Trampolina dusz


Nie jest trudno zniechęcić się do kogoś lub do czegoś, w co wcześniej mogliśmy angażować się z równie mocnym zapałem, jak teraz w chęć zerwania owej relacji, która z niewiadomych powodów stała się nagle dla nas niewygodna lub zaczęła ukazywać nam coś, czego nie chcieliśmy dotykać w swej pracy nad sobą.

Nie jest też trudno doprowadzić do zerwania takiej relacji, choć z tym bywa różnie, bowiem zdarza się, iż mówimy danej osobie, by się z nami więcej nie kontaktowała, ona zaś pozostaje obojętna na nasze prośby i jak gdyby nigdy nic wprasza się do naszego świata, pisze, stara się dzwonić lub odwiedza nas za nic mając nasze prośby, a czasami nawet groźby, do których możemy posunąć się w desperacji, aby daną osobę odstraszyć.

Gdy angażujemy się w jakiś rodzaj relacji na początku, najczęściej kieruje nami jakiś rodzaj nadziei, coś się w nas otwiera i czujemy(najczęściej nieświadomie), iż dana osoba pomoże nam gdzieś dotrzeć, gdzieś do jakiegoś ważnego dla nas miejsca w naszej duszy, gdzie odkryjemy jakiś rodzaj prawdy o sobie lub doznamy spełnienia, co sprawia, że potrafimy sobie zbudować złudny obraz owej nadziei wmawiając sobie czasami więcej, aniżeli ta osoba rzeczywiście jest w stanie nam dać lub sprawić, byśmy osiągnęli to, co sobie początkowo zamierzyliśmy.

Zdarza się, że nasze nadzieje są tak złudne i tak duże, iż potrafimy na lata utknąć w jakiejś relacji, nie pozwalając komuś odejść lub robić wszystko, by tę osobę zatrzymać przy sobie, co sprawia, iż relacja zamienia się czasami w regularne pole bitwy, gdzie jedna strona robi wszystko, by kogoś zatrzymać a druga wszystko, by daną relację zniszczyć lub uśmiercić. Zdarza się też, że to my nie potrafimy się od kogoś uwolnić, gdy ten ktoś trzyma nas przy sobie na siłę robiąc wszystko, aby wpłynąć na naszą wolę, nie mówiąc już o pragnieniach, wytwarzając czasami stan silnego poczucia winy lub sięgając po szerszy arsenał jakim jest kreacja u siebie jakiegoś rodzaju choroby, aby tylko utrzymać z nami więź. Nie zawsze też rozumie dana osoba, dlaczego chcemy zerwać z nią więź, co z jej punktu może wręcz wyglądać jak odrzucenie, którego doświadczenie wywołuje w niej ból i cierpienie, bowiem to, co sobie obiecywała po relacji z nami mogło dotykać głębszych pragnień, których ona sama ani my nie mogliśmy być nawet świadomi. Podobnie dzieje się wtedy, gdy to ktoś zrywa z nami więź, kończy relację, przyjaźń, co może wywołać w nas szok, gdy nie byliśmy na to gotowi. Choć nawet wtedy, gdy już coś gasło w relacji, gdy domyślaliśmy się, że niedługo może nastąpić koniec, zerwanie więzi potrafi nas zaboleć i głęboko rozczarować, szczególnie wtedy, gdy spodziewaliśmy się czegoś więcej po danej relacji, aniżeli tego, co otrzymaliśmy.

Dopuszczając kogoś do siebie nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jaki obrót może przybrać nasza relacja i jak mocne może okazać się zaangażowanie którejś ze stron w dany związek. Czasami zaangażowanie jest tak duże, iż zaczynamy mieć wręcz poczucie oplecenia przez daną osobę, która robi wszystko, aby mieć np. coraz większy wpływ na nasze wybory, decyzje, a nawet samopoczucie, co może prowadzić do stosowania wszelkich możliwych manipulacji, aby jak najmocniej uzależnić nasz nastrój od nastroju tej osoby.

Gdy tak się dzieje, może się wydawać, iż wpadliśmy w siła danej osoby, co czasami może i prowadzić do tragedii, a nawet do tego, że jedna ze stron wybierze śmierć, aby się od drugiej strony uwolnić. Zdarza się też, że na początku dopuszczamy kogoś i przez jakiś czas utrzymujemy daną relację, nie inicjując niczego, co mogłoby ją popsuć lub nadwyrężyć cierpliwość którejś ze stron, ale po jakimś czasie zaczynamy mieć tej osoby zwyczajnie dosyć i wtedy może pojawić się problem, bowiem, jeśli dana osoba jest np. częścią jakiegoś ważnego dla nas zadania karmicznego lub zadań innego rodzaju, wtedy raczej nie pozbędziemy się z życia tej duszy, bowiem jakaś część nas będzie się temu skutecznie przeciwstawiać, chcąc zwyczajnie doprowadzić nas do zakończenia danego zadania. I nie ważne, jakiego rodzaju jest to zadanie, jeśli coś jest dla nas ważne, wtedy, bez względu na to, jak duża czujemy niechęć do danej osoby lub sytuacji, własna, wewnętrzna siła będzie nas popychać w jej stronę, choć świadomie możemy w takich chwilach wręcz krzyczeć, że już tego nie chcemy, nie chcemy tej osoby w naszym życiu ani tego, by więcej doświadczać takich sytuacji. Niestety, jak się często okazuje ucieczka z jakiejś relacji wcale nie załatwia problemu, jak i zadanie nie kończy się z chwilą, gdy zwiejemy z miejsca zdarzeń. Wszystko bowiem, co zgromadziliśmy do tej pory zabierzemy dalej ze sobą, jako bagaż nieuzdrowionych intencji nie wiedząc, że każda nieuzdrowiona intencja czekać będzie jedynie na właściwą chwilę, aby się uaktywnić i znów nam dać, znać o sobie, ukazując się w pełnej krasie, czasami nawet w bardziej brutalny sposób informując nas o swoim istnieniu niż wcześniej.

Jeśli osoba, którą do siebie przyciągamy pomaga nam w rozwoju i w tym, by nasza energia wzniosła się na wyższy poziom zazwyczaj podoba nam się to bardziej niż wtedy, gdy spotkana przez nas osoba pomaga nam zejść na jakiś niższy poziom świadomości, gdzie utknęliśmy w swych przekonaniach i wtedy już nie jest tak miło, choć ważność pojawienia się takiej duszy w naszym życiu potrafi przyćmić obecność niejednego mistrza lub nauczyciela. I tu działa pewna analogia, gdyż, im głębiej musimy się dostać, na niższy poziom świadomości tym mocniej potrafimy zaangażować się w daną relację, choć jest dla nas negatywna i za jej przyczyną każdy schodek w dół potrafi być okraszony ogromnym cierpieniem. Znane są wam pewnie takie sytuacje z własnego życia i każdy mógłby opowiedzieć nie jedną historię o sytuacji lub zaangażowaniu w toksyczny związek lub relację, która go wyniszczała psychicznie a nawet wpływała negatywnie na jego zdrowie, z której nie mógł po prostu zrezygnować, nie wiedząc nawet jak uciec z tej relacji, jak i znaleźć odpowiedzi, dlaczego tak bardzo trzyma się z tą drugą osoba blisko siebie.

Jeśli dana osoba rozwija się duchowo i wie np. w jaki sposób korzystać z obecności toksycznych dusz i czerpać z ich postawy inspirację, by wykorzystywać ich energię jak trampolinę, wtedy taka dusza bardzo szybko potrafi schodzić na dany poziom emocjonalny, by tam dokonywać uświadomienia działania własnych, pierwotnych intencji, które potrzebowały obecności tej drugiej duszy, jak i jej energii, by coś sobie udowodnić, potwierdzić lub przekonać się o braku własnych racji. Niestety, taki rodzaj możliwości wykorzystujemy dość rzadko, częściej, najzwyczajniej w świecie chcemy wykorzystać rozwój do tego, by się od danej osoby uwolnić i uciec od niej jak najdalej lub doprowadzić do tego, by to ona dała nam spokój i najlepiej, by zniknęła z naszego życia. Jak się jednak okazuje mało kiedy działają zaklęcia odstraszające, nie mówiąc już o odcinaniu się od danej energii, bowiem, choć można energię odciąć zadanie się nie wykona za taką duszę i nie z niknie z jej kalendarza zadań duchowych. Odcięcie może dać duszy na jakiś czas wytchnienie, pomóc jej nabrać sił i zgromadzić odpowiednią ilość wiedzy, by zaczęła myśleć i zastanawiać się, po co jej takie doświadczenie jest w ogóle potrzebne. Jeśli w czasie, w którym jej własna siła lub siła osób trzecich utrzyma daną energię na dystans, a ona sama dokona zrozumienia działania przyczyny, złożonej z pierwotnych intencji wtedy powrót tej siły, osoby lub zdarzenia okaże się jedynie testem potwierdzającym jej zrozumienie, na co już wtedy może zwyczajnie nie zwrócić większej uwagi tak zwyczajne wydaje jej się to, w co wcześniej angażowała się emocjonalnie, a nawet własne zaangażowanie wyda jej się wtedy zabawne, jeśli powróci do niego wspomnieniami, podsumowując zadanie, którego się wcześniej podjęła na ścieżce swego rozwoju.

Obecność konkretnych osób w naszym życiu nigdy nie była przypadkowa, bez względu na to, jak bardzo chcielibyśmy pewne spotkania nazwać przypadkiem. Na poziomie głębszej świadomości doskonale wiemy, gdzie chcemy dostrzec i co nam jest potrzebne, by tam się dostać. Znamy też swój plan zadań i cały czas jesteśmy w kontakcie z poziomem, gdzie dokonujemy ciągłego skanowania rzeczy, które się dzieją w naszym życiu wybierając te, które prowadzą nas konkretną ścieżką do zrozumienia, a że czasami nasz upór prowadzi nas przez wyboje lub krętymi drogami, cóż, tu już trzeba by się było zastanowić, co nam jest potrzebne, by nabrać większej świadomości, nie tylko siebie, ale i też tego, co do siebie przyciągamy i w jakim celu chcemy daną energię wykorzystać.