Trucizny umysłu


Co raz mnie czasu poświęcamy sobie i swojemu rozwoju. Coraz więcej gromadzimy śmieci w swoich umysłach i ciałach. Coraz mniej w nas świadomości własnej, wewnętrznej tożsamości.

W obecnych czasach, wręcz patrzymy na osobę, która nie ma telefonu komórkowego jak na ufoludka. Jeśli nie masz konta na portalu społecznościowym nie istniejesz, nie jesteś w temacie ani na topie. Sami dobrowolnie włączyliśmy się do sieci, tworząc rzeczywistość równoległą do rzeczywistości, w której żyjemy na co dzień. Wyobcowani zaczynają się czuć ci, którzy nie są do niej podłączeni, bo główne tematy dzisiejszych rozmów dotyczą w większości tego, co dzieje się w Internecie.

Rzeczywistość w której żyjemy zaczęła być nudna, a bardziej ciekawsza zaczęła nam się wydawać rzeczywistość wirtualna, bo można w niej prawie wszystko, można zabić kogoś w jakiejś grze, nie czyniąc nikomu fizycznie krzywdy, można spełniać swoje, nawet najskrytsze i najbardziej wyuzdane marzenia, pozostając anonimowym. Można Tworzyć swoje awatary i za ich przyczyną atakować innych, niszczyć wrogów, tworzyć ich, nastawiać jednych przeciwko drugim. Można wszystko to, czego zabrania prawo w świecie fizycznym. Wydaje się wręcz, że Internet stał się miejscem, gdzie każdy może się wyładować emocjonalnie, pokazać, jak bardzo jest sfrustrowany i jeszcze zostać za to pochwalony, choć jak się teraz mówi, dostać za to lajka.

Tak, jak ciało możemy zatruwać toksynami i truciznami, umysł również można nimi nakarmić, a skutki odczuć w ciele. Dla mózgu mało ważne jest to, co wywołuje produkcję hormonów, odpowiedzialnych za doznania fizycznej przyjemności. Nie ważne, czy zjadamy słodką babeczkę, czy karmimy się tylko obrazem lub treścią, on dostaje swoją dawkę energii, która zmusza go do produkcji hormonów dających pozorny stan szczęścia.

Zdjęcia na których wszyscy trzymają w dłoniach telefony, wpatrzeni bezmyślnie w ekran, to dziś norma. Nikomu się już nie chce ze sobą rozmawiać, a jeśli już, rozmowa najczęściej schodzi na temat życia w Internecie i nie dziwi także widok, gdy podczas spotkania z koleżankami, każda, przynajmniej kilka razy w trakcie zajrzy do telefonu, odbierze wiadomość, odpisze, marnując połowę czasu spędzonego z koleżankami na odpisywanie, na wiadomości lub surfowaniu po Internecie.

Przenosimy swoją świadomość do innej rzeczywistości i nawet o tym nie wiemy. Powoli wirtualność będzie stawała się naszym życiem i Matrix stanie się rzeczywistością. Nie będzie on różnić się od tej rzeczywistości, bo mózg jej nie odróżni od tej, w której teraz ma ulokowaną świadomość. Rzeczywistość wirtualna będzie dla nas realna, jakbyśmy żyli w realnym świecie. Tylko, co nam da ucieczka do rzeczywistości wirtualnej, nawet jeśli poprzednia wydaje nam się coraz mniej atrakcyjna. Osobowość raczej nam się nie zmieni, ani charakter, a daną rzeczywistość tworzą ludzie. Oznacza to, że ten świat zostanie przeniesiony do Internetu i nie będzie się z czasem różnić od rzeczywistości w której żyjemy. Na razie świat wirtualny wydaje się inny, bo jest bardziej wyzwolony, bo daje nam większą anonimowość i pozwala na rzeczy, które można ukryć przed innymi. Jednak i tu dotrą ci, którzy w poprzedniej rzeczywistości stworzyli prawa i ograniczenia. Tą rzeczywistością też przecież ktoś zarządza, choć nie widzimy, kto, to, łudząc się, że respektuje nasze prawo do wolności. Pewnie, że respektuje, bo już jej nie mamy, sami dobrowolnie się jej zrzekliśmy na rzecz wygody.

Pamiętajcie jednak, że wasza praca, by poznać i zrozumieć rzeczywistość, w której ulokowane są wasze ciała fizyczne, nie skończy się wraz przejściem na poziom umysłu i do wirtualności. Mózg łatwo można oszukać, ale nie da to możliwości dotknięcia świadomości, dzięki której można poczuć się sobą w danej rzeczywistości. Awatar wam jej nie zastąpi i w końcu poczujecie się niewygodnie, w każdym ze światów wirtualnych. Coś ciągle będzie nie tak i z każdego stanu, który stworzycie, każdej nowej rzeczywistości trzeba będzie się wyzwolić.

Twórcy świata wirtualnego zapewne już są daleko z przodu i już przygotują nowe wersje tego, co dziś nazywamy siecią. To nie jest teoria spiskowa, tylko określenie postępu technicznego, ale czy ktoś z was miałby odwagę powiedzieć, dokąd ten proces zmierza? Zastanawialiście się nad tym kiedyś?

Czy to jest ostrzeżenie dla ludzi, w żadnym wypadku, bo ostrzegać można przed tym, co nadciąga, a nie przed tym, co już się dzieje. Zresztą rzeczywistość duchowa jest podobnie zbudowana. Daje większe poczucie wyzwolenia, ale to dalej jest rzeczywistość. Widać tam tylko więcej, aniżeli w tej, łatwiej jest się poruszać i tworzyć. Myśli mają natychmiastową moc sprawczą i widać od razu skutek, ale poza tym, to nadal jest stworzona jakaś rzeczywistość.

Pamiętajcie, że niebo i piekło też są wymysłami tego, który je wymyślił. Czy kogoś teraz zbulwersuję, pewnie tak, bo kochamy nasze rzeczywistości. Jakiekolwiek by one nie były, są nasze i nie chcemy, by ktoś nam je zmieniał, by ktoś wprowadzał do nich swoje poglądy, czynił w nich rewolucję. Nie po to je tyle wieków tworzyliśmy. Tylko, kto się tak naprawdę boi zmian? Kto w swoim umyśle chciałby wszystko zachować po staremu, by nic się nigdy w tej rzeczywistości nie zmieniło? Kto najmocniej tkwi w sztywnych strukturach i przekonaniach. Podpowiem wam...twórcy gier, bo oni chcą najbardziej, by inni wciąż chcieli w nie grać.

Decydując się na świadome oczyszczenie ciała, dusza, uczy się najpierw dostrzegać, co i w jaki sposób na ciało wpływa, jakie są skutki spożywania pewnych pokarmów, jakie konsekwencje nadużywania pewnych produktów i co się stanie, gdy przegnę w któraś ze stron. Ucząc się rozróżniania, w pewnej chwili zaczyna widzieć możliwość rezygnacji z tego, co jej nie służy. Widzi także, kiedy i jakie inne możliwości wyłaniają się, gdy z czegoś rezygnuje. I w końcu decyduje się na pozostawienie pewnych częstotliwości widząc, jak szkodliwy miały na nią wpływ i na ciało. Nie jest to łatwe, bo pewne częstotliwości posiadają dość duży ładunek energii, wobec którego trzeba równoważnej siły woli, aby się z tej częstotliwości wyzwolić.

Gdy powoli eliminowałam z mojej diety produkty, których spożywanie przynosiło mi szkody w zdrowiu, często słyszałam od innych, ale weź przestań, już nie przesadzaj ze swoją dietą. Przecież musisz coś jeść, musisz z czegoś żyć. I owszem, moje ciało potrzebuje energii, ale niekoniecznie tony cukru i soli dziennie(przesadzam z ilością, ale to specjalnie), konserwantów i innych szkodliwych substancji, które pozostają ukryte za literkami (E), bądź dziwnymi i niezrozumiałymi nazwami.

W międzyczasie postanowiłam wyczyścić w podobny sposób mój umysł i okazało się, że był on podobnie zanieczyszczony, jak ciało. O ile rzucanie lodów nie było jakoś ciężkie, o tyle tłumaczenia umysłu, że co tam lody, przecież są smaczne i naprawdę już przesadzam, wydawały się być wręcz komiczne. I powiem szczerze, że czasami musiałam użyć całej swoje woli, by argumenty umysłu i uzależnienie ciało nie wygrało, bo jak się okazało, gdy tylko postanowiłam zabrać ciału cukier, ciało i umysł podniosły alarm. Wola, była przez nie atakowała, na początku, codziennie. Dałam jednak umysłowi nowe zajęcie i się uspokoił, a ciało po jakimś czasie zapomniało i odzwyczaiło się od cukru, kosztowało mnie to jednak, w tamtym czasie sporo wysiłku, jednak wola bardzo mi w tym pomogła.

Po tym czasie zaczęłam powoli rezygnować z wszystkiego, od czego czułam się choćby, w minimalnym stopniu uzależniona. Umysł szalał, emocje wzmagały się tworząc stany, które czasami przypominały zawał. W tym samym czasie powoli wycofywałam się do wnętrza i wtedy stało się coś pięknego, nagle, wolna od pożeraczy czasu, poczułam chęć tworzenia i pisania.

To, także jest tworzenie jakiejś rzeczywistości, ale z użytkownika stałam się stwórcą rzeczywistości opisywanej w książkach. Zobaczyłam dzięki temu, jak, to nim jest. Zobaczyłam także, w jaki sposób mogę dobierać emocje, tworzyć charaktery, wręcz całe osobowości i ile przenoszę do powieści świadomości tego, co zrozumiałam w obecnym życiu. Nie chodzi mi o popularność ani sławę, chcę się nauczyć rozróżniać, co jest czym w rzeczywistości, w której żyję. To jest moim głównym celem, a pisanie bardzo mi w tym pomaga. Chcę zrozumieć, na czym polega ten świat, na jakich zasadach oparła się ta rzeczywistość i jaki dźwięk ją scala, a jaki pozwala jej się rozpraszać. Co wpływa na wewnętrzną przemianę i jaki impuls ją stymuluje.

Skoro mogę napisać powieść, mogę równie realnie tworzyć rzeczywistość w której żyję. Internet też jest w sumie jak powieść. Gdyby popatrzeć z boku, dzieje się tam wszystko, co zawiera dobra książka. Jest w nim miejsce na romans, walkę, zdrady, śmierć i narodziny, dzieje się to wirtualnie, ale jednak. Wystarczy jedynie popatrzeć z boku, nic trudnego.

Dziś świadomie zrezygnowałam z jednego z portali społecznych, by zobaczyć, jak zareaguje mój umysł i o dziwo, odczułam radość(widocznie czułam się już zmęczona tym miejscem), choć pozostał ciekawy odruch, gdy włączam przeglądarkę, pojawia się szybka myśl, by tam wejść. Poobserwuję tę myśl, zobaczę teraz, jak zachowa się moje ciało i w jaki sposób dusza, wykorzysta twórczo materiał, który zyskałam do pracy nad sobą, dzięki obecności na nim.

Wszystko można w końcu wykorzystać pożytecznie i włączyć do twórczej pracy, trzeba tylko do tego małego dystansu.