Tuż obok siebie, a jednak we dwoje, czyli o wspólnej podróży przez życie.


 
Oczekiwania, które stawiamy wobec siebie nawzajem potrafią zniechęcić do siebie wiele par. Czasami są tak duże, iż sami zaczynamy mieć wątpliwości, widząc, iż nie sprawdza się to, co sobie wymyśliliśmy, wymarzony partner/partnerka się nie pojawia, a Ci, których przyciągamy rozczarowują nas coraz bardziej. Niektórzy upatrują wtedy winy w sobie, pytając, co jest ze mną nie tak? Inni widzą jedynie winę w drugiej stronie, bo taki, bo siaki, bo nie tak patrzy, siedzi, stoi, mówi, bo nie ta energia duszy, bo niżej wibracyjny, bo mnie ściągnie na jakieś dno, bo się przy nim nie rozwinę...mnożyć tak można bez liku. Problem jednak pozostaje, a nasza samotność wzrasta. I nawet wtedy, gdy się decydujemy na dany układ, związek bądź relację, wielu z nas wciąż pozostaje w rozczarowaniu. Partner/partnerka, jest, owszem, ale jakieś to takie...nijakie?
Patrzymy na siebie nawzajem, w takim układzie i wielu z nas zastanawia się, co ja tu robię? Dlaczego nie poszukam kogoś, przy kim będę mogła/mógł się rozwijać.
Jednakże, czy partner rzeczywiście jest nam potrzebny do rozwoju? Owszem, miło jest wzrastać obok siebie, ale to i tak się przecież odbywa, w różnym tempie, ale odbywa. Ba, tempo partnera potrafi być tak powolne, iż kilka razy bylibyśmy w stanie przebyć tę samą trasę. Zdarza się, że tempo rozwoju naszego partnera/partnerki jest wręcz szybsze od naszego, tylko, czy ja się mam z nim/nią ścigać? Czy raczej skupić na sobie, bo i tak przecież nie doścignę partnera/partnerkę, bo mam po prostu inne zadania, a tylko część związaną w jakiś sposób z nim. On także mnie nie doścignie, gdy idę własnym tempem, szanując jego tempo.
To, w jaki sposób podchodzimy do naszych relacji, wiele o nas mówi. Czasami wyolbrzymiamy siebie, czasami partnera. Czasami mamy dość, a czasami wręcz przeciwnie, łakniemy więcej i więcej. Czasami mówimy też nie, a czasami pozwalamy na zbyt wiele. Ale bywa też i tak, że zaczynamy rozumieć, czym jest relacja, zarówno w kontekście biologicznym, jak i duchowym. I wtedy, gdy opadną nam z oczu wszelkie zasłonki, stajemy pośrodku siebie, pozwalając sobie po prostu być obok partnera i jemu być obok siebie.