiadanie tak głupiej przodkini. A jednak jakaś część mojej duszy poszła ścieżką, gdzie głupota i naiwność decydowały o każdym prawie jej kroku i...niestety, nie każdy własny krok w życiu był tak mądry, jak bym chciała. No dobrze karma się wyrównała...ona była czasami głupia, ja czasami też, nie ma co się użalać nad głupotą, uległyśmy jej i to się liczy, by teraz zmienić jej proporcje w sobie poprzez mądrość i rozwój wewnętrznej świadomości. I to się dzieje rzecz ciekawa, bo w chwili, gdy dałam jej prawo do takiej ścieżki, dałam i sobie prawo do popełniania błędów. Dając zaś sobie takie prawo, ona od razu zaczęła opowiadać mi swoją historię dalej, jak z tego wyszła i w jaki sposób rozwijała się w niej mądrość, co w dziwny sposób przypominało moją obecną ścieżkę do mądrości.

A może nie była wcale taka głupia, jak mi się wydawało:), skoro coś w niej w końcu drgnęło. No cóż, trzeba jakoś zniwelować ten wstyd:) ...cdn...